Jak wyjaśniał prezydent Maciej Kupaj, to narzędzie, które pozwoli skutecznie egzekwować utrzymanie porządku na prywatnych działkach. Przez jego brak miasto przegrywało w sądach procesy z ich właścicielami. Wydawane nakazy uprzątnięcia dzikich wysypisk były wielokrotnie uchylane, bo właściciele działek tłumaczyli się, iż śmieci nie należą do nich a sądy przyznawały im rację. Teraz takie tłumaczenie będzie już nieskuteczne.
Często chodzi o osoby, które choćby nie mieszkają w Legnicy, tylko wykupiły tu grunty z zamiarem postawienia nieruchomości lub jako lokatę kapitału. Nieogrodzone, niepilnowane, zapuszczone działki toną w śmieciach, psując wizerunek Legni