W podkarpackim 33-osobowym sejmiku klub radnych Prawo i Sprawiedliwość liczy 21 radnych, klub Koalicja Obywatelska ma 6 członków, natomiast klub Polskie Stronnictwo Ludowe - Trzecia Droga liczy 4 radnych. Dwóch radnych jest niezrzeszonych.
Wniosek w imieniu klubu radnych PSL-TD i Koalicji Obywatelskiej złożył szef klubu KO Krzysztof Kłak. Zarzucił on przewodniczącemu sejmiku m.in. notoryczne łamanie regulaminu, brak obiektywizmu oraz niewłaściwe traktowanie radnych opozycji i zaproszonych gości.
Według szefa klubu KO, Borcz regularnie przekracza swoje uprawnienia poprzez komentowanie wystąpień radnych opozycji oraz stosowanie wobec nich osobistych i obraźliwych uwag. Kłak wskazał też na przypadki podnoszenia głosu na radne z opozycji oraz arbitralne ocenianie wypowiedzi gości, co w ocenie wnioskodawców narusza statut województwa oraz ustawę o samorządzie województwa.
W uzasadnieniu wniosku pojawiły się również zarzuty dotyczące sfery etycznej oraz dawnej działalności zawodowej przewodniczącego. Radny Kłak przypomniał o trwającym postępowaniu prokuratorskim dotyczącym nieprawidłowości przy obrocie nieruchomościami rolnymi w czasie, gdy Borcz pełnił funkcję dyrektora oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR).
— Pan utracił całkowicie nasze zaufanie, abyśmy pana traktowali jako obiektywnego przewodniczącego — oświadczył Kłak, wzywając szefa sejmiku do dobrowolnego ustąpienia ze stanowiska.
Borcza bronił natomiast m.in. marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl, który wniosek o odwołanie przewodniczącego sejmiku nazwał działaniem o charakterze politycznym. Marszałek oświadczył, iż w ocenie zarządu województwa przewodniczący prowadzi obrady w sposób merytoryczny, sprawny i obiektywny. Ortyl zaznaczył, iż Borcz dąży do tonowania atmosfery na sali obrad, a stawiane mu przez opozycję zarzuty nie znajdują potwierdzenia w faktach.
Odnosząc się do argumentacji szefa klubu KO Krzysztofa Kłaka, marszałek zarzucił wnioskodawcom hipokryzję oraz przenoszenie sporów z poziomu krajowego na grunt samorządowy. Wskazał, iż przewodniczący wykazuje się dużą tolerancją wobec debaty, co bywało przedmiotem uwag choćby wewnątrz jego własnego środowiska politycznego, które oceniało jego postawę jako zbyt liberalną.
– Dzisiaj polityka przesłoniła coś, co nazywa się koleżeńskość. Można kogoś o coś posądzać, ale trzeba mieć na to dowody i fakty, a nie posługiwać się tylko i wyłącznie hipokryzjami – podkreślił Ortyl.
W kilkugodzinnej dyskusji nad tym wnioskiem, zgodnie z linią podziału, przewodniczącego sejmiku bronili radni rządzącego PiS. Z kolei zarzuty stawiali mu radni z dwóch klubów opozycyjnych - KO i PSL-TD.
Radni w poniedziałek m.in. wycofali z porządku sesji punkt dotyczący przyjęcia stanowiska w sprawie inicjatywy Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczącej przejęcia szpitala w Przemyślu i połączenia go z placówką w Ustrzykach Dolnych. Dokument zostanie poddany pod obradowanie za miesiąc. W sesji tej planowany jest udział wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. (PAP)
huk/ ugw/

2 godzin temu













