Czy szykuje się kolejne opóźnienie w reaktywacji stacji narciarskiej w Szczawniku? Liga Ochrony Przyrody z Nowego Sącza odwołała się od decyzji środowiskowej, którą wydano na budowę nowego wyciągu. Budzi to oburzenie władz samorządu i obawy o to, czy rozpoczęcie inwestycji znów się opóźni, a być może w ogóle nie dojdzie do skutku.
Pomysł reaktywacji wyciągu w Szczawniku powstał już w 2021 roku. Od tego czasu ubiegano się o wydanie przez Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Ten proces nie był spokojny i spotkał się z odwołaniami. Ostatecznie zakres inwestycji musiał zostać ograniczony. Mieszkańcy Szczawnika niezmiennie podkreślali od początku, iż to ważna dla nich inwestycja.
– To dla nas i dla naszego regionu jest tak naprawdę być albo nie być.
– To zawsze byłyby pieniądze.
– Nasze dzieci stąd powyjeżdżały, bo tu nie mają możliwości utrzymania się.
– Zachodzę w głowę dlaczego tak się dzieje.
– Mieszkańcy są za tym, żeby się coś działo, bo żeby jakoś to było, to u nas nie ma się czego chycić, tylko tego wyciągu.
Teraz, gdy burmistrz wydał decyzję środowiskową znów pojawiło się odwołanie, które zgłosiła Liga Ochrony Przyrody z Nowego Sącza.
Tym, iż to właśnie lokalna organizacja złożyła swój sprzeciw, a nie krajowe, silne środowiska ekologiczne, zdziwiony jest burmistrz Muszyny Jan Golba, który liczył na to, iż nikt z rodzimego środowiska nie będzie chciał wstrzymywać inwestycji.
– Lokalna organizacja, która działa na naszym terenie powinna mieć na uwadze przede wszystkim rozwój tego terenu i brać pod uwagę sytuację ludzi na tym terenie. Komu to ma w ogóle służyć i po co to jest? Chodzi o to, żeby nasi ludzie dalej wyjeżdżali za granicę? Wciąż będziemy utyskiwać i narzekać? Powinniśmy narzekać na siebie. Ja nie rozumiem takich rzeczy, które w tym przypadku uderzają w ludzi.
Z kilku punktów, które zgłosiła w ramach swoich zastrzeżeń Liga Ochrony Przyrody burmistrz Jan Golba podaje między innymi ten, który według niego jest najbardziej niezrozumiały w cały sporze.
– Liga Ochrony Przyrody powołuje się na coś, z czego powinna się cieszyć. Sugerują, iż zbiornik na wodę do naśnieżania jest za mały, a to powinno być przede wszystkim ewentualnym zmartwieniem inwestora. To są jego straty, jeżeli nie będzie mógł naśnieżyć całego stoku. Wszyscy ekolodzy przekonywali, iż pobór wody nie powinien być za duży, żeby to nie było ze szkodą dla przyrody, a jak jest odwrotnie, to jest taki absurdalny zarzut.
Jednym z innych zarzutów Ligi Ochrony Przyrody jest chociażby to, iż pierwotnym planom inwestycji sprzeciwiała się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Jednak, jak przypomina Jan Golba, zakres ośrodka narciarskiego w Szczawniku został już znacznie zmniejszony przez inwestora, a pierwotne plany już nie obowiązują, więc ten wniosek też nie jest zasadny.
Skontaktowaliśmy się z Ligą Ochrony Przyrody z Nowego Sącza. Jej przedstawiciel potwierdził nam, iż odwołanie od decyzji środowiskowej zostało złożone, ale odmówił udzielania komentarza.
Pozostaje więc teraz czekać na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które teraz zajmie się sprawą i rozpatrzy odwołanie od decyzji środowiskowej.
Nie wiadomo, kiedy się to stanie. Władze samorządu obawiają się więc, iż rozpoczęcie inwestycji z powodu odwołania odciągnie się o kolejny rok i to spowoduje duży wzrost kosztów dla inwestora.

1 dzień temu












