Przerwane wystąpienie Trumpa. Prezydent USA nie przebierał w słowach

2 dni temu

Prezydent USA Donald Trump wystąpił w środę w Karolinie Południowej na kolejnym wiecu przed wyborami do Kongresu, które odbędą się 3 listopada. Przemówienie było kilka razy przerywane przez protestujących wykrzykujących hasła przeciwko prezydentowi. Policja wyprowadziła protestujących z hali.

Prezydent podczas wiecu wyborczego w Karolinie Południowej

Donald Trump w tym tygodniu codziennie występuje na wiecach, podczas których apeluje do zwolenników, by wyobrażali sobie, iż oddając swój głos na kandydatów Republikanów, w rzeczywistości głosują na niego.

Interwencja policji na wiecu Donalda Trumpa

W środę prezydent wystąpił w Karolinie Południowej, by udzielić poparcia Darline Graham, siostrze zmarłego latem senatora i sojusznika prezydenta Lindseya Grahama.

ZOBACZ: Polacy ocenili politykę Donalda Trumpa. Jednoznaczne wyniki sondażu

Trump musiał kilka razy przerywać przemówienie ze względu na okrzyki protestujących. Wykrzykiwali oni wulgaryzmy oraz nazywali prezydenta "zdrajcą".

Na trybunach doszło do rękoczynów. Według CNN policja wyprowadziła z hali ponad 10 osób. Według Trumpa, zapłacono im, aby zakłócali jego przemówienie.

- To są prawdziwi frajerzy - skomentował ze sceny prezydent.

Two protesters at Trump's rally are assaulted by Trump supporters https://t.co/AeUR9sPAkN

— Headquarters (@HQNewsNow) October 21, 2026

Wybory połówkowe w USA. Trump wspiera kandydatkę Republikanów

Darline Graham, która nie sprawowała wcześniej funkcji publicznej, już w lipcu tymczasowo przejęła mandat po zmarłym bracie. Później Trump poparł jej kandydaturę w jesiennych wyborach do Kongresu. Kontrkandydatką Graham w Karolinie Płd. jest lekarka Annie Andrews.

Walka o mandat jest wyrównana. Trump powiedział, iż kandydatka Demokratów byłaby "najbardziej skrajną i jedną z najbardziej szalonych osób w całym kraju". - To byłaby katastrofa - dodał.

ZOBACZ: Trump uderza w Ukrainę. "Wiele daliśmy, nie dostaliśmy nic w zamian"

71-letniego Lindseya Grahama, który zmarł w lipcu skutek miażdżycowej choroby serca, uznawano za jednego z najbardziej prominentnych republikańskich polityków zajmujących się sprawami międzynarodowymi. Ostro krytykował władze Iranu i popierał rozpoczętą przez Trumpa wojnę z tym państwem. Przez wiele lat wspierał też Izrael i jego politykę, także w ostatnich latach, podczas wojen w Strefie Gazy i Libanie.

Graham był zwolennikiem wsparcia dla Ukrainy i twardej polityki wobec Rosji. Jego nazwiskiem nazwano ustawę przewidującą nałożenie surowych sankcji na Rosję i kraje kupujące od niej najwięcej ropy. Prezydent podpisał ją we wrześniu, ale w ubiegły piątek zawiesił wprowadzenie przewidzianych w niej sankcji.

W ocenie agencji AP z powodu tej decyzji między senatorką a prezydentem powstał pewien dystans. Jednak w środę Graham powiedziała na scenie, iż Trump był "drogim przyjacielem" jej brata i na zawsze będzie częścią ich rodziny.

WIDEO: "Instynkty ze szkoły jałtańskiej". Były ambasador USA w Polsce ocenił Trumpa
Idź do oryginalnego materiału