Praca Ukraińców w Polsce osiąga najwyższy poziom w UE: Maciej Duszczyk z MSWiA mówi o ponad 65 proc. zatrudnienia wśród uchodźców wojennych, ponad 80 proc. po doliczeniu wcześniejszej migracji i około 95 proc. ze studentami. GUS podał też 769,3 tys. pracujących obywateli Ukrainy na 28 lutego 2026 r.
Dane są mocne, ale polityka nie może być ślepa
Praca Ukraińców w Polsce osiąga najwyższy poziom w UE: Maciej Duszczyk z MSWiA mówi o ponad 65 proc. zatrudnienia wśród uchodźców wojennych, ponad 80 proc. po doliczeniu wcześniejszej migracji i około 95 proc. ze studentami. GUS podał też 769,3 tys. pracujących obywateli Ukrainy na 28 lutego 2026 r.
To są liczby, których nie da się zbyć prostym hasłem. Polska przyjęła ogromną falę ludzi po rosyjskiej agresji na Ukrainę, a rynek pracy wchłonął znaczną część tej migracji. Według informacji sygnalnej GUS za luty 2026 r. pracę w Polsce wykonywało 1 mln 132,4 tys. cudzoziemców, o 7,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Obywatele Ukrainy stanowili 67,9 proc. tej grupy.
Dla polskiej prawicy wniosek powinien być prosty. Państwo nie może udawać, iż nie widzi wkładu legalnie pracujących ludzi w gospodarkę. Nie może też abdykować z kontroli. Interes narodowy wymaga obu rzeczy naraz: porządku na granicy i w rejestrach oraz uczciwego rozróżnienia między pracą, podatkami i legalnym pobytem a chaosem administracyjnym.
Polska gospodarka korzysta, ale to nie zwalnia rządu z obowiązków
GUS wskazuje, iż na koniec lutego 2026 r. liczba pracujących cudzoziemców wzrosła w ujęciu rocznym o 75 tys. osób. Wśród obywateli Ukrainy wzrost wyniósł 60,4 tys. osób, czyli 8,5 proc. rok do roku. To nie jest margines. To realny fragment polskiego rynku pracy, obecny w firmach, usługach, logistyce, budownictwie i pracy sezonowej.
Równocześnie prawie 429,1 tys. cudzoziemców wykonywało wyłącznie umowy zlecenia i umowy pokrewne. Ta liczba pokazuje drugą stronę medalu. Polska potrzebuje pracy, ale nie potrzebuje rynku opartego na taniej rotacji i słabej pozycji pracownika. jeżeli cudzoziemcy mają pracować w Polsce, państwo musi pilnować legalności zatrudnienia, składek i podatków. Inaczej rachunek dostaną polscy pracownicy, a zysk zostanie w kieszeni pośredników i firm grających kosztami.
W tle jest także szerszy proces. Niedawno pisaliśmy, iż cudzoziemcy zakładają w Polsce tysiące firm, a zdecydowaną większość tworzą Ukraińcy. To może być impuls gospodarczy, jeżeli państwo ma nad tym kontrolę. Może też stać się kolejnym obszarem fikcyjnej regulacji, jeżeli urzędy będą zbierały dane po czasie, a politycy będą reagowali dopiero pod presją sondaży.
Praca Ukraińców w Polsce a spór o deportacje
Wypowiedzi wiceszefa MSWiA padły w momencie, gdy wraca polityczny spór o Ukraińców w wieku poborowym. Business Insider, relacjonując rozmowę Duszczyka w Radiu TOK FM, podał, iż resort szacuje liczbę obywateli Ukrainy w Polsce na około 1,8-1,9 mln i zapowiada dalszą weryfikację rejestrów. Sam fakt, iż po ponad czterech latach od wybuchu pełnoskalowej wojny państwo przez cały czas porządkuje dane, jest ostrzeżeniem.
Rząd ma obowiązek wiedzieć, kto przebywa w Polsce, na jakiej podstawie, czy pracuje legalnie i czy korzysta ze świadczeń. To nie jest wrogość wobec Ukraińców. To elementarna powaga państwa. Polska pomoc nie może oznaczać administracyjnej mgły, w której odpowiedzialność rozmywa się między resortami, samorządami, szkołami i ZUS.
Dlatego spór o deportacje nie powinien być sprowadzany do telewizyjnego okrzyku. W sondażu opisywanym na naszych łamach 67,2 proc. badanych poparło deportację Ukraińców bez legalnej pracy. To pokazuje nastroje społeczne. Państwo musi odpowiedzieć prawem i skuteczną procedurą, nie chaosem ani moralizowaniem.
Interes narodowy zamiast propagandy sukcesu
Wysoka aktywność zawodowa Ukraińców w Polsce może być dla kraju korzyścią. Warunek jest jeden: to Polska określa reguły. Legalna praca, składki, podatki, nauka języka, porządek w dokumentach i realna egzekucja decyzji wobec osób łamiących prawo. Bez tego choćby dobre dane z rynku pracy staną się paliwem dla społecznego napięcia.
Nie wolno też pozwolić, by wielkie firmy używały migracji do obniżania presji płacowej wobec Polaków. Suwerenność gospodarcza nie polega na tym, iż państwo klaszcze każdej statystyce zatrudnienia. Polega na tym, iż rynek służy narodowi, a nie odwrotnie.
Polska zdała test solidarności wobec sąsiada napadniętego przez Rosję. Teraz musi zdać test państwowości. Pomoc, praca i bezpieczeństwo mogą iść razem, ale tylko wtedy, gdy rząd przestanie mylić humanitaryzm z bezterminową prowizorką.
Źródło danych GUS. Źródło: GUS, Business Insider, Radio Maryja.








