Radni Razem dla Gminy Dziwnów znowu szukają „spisku”?
Na stronie Gminy Dziwnów już 5 marca opublikowano publiczne zaproszenie burmistrza do przedsiębiorców na spotkanie zaplanowane na 13 marca 2026 r. w Domu Kultury w Dziwnowie. Informacja pojawiła się także w lokalnych mediach, a w tekście wprost wskazano, iż spotkanie ma charakter otwarty dla lokalnych firm.
Mimo to podczas ostatniej komisji padło pytanie ze strony radnej klubu Razem dla Gminy Dziwnów, według jakiego klucza dobierani byli „dziwnowscy biznesmeni” zaproszeni na to wydarzenie. Bo, jak stwierdziła niektórzy „zacni biznesmeni” zostali pominięci. Problem w tym, iż gdy zaproszenie jest publicznie dostępne na oficjalnej stronie gminy, w mediach społecznościowych i dodatkowo podawane dalej przez lokalne portale, to teza o tajemniczym „doborze z klucza” zaczyna brzmieć bardziej jak polityczna narracja niż poważny zarzut.
Bo jak adekwatnie miałby wyglądać ten rzekomy mechanizm selekcji?
Przez stronę urzędu, którą może przeczytać każdy?
Przez publiczny post, który widzą mieszkańcy i przedsiębiorcy?
Czy może przez media lokalne, które jeszcze tę informację powielają?
Trudno oprzeć się wrażeniu, iż zamiast zmierzyć się z prostym faktem — spotkanie zostało ogłoszone publicznie — radni klubu Razem dla Gminy Dziwnów wolą doszukiwać się drugiego dna tam, gdzie być może go po prostu nie ma.
Oczywiście, zawsze może się zdarzyć, iż ktoś nie śledzi strony urzędu, nie korzysta z Facebooka albo po prostu przegapi publikację. Ale od tego do budowania sugestii o jakimś „kluczu doboru” droga jest bardzo daleka. W samorządzie naprawdę warto odróżniać przeoczenie informacji od insynuowania selekcji.
To zresztą coraz częstszy problem w lokalnej polityce: zamiast rozmawiać o meritum spotkania, o przygotowaniach do sezonu, o promocji gminy i współpracy z przedsiębiorcami, łatwiej rzucić podejrzenie, zasugerować nierówne traktowanie i zostawić w przestrzeni publicznej wygodne niedopowiedzenie.
Tyle iż mieszkańcy mają prawo oczekiwać od radnych czegoś więcej niż produkowania atmosfery podejrzliwości.
Radny nie jest od tego, by wszędzie widzieć układ. Radny jest od tego, by sprawdzać fakty, a potem mówić precyzyjnie i odpowiedzialnie.
Jeżeli spotkanie było ogłoszone publicznie, to należy to uczciwie powiedzieć.
Jeżeli ktoś został realnie pominięty mimo publicznego naboru informacji, trzeba pokazać konkret: kto, kiedy, w jaki sposób i dlaczego. Bez konkretu zostaje tylko polityczne bicie piany.
I właśnie to może najbardziej męczyć mieszkańców: nieustanne doszukiwanie się sensacji tam, gdzie bardziej potrzebne są zdrowy rozsądek i zwykła rzetelność. Bo samorząd nie jest miejscem na tanie sugestie. To odpowiedzialność za słowo.
Jeżeli więc ktoś publicznie pyta o „klucz doboru”, to powinien równie publicznie odpowiedzieć na prostsze pytanie: czy zaproszenie było publiczne, czy nie było?
Bo jeżeli było — a wszystko na to wskazuje — to może problem nie leży w żadnym spisku, tylko w tym, iż komuś po raz kolejny bardziej opłaca się wzbudzać podejrzenia niż przyznać, iż tym razem zwyczajnie nie ma się do czego przyczepić.

4 tygodni temu











