Premier o referendum w Krakowie: „pomysł na rozróbę polityczną”. Donald Tusk deklaruje „pełne wsparcie” dla Aleksandra Miszalskiego

3 godzin temu

Premier Donald Tusk odniósł się do inicjatywy referendalnej w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego (KO). Szef rządu ocenił, iż działania wokół referendum to „jakiś pomysł PiS-u czy Konfederacji na takie zamieszanie, na rozróbę polityczną” i podkreślił: „oczywiście prezydent Miszalski ma pełne nasze wsparcie”.

Pytania w Sejmie o stanowisko KO

Temat referendum wrócił podczas rozmów z dziennikarzami w Sejmie, gdzie premier został zapytany, czy Koalicja Obywatelska będzie broniła prezydenta Krakowa. Donald Tusk stwierdził, iż podobne pomysły pojawiają się „później w innych miastach”, a ich motywacją ma być przede wszystkim polityczne zamieszanie.

Trwa zbiórka podpisów. Cel: co najmniej 100 tys.

W Krakowie prowadzona jest akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum odwoławcze. Inicjatorzy zadeklarowali chęć zebrania co najmniej 100 tys. podpisów, argumentując, iż taka liczba ma zabezpieczyć przedsięwzięcie na wypadek odrzucenia części podpisów jako wadliwych (np. błędne adresy, nieczytelne dane).

Kto stoi za inicjatywą i jakie są zarzuty

Wniosek o organizację referendum został złożony w Krajowym Biurze Wyborczym przez grupę obywateli, która podkreśla, iż akcja nie ma charakteru politycznego. Do zbiórki podpisów dołączyli jednak także przeciwnicy prezydenta Miszalskiego – m.in. Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja oraz stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców.

Inicjatorzy referendum formułują wobec prezydenta m.in. zarzuty dotyczące zadłużenia miasta, „kolesiostwa”, niespełnienia obietnic wyborczych oraz działań uznawanych przez nich za niegodne urzędu.

Warunki referendum: progi podpisów i frekwencji

Aby referendum mogło się odbyć, komitet obywatelski musi zebrać podpisy minimum 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców – w Krakowie oznacza to 58 355 osób. Z kolei, aby referendum było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta, czyli 158 555 osób. O wyniku decyduje większość głosów „za” lub „przeciw” odwołaniu prezydenta.

(PT)

Idź do oryginalnego materiału