Oficjalna przesyłka, korespondencja z Urzędu Miasta. Po otwarciu koperty Marian Banaszak były Burmistrz Słupcy odkrywa ładnie wyglądające odznaczenie. Jego prawdziwe zdziwienie pojawia się dopiero przy lekturze dokumentów.
Okazuje się, iż jest to odznaka honorowa przyznana przez Polski Czerwony Krzyż. W dokumentacji widnieją szczegóły: „Wielkopolski Zarząd Okręgowy w Poznaniu” oraz dane wyróżnionego: „dla Pana Mariana Banaszaka, odznaka honorowa czwartego stopnia”. Dołączona jest także legitymacja oraz podpis: „profesora doktora habilitowanego Sylwestra Czaplickiego”.
Czytamy treść pisma: „W związku z przyznaniem Panu odznaki honorowej Polskiego Czerwonego Krzyża składam serdeczne gratulacje i życzenia. Dziękuję za dotychczasową pracę i trud włożony w rozwój Czerwonokrzyskiego Stowarzyszenia.” Dokument datowany jest na… 13 czerwca 2005 roku.
Wyróżnienie trafiło do odbiorcy po 20 latach. Bez komentarza, podniosłej atmosfery i poczucia szacunku.
– Czyli mogę się nim okazywać jako dokumentem w instytucjach medycznych? Chyba nie… – ironizuje Banaszak. – Może do czegoś to posłuży, o ile chodzi o jakieś uprawnienia, kto wie?
Ostatecznie adresat przyznaje:
– Raczej nie wykorzystam…
Dodaje, iż gdyby odznaczenie wręczono mu osobiście, „to pewnie bym podziękował uprzejmie za takie wyróżnienie”.
Niestety, ani podpisany pod listem gratulacyjnym Grzegorz Petrowski, ani na legitymacji profesor Sylwester Czaplicki już dawno nie żyją. Papierowa teczka, w której dostarczono gratulacje i medal, wygląda na mocno pożółkłą.
Czy w takim wydaniu medal pozostało wyróżnieniem? Wygląda raczej na bezwartościową pamiątkę z przeszłości, która trafi do szuflady byłego burmistrza Słupcy.
Całość Marian Banaszak podsumowuje krótką refleksją:
– Może to jakiś dowcip na Prima Aprilis?
Red

6 godzin temu








