Niewątpliwie spór o przyszłość targowiska w centrum miasta w ostatnich tygodniach wyraźnie się zaostrzył. W tej chwili w debacie publicznej ścierają się przynajmniej dwie wizje jego dalszego funkcjonowania.
Barcelona jako argument w sporze
Przypomnijmy, iż władze Rzeszowa, w tym prezydent Konrad Fijołek oraz jego zastępca Marcin Deręgowski, wskazują Barcelonę jako przykład udanej modernizacji targowisk. W ich ocenie planowana zamiana działek i oddanie terenu prywatnemu inwestorowi ma być szansą na uratowanie „Balcerka”.
Zresztą, podczas sesji Rady Miasta, wprost padło stwierdzenie, iż bez zmian targowisko "umrze." Dlatego też proponowane przez samorządowców rozwiązanie stanowi dla niego konkretną formę ratunku.
Jednakże z tym podejściem nie zgadzają się przedstawiciele Rady Osiedla Pułaskiego, którzy zgodnie podkreślają, iż rzeczywisty model funkcjonowania targowisk w Barcelonie wygląda zupełnie inaczej.
W swoim stanowisku mieszkańcy zwracają uwagę, iż w Barcelonie targowiska pozostają własnością publiczną i są zarządzane przez miejską jednostkę. Handel prowadzony jest, co prawda, przez prywatnych kupców, ale wyłącznie na podstawie licencji, a nie prawa własności.
– Powoływanie się na Barcelonę w tym kontekście jest, co najmniej, nieadekwatne i może prowadzić do uzasadniania decyzji sprzecznej z interesem publicznym – wskazują mieszkańcy w liście przesłanym do naszej redakcji.
Zdaniem autorów stanowiska, proponowane w Rzeszowie rozwiązanie oznaczałoby de facto wycofanie się miasta z odpowiedzialności za przestrzeń publiczną, a nie jej modernizację.
Obawy o przyszłość przestrzeni i handlu
Mieszkańcy odrzucają także narrację, zgodnie z którą obecna formuła targowiska miała się wyczerpać.
– Targowiska nie umierają same z siebie – podkreślają, wskazując, iż brak inwestycji i spójnej polityki miejskiej wobec handlu lokalnego to efekt wieloletnich zaniedbań.
W ich ocenie obecne propozycje nie rozwiązują problemu, ale prowadzą do jego przeniesienia. I to kosztem funkcji społecznej i handlowej tego miejsca.
Rada Osiedla zwraca dodatkowo uwagę, iż planowana zabudowa może doprowadzić do trwałej zmiany charakteru tej części miasta. Wśród wskazywanych przez ich przedstawicieli zagrożeń pojawiają się m.in. utrata otwartej przestrzeni, zaburzenie układu urbanistycznego oraz ograniczenie funkcji społecznych.
Wątpliwości budzą również zapowiedzi zachowania handlu w parterach nowych budynków.
– Umowy z deweloperem nie gwarantują długofalowego utrzymania funkcji targowej – zaznaczają przedstawiciele Rady Osiedla Pułaskiego, wskazując na ryzyko przekształcenia przestrzeni w standardową zabudowę usługową.
Ponad 1400 podpisów
Z tego też względu do Biura Rady Miasta miała trafić petycja podpisana przez 804 osoby w formie papierowej oraz ponad 600 osób online. Łącznie daje to ponad 1400 podpisów sprzeciwu wobec planowanych zmian.
Mieszkańcy proponują alternatywne rozwiązanie, które zakłada:
- zachowanie targowiska jako majątku miejskiego,
- jego modernizację w obecnej lokalizacji,
- ewentualne tymczasowe przeniesienie handlu na czas remontu na inną miejską działkę.
Jak podkreślają, proponowany przez nich model jest "odpowiedzialny, spójny i zgodny z interesem publicznym".

3 godzin temu










