
Reprezentant radykalnej prawicy Jose Antonio Kast został w środę zaprzysiężony na prezydenta Chile. Jest pierwszym politykiem od czasu upadku dyktatury generała Augusto Pinocheta, który otwarcie pozytywnie wypowiada się o jego rządach.
Uroczystość zaprzysiężenia odbyła się w chilijskim parlamencie w Valparaíso. Wzięli w niej udział m.in. król Hiszpanii Filip VI, prezydent Argentyny Javier Milei oraz prezydent Panamy José Raúl Mulino.
Kast obejmuje urząd po lewicowym prezydencie Gabrielu Boricu, z którym przegrał wybory w 2021 roku. W wyborach prezydenckich w grudniu 2025 roku odniósł jednak zdecydowane zwycięstwo, prowadząc kampanię pod hasłami przywrócenia „ładu i bezpieczeństwa” oraz zakończenia – jak mówił – okresu „chaosu i nieporządku”.
Nowy prezydent zapowiada zaostrzenie walki z przestępczością i nielegalną migracją, a także działania na rzecz pobudzenia gospodarki poprzez deregulację i politykę bardziej przyjazną rynkowi.
Chile jest największym na świecie producentem miedzi. Kast obejmuje władzę w czasie ożywienia gospodarczego, jednak jego rządy rozpoczynają się w okresie rosnącej niestabilności międzynarodowej, związanej m.in. z konfliktem na Bliskim Wschodzie.
Analitycy zwracają uwagę, iż nowy prezydent będzie musiał mierzyć się z trudnym otoczeniem geopolitycznym oraz rosnącą rywalizacją globalnych mocarstw w Ameryce Łacińskiej.
Jednocześnie Kast będzie rządził przy podzielonym Kongresie, co może utrudnić szybkie wprowadzanie zapowiadanych reform. Eksperci przewidują jednak, iż w pierwszych miesiącach jego prezydentury pojawi się szereg inicjatyw dotyczących bezpieczeństwa, migracji i gospodarki.
Lewicowe media wytykają mu, iż jest synem niemieckiego nazisty, który po II wojnie światowej zbiegł do Ameryki Południowej zapominając o tym, iż dzieci nie odpowiadają za czyny rodziców.

![Kilkudziesięciotonowa konstrukcja na górze śmieci. Chwila szczerości czy niekompetencja dyrektora? [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/page-11.jpg)












