Prezydent Brazylii: Trump nie może myśleć, iż jest właścicielem całego świata

bejsment.com 2 godzin temu

W ostatnich tygodniach relacje między Waszyngtonem a Brasílią osiągnęły jeden z najniższych punktów od lat. Prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva w serii publicznych wystąpień – m.in. podczas ważnych przemówień w São Paulo i Brasília – skierował wyjątkowo ostry i bezpośredni atak w stronę prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.

Najmocniejsze słowa padły podczas wydarzenia w stolicy Brazylii, gdy Lula komentował eskalację konfliktów zbrojnych oraz rosnącą asertywność amerykańskiej polityki zagranicznej. „Nie możemy pozwolić, by ktoś myślał, iż jest właścicielem świata i wstaje rano mówiąc: ‘Zajmę Grenlandię, zajmę Kanał Panamski, zajmę Kubę, zajmę Wenezuelę’”.

Lula wielokrotnie podkreślał, iż nikt nie został wybrany na „sheriffa świata”, „cesarza świata” ani tym bardziej „właściciela planety”. W jednym z wystąpień stwierdził wprost: „Trump został wybrany, żeby rządzić Stanami Zjednoczonymi, a nie żeby rządzić światem” oraz „Nikt nie może uważać się za dono do mundo” – czyli właściciela świata.

Te wypowiedzi nie były jednorazowym incydentem. Już wcześniej, w reakcji na groźby nałożenia 50-procentowych ceł na brazylijskie towary oraz na ogólny styl prowadzenia polityki zagranicznej przez Trumpa, Lula mówił: „Nie został wybrany na cesarza świata”.

Krytyka brazylijskiego prezydenta wpisuje się w kilka równoległych napięć między obu krajami: groźby taryfowe Trumpa wobec Brazylii (50% na stal, aluminium, soję i inne najważniejsze produkty), spory o politykę klimatyczną i Amazonię, różnice w podejściu do konfliktu na Bliskim Wschodzie, amerykańskie naciski na kraje Ameryki Łacińskiej w kwestii Wenezueli, Kuby i kontroli Kanału Panamskiego.

Lula konsekwentnie przedstawia te zachowania jako symptom niebezpiecznego unilateralizmu i neokolonialnego myślenia, w którym jedno państwo uważa, iż może dowolnie decydować o losach innych narodów.

Idź do oryginalnego materiału