Mieszkańcom Milówki coraz częściej dają się we znaki problemy z wodą. kilka lepiej jest w sąsiedniej Kamesznicy.
Sprawa poruszana jest przez mieszkańców centrum Milówki już od kilku lat, ale w ostatnich miesiącach susza szczególnie dała się im we znaki. Niedawno, na sesji Rady Gminy Milówka, radny Grzegorz Piela przedstawił wniosek z podpisami 43 mieszkańców o przeprowadzenie i rozbudowę sieci wodociągowej na ulicę Beskidzką. Wójt gminy Milówka Krzysztof Kamiński podkreślił, iż odbyło się spotkanie z mieszkańcami w sprawie rozbudowy wodociągu.
– To bardzo istotny temat. Przedstawiliśmy finał prac na ulicach Nowej, Rynkowej, Zacisze i 1 Maja. To cztery ulice na etapie odbiorów i sprawdzania, gdzie woda powinna być puszczona do końca września. Na późniejszy czas planowane są ulice Piekarska i Zacisze oraz Plac Quirinich, a także ulice Tysiąclecia i Garncarska: 600 metrów w jedną stronę i 600 metrów w drugą stronę. Przy tej pierwszej stronie zapotrzebowanie na wodę wykazało 158 domów, a przy drugiej 168 domów. Zdajemy sobie sprawę z tego, iż może braknąć wody po podłączeniu do magistrali. Dlatego planujemy odwiert dziesięciu studni głębinowych, z czego cztery będą sfinansowane z naszych własnych środków, a w przypadku kolejnych czekamy na odpowiedź w sprawie dofinansowania – powiedział wójt.
Wiceprzewodnicząca Rady Gminy Ewa Warzecha zwróciła uwagę, iż problemy z brakiem wody, zwłaszcza w okresie letnim, mają nie tylko mieszkańcy Milówki, ale i Kamesznicy.
– W przysiółku Gajkówka ludzie nie mają wody w studniach. Aby zrobić pranie, zwożą je na dół do sąsiadów, bo nie mają innej możliwości. Czy można dopompować wody do ich studni? Czy ona nie ucieknie? – dopytywała wiceprzewodnicząca.
Wójt przyznał, iż można dowozić wodę, bo gmina ma beczkowóz.
– Już teraz dowozimy w niektóre miejsca wodę pitną. Możemy ją dać do sterylnych pojemników. Jednak jak spółka wodociągowa czy też ktoś z mieszkańców chce przekierować wodę do studni, to musi być wcześniej spisane odpowiednie porozumienie, iż nie jest to woda pitna, ale o charakterze przemysłowym. Bo nie wiemy, co jest w studniach, gdzie ta woda miałaby trafić i czy przypadkiem nie dojdzie do jakiegoś zanieczyszczenia, zwłaszcza gdyby ona miała tam dłużej stać. Po prostu Gminny Zakład Gospodarki Komunalnej w Milówce nie może brać odpowiedzialności za późniejszą jakość wody – podkreślił wójt, który dodał, iż w tej chwili pokrycie gminy wodociągiem wynosi 30 procent, a samorząd czeka na prawie dwa miliony złotych dofinansowania na rozbudowę sieci.
Przy okazji dyskusji radny Marek Maciejowski przypomniał samorządowcom, iż woda to priorytet.
– Może nie być prądu, może nie być odbioru ścieków, ale bez wody ani rusz – zaznaczył radny.

5 dni temu















