Przeciętna cena tony pelletu na rynku detalicznym wynosi w tej chwili około 2000–2500 zł. W przestrzeni medialnej pojawiły się również prognozy mówiące o możliwych cenach przekraczających 4000 zł za tonę. Konsumenci pytają więc: co dzieje się na rynku pelletu i czy wysokie ceny pozostaną z nami na dłużej? O przyczynach obecnej sytuacji i perspektywach na kolejny sezon rozmawiamy z Agnieszką Kędziorą-Urbanowicz, wiceprezeską Polskiej Rady Pelletu.
Popyt rośnie szybciej niż podaż
Jeszcze kilka lat temu Polska była przede wszystkim dużym producentem i eksporterem pelletu. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Rosnąca liczba gospodarstw domowych ogrzewanych tym paliwem sprawiła, iż zdecydowana większość krajowej produkcji pozostaje na rynku wewnętrznym.
Jednym z impulsów były dotacje. Od 2024 r. kotły na pellet cieszyły się dużą popularnością w programie Czyste Powietrze. Rosnąca liczba instalacji przełożyła się na większe zapotrzebowanie na paliwo. Przy średnim zużyciu rzędu 4–5 ton rocznie oznacza to popyt gospodarstw domowych zbliżający się do 2 mln ton. Nałożyło się to na najsurowszą zimę od lat.
8. Konferencja Biomasa i paliwa alternatywne – sprawdź!
Jednocześnie po poprzednim sezonie grzewczym stany magazynowe pozostają mocno ograniczone.
– Zima spowodowała zupełne wyczyszczenie stanów magazynowych przed tegorocznym sezonem grzewczym. Producenci intensywnie pracują od wiosny, choć zwykle ten okres był dla branży bardzo spokojny. Większość tego pelletu jest sprzedawana na bieżąco. W obecnej sytuacji popyt się jednak wypłaszczył – konsumenci rozpoczęli zakupy dużo wcześniej niż w poprzednich latach – wyjaśnia Agnieszka Kędziora-Urbanowicz.
To istotna zmiana względem poprzedniego sezonu. Wówczas w niektórych regionach Polski pojawiały się problemy z dostępnością pelletu. w tej chwili paliwo jest produkowane na bieżąco, a wcześniejsze zakupy częściowo rozkładają popyt w czasie.
Można produkować więcej, ale nie ma z czego
Jednym z najważniejszych czynników wpływających na ceny pelletu jest dostępność odpowiedniej jakości surowca, przede wszystkim trocin. Producenci pelletu konkurują o niego z innymi sektorami przemysłu drzewnego.
– Polska produkuje w tej chwili około 2,2 mln ton pelletu rocznie. Nasze moce produkcyjne są jednak większe – moglibyśmy produkować choćby 3 mln ton. Producenci są na to gotowi, ale podaż surowca jest zbyt ograniczona. Nie tylko jest go mało na rynku, ale jest też atrakcyjny dla innych sektorów, chociażby branży płyt drewnopochodnych czy celulozowo-papierniczej – wskazuje wiceprezeska PRP.
Czytaj też: Biomasa agro doczeka się wsparcia?
W przypadku pelletu klasy A1, przeznaczonego do ogrzewania gospodarstw domowych, znaczenie ma jakość wykorzystywanej trociny. Surowiec musi być odpowiednio wyselekcjonowany, a producenci nie mogą po prostu zwiększyć produkcji bez zapewnienia odpowiedniej ilości materiału.
Ograniczona podaż surowca przekłada się natomiast na jego cenę, a ta stanowi istotną część kosztów produkcji pelletu. Trocina jest droga i trudno dostępna. To efekt m.in. spadku przetarcia drewna.
– Polska produkuje w tej chwili około 2,2 mln t pelletu rocznie. Nasze moce produkcyjne są jednak większe, moglibyśmy produkować choćby 3 mln t. Producenci są na to gotowi, ale podaż surowca jest zbyt ograniczona. Nie tylko jest go mało na rynku, ale jest też atrakcyjny dla innych sektorów, chociażby branży płyt drewnopochodnych czy celulozowo-papierniczej – wskazuje wiceprezeska PRP.
Te informacje potwierdza także kontrola UOKiK, której wyniki pojawiły się w sierpniu br. Nie wykazano, by pojawiały się praktyki takie jak zmowa cenowa, ale udało się wykryć problem systemowy. Według UOKiK krajowa podaż nie nadążyła za popytem.
Apel PRP
Polska Rada Pelletu aktywnie działa na rzecz poprawy sytuacji rynkowej, spotykając się z rządem i proponując rozwiązania, które mogą ukrócić narastające problemy.
– Apelujemy przed wszystkim o większą przewidywalność. Wybór technologii grzewczej wymaga oszacowania kosztów na wiele sezonów, a my chcielibyśmy konsumentom zagwarantować możliwość oszacowania kosztów w perspektywie co najmniej kilku lat. A to zaczyna się od źródła – pozyskania drewna okrągłego, wolumenów jego przetarcia w przemyśle drzewnym – mówi ekspertka.
Warto też zauważyć, iż branża przetwórstwa drzewnego przechodzi w tej chwili kryzys. Polska dotąd była liderem produkcji mebli, a w tej chwili sektor radzi sobie coraz gorzej.
– Poprzez rządowe wsparcie stymulowano popyt, ale zabrakło wsparcia podażowego, wsparcia dla producentów i dostępności trociny – ocenia Agnieszka Kędziora-Urbanowicz.
Gdzie kupić dobry pellet? Sprawdź na naszej mapie!
Czy pellet będzie kosztował 4–5 tys. zł?
Wiceprezeska PRP podkreśla, iż organizacja nie przedstawiała rządowi prognoz zakładających ceny na poziomie 4–5 tys. zł za tonę. Materiały przekazywane ministerstwom dotyczyły m.in. produkcji, popytu, dostępności surowca oraz importu i eksportu.
Na sytuację w kolejnych miesiącach wpłyną przede wszystkim pogoda, długość sezonu grzewczego oraz wielkość zapasów zgromadzonych wcześniej przez gospodarstwa domowe.
Dlaczego pellet pozostaje drogi, co może zrobić rząd i czy rozwój agropelletu może odciążyć rynek? Zobacz całą rozmowę z Agnieszką Kędziorą-Urbanowicz, wiceprezeską PRP.

1 godzina temu













