Inauguracja drugiego etapu projektu odbyła się 23 kwietnia w Książnicy Zamojskiej im. Stanisława Kostki Zamoyskiego w Zamościu. Po zdigitalizowaniu w pierwszym etapie 1100 jednostek archiwalnych (ponad 14 tys. skanów), obecne plany zakładają opracowanie kolejnych 3500 jednostek, co przełoży się na ponad 30 tys. cyfrowych obrazów. Jak podkreśliła dr Ewelina Lilia Polańska, dyrektor Książnicy Zamojskiej, archiwum to coś więcej niż liczby.– To są rzeczy kruche, nietrwałe. Dlatego tak ważne jest ocalenie tego wszystkiego. My tutaj będziemy pracować (…) po to, żeby ten głos Dzieci Zamojszczyzny nigdy nie zamilkł – powiedziała pani
dyrektor.Ważny projektZainaugurowany przez jej poprzednika, Piotra Bartnika, projekt finansowany jest w dużej mierze z programu „Kultura Cyfrowa” Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (124 tys. zł) oraz dotacji miasta Zamość (50 tys. zł). Ma na celu udostępnienie tragicznej historii regionu całemu światu. Wyrasta on – jak podkreślano – z potrzeby serca i odpowiedzialności. To próba ocalenia pamięci o dzieciach, których los został naznaczony doświadczeniami, jakich nigdy nie powinno się składać na dzieciństwo. Ich historie „zapisane są dziś w pojedynczych fotografiach, dokumentach i urzędowych kartach, często kruchych i bliskich zniszczenia”. Z każdym rokiem stają się one coraz trudniejsze do uratowania, a jednocześnie coraz bardziej
bezcenne.Trauma, która nie wygasaGłos samych Dzieci Zamojszczyzny – dziś osób w wieku powyżej 85 lat – jest alarmujący. – Każdego dnia odchodzą na zawsze od nas i ta cyfryzacja pomoże utrwalić wiedzę, jaką dolę zgotowali nam Niemcy w czasie wojny – mówiła w Książnicy Jadwiga Czerw, wiceprezes Zarządu Środowiska Dzieci Zamojszczyzny – Okręg Zamość.CZYTAJ TEŻ: Zdjęcia z pogrzebu. W 83. rocznicę transportu Dzieci Zamojszczyzny do SiedlecWspomnienia ocalonych są wstrząsające: od bohaterskich matek wiążących dzieci sznurkiem, by nie zostały rozdzielone w bydlęcych wagonach, po dramatyczne warunki w obozach, gdzie niemal wszystkie dzieci cierpiały na odmrożenia i skrajne wycień
czenie.Historycy przypominają, iż Zamość był miejscem funkcjonowania obozu koncentracyjnego dla dzieci, co uznano oficjalnie w 1982 r. ze względu na ogromną śmiertelność. Szacuje się, iż w samym obozie zamojskim zginęło od 3 do choćby 5 tys. dzieci. Obecna na inauguracji dr Beata Kozaczyńska, historyk z Uniwersytetu w Siedlcach, zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt – dziedziczenie traumy, która dotyka kolejne
pokolenia.Zamość czy Zwierzyniec?Mimo zgody co do wagi problemu, wciąż brak porozumienia w kwestii lokalizacji stałej placówki muzealnej. Prezydent Zamościa Rafał Zwolak deklaruje, iż jego marzeniem jest powstanie muzeum w Pałacu Zamoyskich. Wskazuje jednak na ogromne koszty – miasto samo nie udźwignie nowej jednostki
kultury.Alternatywą jest propozycja starosty zamojskiego Stanisława Grześko, który oferuje budynek w Zwierzyńcu (chodzi o willę Rózin Róży i Jana Zamoyskich) i deklaruje utworzenie muzeum w ciągu półtora roku. Ta lokalizacja budzi jednak kontrowersje. Jadwiga Czerw ostro sprzeciwia się temu pomysłowi, cytując słowa syna ostatniego ordynata, byłego prezydenta i Honorowego Obywatela Miasta Zamość Marcina Zamoyskiego, który ostrzega, iż w Zwierzyńcu „pies z kulawą nogą nie zajrzy” do muzeum, a placówka podzieli losy zapomnianych miejsc pamię
ci.Wszyscy zaangażowani w projekt – od społeczników po polityków – apelują o jedno: wyjęcie historii Dzieci Zamojszczyzny poza nawias sporów politycznych. – Dzieci Zamojszczyzny nie mają kolorów politycznych (…) są nasze wszystkie – podkreśla prezydent
Zwolak.Czasu jest jednak coraz mniej. Środowiska kombatanckie, reprezentowane m.in. przez Tadeusza Pszenniaka, prezesa Zarządu Okręgowego Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Zamościu, nie kryją goryczy. – To jest hańba i wstyd, iż nie możemy przez tyle lat nic uczynić dla zachowania pamięci o Dzieciach Zamojszczyzny. Pogadamy, pogadamy, rozejdziemy się – powiedział
prezes.Decyzje o lokalizacji i ostatecznym kształcie Muzeum Dzieci Zamojszczyzny mają zapaść w najbliższych miesiącach.O pamięć chodziJeśli chodzi o drugi etap projektu Cyfrowe Archiwum Dzieci Zamojszczyzny, będzie on realizowany w latach 2026-2027. I nie będzie to tylko proces digitalizacji. To będzie także odpowiedzialność za to, w jaki sposób te historie będą obecne w przestrzeni publicznej i edukacyjnej. Dlatego Książnica Zamojska rozwija wystawę „By pamięć przetrwała…”, której pierwsza odsłona – przygotowana w ramach pierwszego etapu projektu przez dr Janusza Kłapcia w formie tradycyjnych roll-upów – opowiadała o wysiedleniach ludności Zamojszczyzny w latach 1942-1943, w tym również o losach Dzieci Zamojszczyzny. W nowej odsłonie wystawa zostanie udostępniona w szerszej formie cyfrowej, także w wersjach językowych: angielskiej i niemieckiej. – Naszym celem jest, aby mogła wyjść poza bibliotekę i docierać do odbiorców w różnych krajach i środowiskach – powiedziała dr Ewelina Lilia Polańska.PRZECZYTAJ: Co najbardziej irytuje kierowców w Zamościu? Lista, jaką stworzyli czytelnicy, jest długaIstotnym uzupełnieniem projektu będą działania edukacyjne: webinar „Rola pamięci historycznej w dydaktyce szkolnej na przykładzie scenariusza zajęć z historii: Dzieci Zamojszczyzny” oraz warsztaty dla młodzieży „Nie było kiedy płakać… Śladami Dzieci Zamojszczyzny w historycznej przestrzeni Zamościa”. Ich celem będzie nie tylko przekazywanie wiedzy, ale także budowanie wrażliwości i świadomego kontaktu z historią.Na zakończenie wydarzenia w zamojskiej Książnicy wręczono podziękowania osobom, które od lat zajmują się tematyką wysiedleń oraz Dzieci Zamojszczyzny, podejmując ją zarówno w badaniach, jak i w mediach lokalnych oraz ogólnopolskich. Dyplomy uznania prezydent Zamościa wręczył kilkunastu osobom, w tym niżej podpisanemu.