Polski pocisk artyleryjski kalibru 155 mm przekroczył 2 września na poligonie w Ustce zasięg 30 kilometrów, zachowując stabilne parametry. PGO i WITU planują komercjalizację w 2027 roku, a deklarowana zdolność PGO sięga 100 tys. odlewanych korpusów rocznie. To krok ku amunicyjnej suwerenności Polski, choć seryjna produkcja dopiero musi ruszyć.
Cztery próby, najważniejsza w Ustce
Projekt polskiej amunicji 155 mm wszedł w decydującą fazę. Korpus opracowany przez PGO we współpracy z Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia przeszedł cztery próby poligonowe w kilku lokalizacjach. Najważniejszy test odbył się 2 września na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce.
Serię strzałów przeprowadzono z samobieżnej haubicy kalibru 155 mm. PGO podało po badaniu, iż pociski przekroczyły 30 kilometrów zasięgu przy wysokiej prędkości i stabilnych parametrach ciśnienia. Kolejne strzały miały potwierdzić powtarzalność konstrukcji w wariancie Hollow Base, czyli z wgłębieniem dennym.
W próbie uczestniczyło kilkudziesięciu pracowników WITU, przedstawiciele Marynarki Wojennej oraz podmiotów zainteresowanych projektem, w tym Niewiadów Polska Grupa Militarna. Wcześniejsze etapy obejmowały badania fragmentacji w Zielonce, strzelania z działa balistycznego w Stalowej Woli oraz sprawdzenie wytrzymałości korpusów przy wzmocnionym ładunku miotającym w Niewiadowie.
Sto tysięcy korpusów rocznie
PGO szacuje zdolność wytwarzania odlewanych korpusów na około 100 tys. sztuk rocznie. To liczba dotycząca korpusów, a nie kompletnych nabojów gotowych do dostarczenia wojsku. Pełny łańcuch obejmuje też materiał wybuchowy, zapalnik, ładunki miotające, montaż, kontrolę jakości i logistykę. Sukces jednego ogniwa ma znaczenie tylko wtedy, gdy pozostałe rosną razem z nim.
Spółka zakłada, iż komercjalizacja rozwiązania będzie możliwa w 2027 roku. Wcześniejszy harmonogram przewidywał zakończenie pełnej walidacji korpusów w ostatnim kwartale 2026 roku i rozpoczęcie produkcji preseryjnej na początku 2027 roku. Te terminy są ambitne. Państwo powinno je wspierać, ale też bezlitośnie rozliczać wykonanie.
Niewiadów przygotowuje równolegle linie do amunicji 155 i 120 mm. Zestawienie kompetencji odlewniczych PGO, zaplecza badawczego WITU i zdolności elaboracji oraz montażu może dać Polsce własny produkt zgodny z wymaganiami NATO. Warunkiem jest sprawna integracja przemysłu, stabilne zamówienia wojska i zabezpieczony dostęp do surowców.
Haubica bez zapasu jest drogim eksponatem
Polska rozbudowała artylerię lufową wokół armatohaubic Krab oraz koreańskich K9. Każda z tych platform potrzebuje wielkich i regularnie odnawianych zapasów amunicji. Wojna na Ukrainie przypomniała Europie brutalną prawdę: w długim konflikcie zużycie pocisków liczy się szybciej niż przemysł potrafi je uzupełniać.
Zakupy gotowej amunicji za granicą są potrzebne, gdy trzeba natychmiast wypełnić magazyny. Nie mogą jednak zastąpić krajowych zdolności. Państwo zależne od licencji, komponentów i decyzji zagranicznego dostawcy traci swobodę właśnie wtedy, gdy dostawy stają się najbardziej potrzebne. Polska musi też rozsądnie rozmieszczać produkcję i magazyny, uwzględniając zasięg rosyjskich środków rażenia.
Przemysłowa suwerenność wymaga zamówień
Samo opracowanie konstrukcji nie tworzy jeszcze trwałej zdolności obronnej. Zakłady potrzebują wieloletnich kontraktów, żeby inwestować w maszyny, ludzi, laboratoria i zapasy materiałów. Wojsko z kolei musi dostać produkt sprawdzony, bezpieczny i powtarzalny. Patriotyczna etykieta nie zwalnia producenta z jakości. Powinna zobowiązywać do większej odpowiedzialności.
PGO zapowiedziało prezentację projektu podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach w dniach 8–11 września 2026 roku. Targi będą okazją do pokazania postępu, ale prawdziwym miernikiem sukcesu pozostanie seryjna dostawa do Sił Zbrojnych RP. Polska nie potrzebuje kolejnego prototypu do gabloty. Potrzebuje pełnych magazynów i fabryk zdolnych pracować także podczas kryzysu.
Dla polskiej gospodarki projekt oznacza zamówienia, miejsca pracy i utrzymanie kompetencji metalurgicznych w kraju. Dla wojska oznacza skrócenie łańcucha dostaw. Dla państwa oznacza większą swobodę decyzji. Próby w Ustce są więc powodem do ostrożnej dumy, a zarazem początkiem najtrudniejszej części zadania: przejścia od udanych strzałów do masowej, niezawodnej produkcji.
*Źródło: PGO, komunikat z 4 września 2026 roku; PGO, relacja z próby w Ustce; Bankier.pl.*
Źródło: Bankier.pl











