Polska pamięć nie może być usuwana w Ravensbrück. Kieruję interpelację do MSZ
Na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Ravensbrück miało dojść do sytuacji, która wymaga natychmiastowej reakcji polskiego państwa. Delegacja Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręg Szczecin poinformowała publicznie, iż podczas tegorocznych obchodów została potraktowana w sposób, który trudno określić inaczej niż jako skandaliczny.
Według relacji przedstawicieli Związku już po przyjeździe na parking, zanim zdążyli zaparkować samochód, w ich kierunku ruszyła grupa niemieckich policjantów. Delegacja miała zostać poinformowana, iż nie wejdzie na teren miejsca pamięci z wpinkami Narodowych Sił Zbrojnych.
Ostatecznie przedstawicielom Związku udało się wejść na teren byłego obozu, złożyć wieniec i zapalić znicze ku pamięci więzionych i pomordowanych Polek, w tym kobiet związanych z polską działalnością niepodległościową. Po pewnym czasie okazało się jednak, iż z wieńca zerwano biało-czerwoną szarfę, a pozostawione przez polską delegację znicze zostały usunięte.
To nie jest drobny incydent protokolarny. To sprawa godności państwa polskiego, pamięci o polskich ofiarach niemieckiego terroru i szacunku dla tych, którzy przyjeżdżają do niemieckich miejsc kaźni, aby oddać hołd naszym rodakom.
Ravensbrück to miejsce szczególnego cierpienia Polek
KL Ravensbrück był największym kobiecym obozem koncentracyjnym w III Rzeszy. Oficjalna strona miejsca pamięci podaje, iż w latach 1939–1945 zarejestrowano tam około 120 tysięcy kobiet i dzieci, 20 tysięcy mężczyzn oraz 1200 dziewcząt, a więźniowie pochodzili z ponad 30 narodów. Dziesiątki tysięcy osób zostały zamordowane, zmarły z głodu, chorób, wycieńczenia albo wskutek zbrodniczych eksperymentów medycznych. (Ravensbrück SBG)
Dla Polaków Ravensbrück ma znaczenie szczególne. Instytut Pamięci Narodowej przypomina, iż w obozie przebywało około 40 tysięcy polskich więźniarek i to właśnie Polki były najliczniejszą grupą narodowościową. IPN wskazuje również, iż przede wszystkim polskie więźniarki, nazywane „króliczkami”, padły ofiarą niemieckich eksperymentów pseudomedycznych. (Instytut Pamięci Narodowej)
Dlatego usuwanie biało-czerwonej szarfy z wieńca złożonego przez polską delegację jest zachowaniem absolutnie niedopuszczalnym! Polskie symbole narodowe na terenie miejsca, gdzie cierpiały i ginęły Polki, nie są prowokacją. Są obowiązkiem pamięci.
Narodowe Siły Zbrojne mają prawo do pamięci
Narodowe Siły Zbrojne były częścią polskiego podziemia niepodległościowego. Ich żołnierze walczyli z niemieckim okupantem, ginęli, byli więzieni i prześladowani. Próba wypychania ich pamięci z uroczystości w miejscu niemieckiej kaźni jest moralnie nie do obrony.
Delegacja Związku Żołnierzy NSZ nie przyjechała do Ravensbrück po to, by zakłócać obchody. Przyjechała oddać hołd Polkom więzionym i mordowanym przez Niemców. o ile na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego polska delegacja słyszy, iż nie może wejść z symbolami NSZ, a potem z jej wieńca znika biało-czerwona szarfa, to polskie państwo nie może milczeć.
Kieruję interpelację do Ministerstwa Spraw Zagranicznych
W związku z tą sprawą przygotowałem interpelację do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Domagam się pilnego wyjaśnienia, jakie działania podjęła polska dyplomacja, w szczególności Ambasada RP w Berlinie.
Z relacji Związku wynika, iż o sytuacji poinformowany został obecny na miejscu Jan Tombiński. Oficjalna strona polskiej placówki wskazuje, iż od 20 sierpnia 2024 r. pełni on funkcję chargé d’affaires ad interim Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Federalnej Niemiec.
W interpelacji pytam między innymi:
czy MSZ posiada wiedzę o tym incydencie, czy zwrócono się do Ambasady RP w Berlinie o notatkę służbową, czy polska dyplomacja wystąpiła do strony niemieckiej o wyjaśnienia, kto i na jakiej podstawie usunął biało-czerwoną szarfę oraz znicze, a także czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamierza domagać się od strony niemieckiej gwarancji, iż podobne sytuacje nie będą miały miejsca w przyszłości.
Pytam również, czy MSZ wystąpi o przeprosiny, o ile potwierdzi się, iż polskie symbole pamięci zostały usunięte bezpodstawnie.



Rząd Donalda Tuska nie może udawać, iż nic się nie stało
Od polskiego rządu oczekuję nie dyplomatycznych ogólników, ale konkretów. W sprawach pamięci narodowej nie wolno chować głowy w piasek. Nie może być tak, iż polskie organizacje patriotyczne i kombatanckie są traktowane podejrzliwie na terenie byłych niemieckich obozów, a polskie symbole narodowe są usuwane bez zdecydowanej reakcji Warszawy.
Rząd Donalda Tuska i Ministerstwo Spraw Zagranicznych mają obowiązek stanąć po stronie polskiej pamięci. To nie jest sprawa jednej organizacji. To sprawa wszystkich Polaków, którzy rozumieją, czym były niemieckie obozy koncentracyjne i jaką cenę zapłacił nasz naród w czasie II wojny światowej.
Nie może być zgody na relatywizowanie historii. Nie może być zgody na rugowanie polskiej pamięci z miejsc niemieckich zbrodni. Nie może być zgody na sytuację, w której delegacja organizacji odwołującej się do tradycji formacji, której przedstawiciele byli mordowani przez Niemców, jest traktowana jak problem.
Będę domagał się odpowiedzi
Będę monitorował tę sprawę i oczekiwał od MSZ jasnej odpowiedzi. Polskie państwo ma obowiązek bronić godności swoich obywateli, polskich symboli narodowych i pamięci o ofiarach niemieckiego terroru.
Ravensbrück to miejsce kaźni tysięcy Polek. Biało-czerwona szarfa i znicze złożone przez polską delegację powinny być tam otoczone szacunkiem, a nie usuwane.
Polska pamięć nie podlega negocjacjom.

2 dni temu















