Producenci czujników założyli koalicję. „W Europie brakuje pełnego obrazu zanieczyszczenia powietrza”

1 godzina temu

Wiele ulic przy placówkach edukacyjnych i medycznych wciąż pozostaje poza zasięgiem monitoringu powietrza. – Potrzebujemy hiperlokalnych danych – przekonują firmy zajmujące się produkcją czujników i monitoringiem jakości powietrza, które właśnie zawiązały międzynarodową koalicję. Mimo iż na co dzień ze sobą konkurują.

Pięć firm technologicznych z branży monitoringu jakości powietrza ogłosiło powstanie Clean Tech for Clean Air (CT4CA) – nieformalnej koalicji, której celem jest wzmocnienie roli czujników w europejskiej polityce ochrony powietrza. Założycielem koalicji jest Wiktor Warchałowski, współtwórca globalnej firmy Airly z siedzibą w Krakowie.

Poza Airly koalicję tworzą francuskie firmy Ecomesure i Ellona oraz hiszpańska Kunak Technologies i wywodząca się ze Stanów Zjednoczonych Clarity Movement – wszystkie te podmioty specjalizują się w monitoringu jakości powietrza, produkcji czujników i analizie danych środowiskowych.

Koalicja zwraca uwagę na fundamentalny problem: mimo globalnego rozwoju sieci pomiarowej, wciąż brakuje hiperlokalnego obrazu zanieczyszczenia – takiego, który pokazywałby, co dzieje się na ulicy przy konkretnej szkole czy w okolicy placówki medycznej.

  • Czytaj także: Tu powietrze jest gorsze niż w Polsce. Najwięcej zgonów w Europie

„Więcej czujników pomoże monitorować powietrze przy szkołach i szpitalach”

Rzecz w tym, iż zanieczyszczenie powietrza nie rozkłada się równomiernie. Poziomy pyłów i innych zanieczyszczeń mogą się znacząco różnić choćby między sąsiadującymi ulicami. Zabudowa blokująca przewietrzanie, ukształtowanie terenu czy bliskość skrzyżowań potrafią zmienić poziom zanieczyszczeń kilkukrotnie na dystansie, który pieszy przechodzi w kilka minut.

Stacje referencyjne dostarczają danych o najwyższej jakości, ale ich liczba (w Polsce to często jedna stacja na miasto) i rozmieszczenie nie pozwalają uchwycić lokalnych różnic, które wyraźnie wskazują, kto i w jakim stopniu jest narażony.

Dlaczego tak ważne jest mierzenie jakości powietrza przy szkołach, szpitalach czy domach opieki? Bo to właśnie tam regularnie i długotrwale przebywają grupy najbardziej narażone na skutki zanieczyszczenia powietrza – dzieci, osoby starsze i pacjenci.

– Skumulowana ekspozycja w takich miejscach jest łatwiejsza do oszacowania i ma bezpośrednie znaczenie zdrowotne. Sieć referencyjna, ze swojej natury rzadka, rzadko pokrywa akurat te konkretne lokalizacje, stąd wartość gęstszej sieci czujnikowej, która może monitorować jakość powietrza bezpośrednio przy konkretnej szkole czy szpitalu, a nie tylko w reprezentatywnym punkcie miasta – komentuje Warchałowski pytany przez SmogLab.

Państwowy Monitoring Środowiska (GIOŚ) obejmuje w tej chwili łącznie 288 stacji, na których wykonywane są pomiary jakości powietrza w Polsce. Czujników niskokosztowych jest już dziś znacznie więcej. Sama sieć Airly w Polsce liczy ponad 4000 urządzeń zainstalowanych w miastach i gminach w całym kraju. Do tego działają sieci innych producentów i inicjatyw obywatelskich, czyli w sumie ekosystem czujników niskokosztowych w Polsce obejmuje dziś kilka tysięcy urządzeń. Co ważne, jakość ich pomiaru jest nieporównywalnie wyższa niż jeszcze kilka lat temu.

  • Czytaj także: 2,5 miliona ludzi rocznie choruje na raka płuca. Zagrożeni nie tylko palacze

Wykorzystać potencjał czujników

W czym zatem tkwi problem?

– Technologia dojrzała szybciej niż regulacje. To jest dokładnie ten argument, który stoi za naszym koalicyjnym postulatem – komentuje prezes Airly.

Zdaniem koalicji CT4CA czujniki spełniające określone cele jakości danych powinny być wykorzystywane jako pełnoprawne uzupełnienie sieci państwowego monitoringu, a nie tylko jako źródło danych o charakterze informacyjnym.

Cele jakości danych określone w zrewidowanej unijnej dyrektywie w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy (Ambient Air Quality Directive, AAQD) wyznaczają wymagania dotyczące wiarygodności pomiarów, takie jak dopuszczalna niepewność, kompletność czy dostępność danych. Sama dyrektywa ma na celu poprawę jakości powietrza w Europie poprzez ustanowienie norm dla stężeń zanieczyszczeń. W 2024 roku została zaktualizowana, m.in. w celu stopniowego zbliżenia unijnych norm do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Unijna dyrektywa dopuszcza mniejsze czujniki. Polska właśnie ją wdraża

Zrewidowana AAQD przewiduje kategorię tzw. pomiarów wskaźnikowych (indicative measurements). Są to pomiary wykonywane urządzeniami, które nie mają statusu metod referencyjnych, ale – jeżeli spełniają określone cele jakości danych – mogą uzupełniać oficjalny monitoring jakości powietrza. Zdaniem CT4CA możliwości te nie są jednak w tej chwili w pełni wykorzystywane przez państwa członkowskie, a dane z wysokiej jakości czujników w praktyce przez cały czas zbyt często pozostają jedynie materiałem pomocniczym.

Jednym z powodów, dla których czujniki jakości powietrza wciąż nie są w Europie w pełni wykorzystywane, jest niejednoznaczność co do metod oceniania ich jakości. W Wielkiej Brytanii funkcję niezależnego, zewnętrznego potwierdzenia jakości czujników pełni certyfikacja MCERTS. W Polsce nie istnieje odpowiednik takiej instytucji, co utrudnia samorządom ocenę, które rozwiązania rzeczywiście spełniają standardy porównywalne ze stacjami referencyjnymi.

Dlatego koalicja wskazuje europejską specyfikację techniczną jako punkt wyjścia do stworzenia zharmonizowanego standardu obowiązującego w całej Unii Europejskiej, który ujednoliciłby ocenę jakości systemów czujnikowych i ułatwił ich wykorzystanie przez administrację publiczną.

Trzy postulaty do decydentów

Podsumowując, koalicja CT4CA apeluje do decydentów o:

● Wzmocnienie roli wysokiej jakości czujników niskokosztowych jako uzupełniającej warstwy monitoringu w ramach AAQD – szczególnie tam, gdzie sieć stacji referencyjnych nie pokazuje lokalnych różnic w poziomie narażenia,
● Przyspieszenie prac nad zunifikowaną europejską normą dla systemów czujnikowych, stworzoną na podstawie europejskiej specyfikacji technicznej, określającej zasady oceny i klasyfikacji dokładności tanich systemów czujników (CEN/TS 17660), dającą samorządom i producentom jasne, przewidywalne ramy jakości,
● Jednolite zasady akceptacji i wykorzystania danych z wysokiej jakości czujników przez organy publiczne – tak, by lokalne dane stanowiły element procesu podejmowania decyzji, a nie pozostawały wyłącznie materiałem poglądowym.

– Europa nie może naprawić tego, czego nie widzi. CT4CA powstała po to, by pomóc UE zrealizować zaktualizowane cele AAQD, angażując w ten proces firmy, które same tworzą tę technologię – mówi Wiktor Warchałowski.

  • Czytaj także: SCT we Francji zostają. Rada Konstytucyjna odrzuciła wrzutkę do ustawy
Idź do oryginalnego materiału