Polska niższa partia rządząca dzieli się w wyniku następstw wyborów przywódczych

2 miesięcy temu

Około połowa posłów centrowej Polska 2050 (Polska 2050), młodszej członkini polskiej koalicji rządzącej, odeszła od partii i ogłosiła utworzenie alternatywnego nowego klubu w parlamencie.

Twierdzą, iż stało się tak z powodu niezadowolenia z zachowania nowej liderki partii, Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, od chwili wyboru na to stanowisko pod koniec stycznia.

Zawiązanie Klubu Parlamentarnego Centrum, bo Centrum do miejsca, gdzie spotykają się ludzie, w którym wypracowuje się dobre rezultaty i osiąga sukcesy. We, by Polska była w Centrum naszej pracy, w Centrum naszych uwag.

Centrum to także miejsce, które prowadzi się i… pic.twitter.com/YSuppA2Ytl

— Paulina Hennig-Kloska (@hennigkloska) 18 lutego 2026 r

Polska 2050 została założona w 2021 r. przez byłego prezentera telewizyjnego Szymona Hołownię po tym, jak jako niezależny kandydat zajął trzecie miejsce w wyborach prezydenckich w 2020 r.

Początkowo zapowiadała dążenie do przełamania wieloletniego duopolu centrowej Koalicji Obywatelskiej (KO) i narodowo-konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS), które przez ostatnie dwie dekady na przemian rządziły Polską. Jednak w 2023 r. Polska 2050 dołączyła do nowego rządu koalicyjnego na czele z KO i jego liderem Donaldem Tuskiem.

Klub partii w Sejmie, potężniejszej izbie niższej parlamentu, liczył dotychczas 31 posłów. Jednak 15 z nich, a także trzech członków Senatu wyższej izby „Polska 2050”, ogłosiło teraz ucieczkę. Tworzą nową grupę o nazwie Centrum (Centrum).

Czołową postacią nowej frakcji jest Paulina Hennig-Kloska, która pełni funkcję ministra klimatu i środowiska w rządzie Tuska. Niedawno zajęła drugie miejsce za Pełczyńską-Nałęcz, ministrem funduszy i polityki regionalnej, w konkursie na zastąpienie Hołowni na stanowisku lidera po tym, jak ten zdecydował się ustąpić.

Dzisiejsze oświadczenie następuje po tygodniach zamieszania w partii, która w ostatnich miesiącach osiąga w sondażach około 2-3%, czyli znacznie poniżej progu 5% wymaganego w wyborach, aby wejść do parlamentu.

W zeszłym miesiącu druga tura wyborów przywódców Polski 2050 została odwołana po tym, jak już się odbyła w związku z twierdzeniami o „ingerencji z zewnątrz” w system głosowania internetowego. choćby po jej ponownym uruchomieniu i zwycięstwie Pełczyńskiej-Nałęcz w partii pozostało niezadowolenie.

W poniedziałek jeden z twórców programu Polska 2050, poseł do Parlamentu Europejskiego Michał Kobosko, ogłosił, iż odchodzi ze względu na „ próba wprowadzenia dyktatury w partii”.

Po jego rezygnacji podała się do dymisji wiceminister spraw zagranicznych Anna Radwan, która stwierdziła, iż ​​„nie czuje się komfortowo w miejscu, gdzie merytoryczną debatę polityczną zastąpiły niedemokratyczne i nieprzejrzyste decyzje”.

Szanowni Państwo,

rezygnuję z członkostwa w Polskim 2050 Szymona Holowni.

Nie odnajduję się w miejscu, gdzie merytoryczna debata jest wydana, niedemokratyczne i nieprzejrzyste decyzje.

Dziękuję koleżankom i kolegom z Polski 2050 za kilka lat dobrej współpracy. pic.twitter.com/9tex9XCSHW

— Anna Radwan (@RadwanAnia) 16 lutego 2026 r

Powtórzyła to dzisiaj Hennig-Kloska, która stwierdziła, iż ​​„nie jest to styl, który możemy zaakceptować, aby lider (partii) sam decydował o losach klubu parlamentarnego”.

Zaapelowała jednak o „kontynuację dobrej współpracy” z Polską 2050 i zadeklarowała „kontynuację lojalności” wobec koalicji Tuska – podaje serwis informacyjny Wirtualna Polska.

W odpowiedzi Polska 2050 w poście w mediach społecznościowych napisano, iż parlamentarzyści, którzy zdecydowali się na opuszczenie partii, „nie mogli pogodzić się z demokratyczną decyzją” członków partii, którzy wybrali Pełczyńską-Nałęcz na przewodniczącego.

Sam Hołownia podzielał tę opinię, stwierdzając, iż Pełczyńska-Nałęcz jest „przywódcą wybranym demokratycznie i musimy to szanować”. Oskarżył Henniga-Kloską o „zniszczenie” partii i „destabilizację koalicji”.

Ludzie Polski 2050 dokonali demokratycznego wyboru. Wybrali przewodniczącą. Wybierz drogę zgodną z wartościami w naszym DNA.

Wszyscy kandydaci obiecywali, iż zaakceptują wyniki wyborów demokratycznych. Tej jakości nie dotrzymali.

Posłowie, którzy opuścili Polskę 2050,…

— Polska 2050 (@PL_2050) 18 lutego 2026 r

Jednak w reakcji na dzisiejsze wiadomości Tusk stwierdził, iż nie ma zagrożenia dla stabilności większości parlamentarnej jego koalicji.

„W ostatnich dniach i godzinach zarówno Pełczyńska-Nałęcz, jak i Hennig-Kloska zapewniały mnie, iż pozostaną lojalne wobec rządu” – powiedział premier cytowany przez portal informacyjny Interia.

Koalicja rządząca ma większość 240 posłów w 460-osobowym Sejmie. Większość z nich, 156, pochodzi z nokautu Tuska, kolejnych 32 z centroprawicowej Polskiej Partii Ludowej (PSL), 21 z Lewicy (Lewica) i 31 z podzielonego w tej chwili klubu Polska 2050.

Polska 2050 i PSL były wcześniej częścią sojuszu Trzecia Droga, który wspólnie startował w wyborach w 2023 roku. Jednak w zeszłym roku obie partie potwierdziły, iż kończą sojusz i w kolejnych wyborach zaplanowanych na jesień 2027 roku będą kandydować oddzielnie.

Polska 2050 w złej strukturze? czoło się rozłam, ale premier Tusk mówi: koalicja stabilna https://t.co/GTyumdUqpt#Polska2050 #DonaldTusk #Koalicja #Stabilność #Sejm #Centrum pic.twitter.com/cK1W5GZggG

— Fakt (@Fakt_pl) 18 lutego 2026 r

Idź do oryginalnego materiału