Porównał spotkanie Magyara z Tuskiem i Nawrockim. "Nie z nami ta gra"

1 godzina temu

- Peter Magyar nie jest aż tak naiwny politycznie jak Donald Tusk - mówił w rozmowie z Polsat News szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, komentując środowe spotkanie szefa polskiego rządu z premierem Węgier. Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta sugerował, iż premier wykorzystuje to wydarzenie "do swojej małej PR-owskiej zagrywki". - Nie z nami ta gra - skwitował.

Polsat News
Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz

- Dzisiejsze spotkanie w Belwederze potwierdza to, iż te relacje (polsko-węgierskie - red.) są dobre i pozostaną dobre. I chyba nie ma potrzeby tutaj, aby pan premier zaprzągał zaprzyjaźnione państwa, rządy i narody do swojej małej PR-owskiej zagrywki, do swojej polityki wewnętrznej - mówił Marcin Przydacz w środowej rozmowie z Polsat News.

Premier Węgier Peter Magyar rozpoczął we wtorek swoją pierwszą podróż zagraniczną po objęciu funkcji szefa rządu. W ramach wizyty spotkał się zarówno z polskim premierem, jak i prezydentem. Szef BPM zabrał głos w sprawie tych rozmów.

Peter Magyar w Polsce. Spotkał się z Tuskiem i Nawrockim

- Pozostawmy za zasłoną milczenia te próby wykorzystywania sytuacji przez pana premiera - powiedział Przydacz, komentując słowa Tuska skierowane do Magyara podczas konferencji.

ZOBACZ: "Długie lata czekałem na ten moment". Tusk po spotkaniu z Magyarem

- Peter, przyjacielu, jesteśmy wszyscy bardzo wzruszeni w Polsce, no prawie wszyscy. Przez długie miesiące obserwowaliśmy z narastającą emocją i nadzieją przebieg zdarzeń w twojej ojczyźnie. Nie lubię górnolotnych sformułowań, ale twoje historyczne zwycięstwo to nie tylko powrót Węgier do Europy, ale także znak nadziei dla milionów ludzi - mówił szef polskiego rządu.

Zdaniem Przydacza rozmowa Magyara z Karolem Nawockim była bardziej profesjonalna. - Pragmatyczna, skoncentrowana na interesach, a nie na małych geścikach, emocjach i fotografiach. Tak trochę, mam wrażenie, inaczej niż w Kancelarii Premiera, u nas profesjonalizm, a tam pełen infantylizm - stwierdził przedstawiciel prezydenta.

Spotkanie Magyara z Nawrockim. "Prezydentowi bardzo na tym zależy"

Szef BPM relacjonował, jak przebiegało spotkanie premiera Węgier z prezydentem. - Profesjonalnie, ale też oczywiście było ciepło. Było miejscami, choćby powiedziałbym wesoło. Więc choćby w sytuacji, w której pan premier życzyłby sobie jakichś napięć, to nie z nami ta gra. Podchodzimy do tego bardzo profesjonalnie. I myślę, iż pan premier Peter Magyar też nie chce wchodzić w nasze wewnętrzne spory. Życzyłbym panu premierowi Tuskowi więcej profesjonalizmu, a mniej wewnętrznej politycznej emocji - ocenił.

ZOBACZ: Tusk o incydencie na Litwie. "Może nastąpić eskalacja"

Przydacz przekazał również, jakie tematy poruszono podczas rozmowy. - Była rozmowa o Rosji, była rozmowa o jej agresywnej polityce. Była rozmowa także o przyszłości Europy, o tym jak podchodzić do tych największych wyzwań. I zdaje się pan premier Peter Magyar nie jest aż tak naiwny politycznie jak Donald Tusk. jeżeli chodzi o politykę wewnątrz Unii Europejskiej, dużo lepiej to widzi - stwierdził przedstawiciel KPRP. Dodał, iż poruszono kwestię współpracy w regionie Trójmorza, bo "prezydentowi Nawrockiemu na tym bardzo zależy".

Marcin Przydacz o współpracy z USA. "W końcu strona rządowa"

Przedstawiciel KPRP zabrał też głos w sprawie informacji, które spłynęły ze Stanów Zjednoczonych w kwestii zmniejszenia liczebności amerykańskich wojsk w Europie. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił w środę, iż premier, ministrowie i prezydent mówią "jednym głosem" w sprawie obecności sił USA w Polsce. - Jestem zadowolony ze współdziałania. Jesteśmy w kontakcie z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego - mówił minister.

ZOBACZ: Żołnierze USA w Europie, nowy komunikat Pentagonu. "Realizacja programu Trumpa"

- Cieszę się, iż w końcu strona rządowa również zaczęła współpracować z Amerykanami, bo na tym poziomie technicznym, no to rzeczywiście rozmowa powinna się toczyć pomiędzy wojskowymi, pomiędzy naszym szefem Sztabu a szefem Połączonych Sztabów USA, pomiędzy podsekretarzami stanu z Ministerstwa Obrony Narodowej a Pentagonem, a nie pomiędzy prezydentami - powiedział Przydacz. Jak dodał, "prezydenci nie będą decydować o tym, który, gdzie kontener stoi albo jaka jednostka powinna przyjąć wojskowych amerykańskich".

WIDEO: Strażacy stracili jedyny wóz po 44 latach służby. "Stał się symbolem"
Idź do oryginalnego materiału