Polityczny klincz Zbigniewa Ziobry

3 dni temu

Od rana media i politycy żyją jedną sprawą i jest nią azyl polityczny przyznany przez Węgry Zbigniewowi Ziobrze i jego żonie Patrycji Koteckiej-Ziobro. O tym, iż do tego dojdzie media donosiły już kilka dni temu, ale wówczas była mowa o dwóch obywatelach Polski i o ile część komentatorów polskiej sceny politycznej wskazywała, iż jednym z dwóch obywateli jest były minister sprawiedliwości, to azyl dla żony ministra jest sporą niespodzianką. Czym jest azyl polityczny? To nic innego jak przyznanie ochrony prawnej obywatelowi obcego państwa, na terenie państwa, które azylu udziela.

W praktyce oznacza to tyle, iż dopóki Zbigniew Ziobro będzie przebywał na Węgrzech państwo polskie nie ma żadnych możliwości, aby postawić go przed polskim sądem, to samo dotyczy jego żony. Prawnie jest wszystko jasne i żadne „autorytety” od prof. Andrzeja Zolla po prof. Ewę Łętowską tego stanu rzeczy nie zmienią. Nie da się nie opublikować postanowienia węgierskiego sądu, jak to bezprawnie się dzieje w odniesieniu do wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Nie da się zakwestionować statusu węgierskiego sędziego i samego orzeczenia, z powodu niewłaściwie obsadzonej KRS. Ewentualne procedury odwoławcze są bardzo skomplikowane i rozpoznawane przez węgierski sąd administracyjny i raczej zmiany decyzji nie będzie. Co bardziej odważni „pogromcy” Zbigniewa Ziobry sugerują, iż TSUE mógłby podważyć węgierski azyl, z uwagi na to, iż przeciw Węgrom KE wszczęła procedurę za łamanie praw podstawowych, ale to jest tylko i wyłącznie bezproduktywne prężenie muskułów.

Politycznie ta sprawa nie służy nikomu i w zasadzie można mówić o klinczu. W badaniach opinii społecznej wyniki są jednoznaczne, tylko 25 proc. ankietowanych popiera ucieczkę Zbigniewa Ziobry na Węgry. Nastroje w partii PiS też są dalekie od zachwytu, oczywiście politycy związani z Ziobrą publikują przekazy dnia o „zabójstwie politycznym”, do którego miałoby dojść z powodu choroby nowotworowej byłego ministra, ale Ryszard Terlecki powiedział wprost: „To oczywiście nas topi”. Równie sceptycznie do sprawy podchodzi frakcja „harcerzy”, czyli zwolennicy Mateusza Morawieckiego, który dziś oświadczył, że: „Na pewno nie będę się starał nigdzie o żaden azyl. Niech mnie tutaj sądzą, jak mają ochotę, choćby jeżeli będzie zagrożenie aresztowania”. Jest w tym stanowisku wyraźna aluzja do zachowania Zbigniewa Ziobry i słynnego „miękiszona”, którym Ziobro poczęstował Morawieckiego, ale życie pokazało coś dokładnie przeciwnego.

Bez dwóch zdań ucieczkę Zbigniewa Ziobry należy uznać za katastrofę wizerunkową, zarówno samego Ziobry, jak i całej partii PiS, bo jeszcze gorzej wygląda sprawa Romanowskiego. Nie znaczy to jednak, iż rządzący mogą otwierać szampana, wręcz przeciwnie, dla nich to też wizerunkowa porażka. Rozliczenia poprzedników, to sztandarowy punkt w politycznym projekcie zwanym „koalicja 13 grudnia”. Najbardziej zatwardziały elektorat Koalicji Obywatelskiej dzień w dzień domaga się konkretów, a nie kolejnych deklaracji, choćby jeżeli są poparte postawieniem zarzutów. Donald Tusk i Waldemar Żurek mają bardzo poważny problem z tym, iż Zbigniew Ziobro po prostu ich ograł i mało ważne, jakimi posłużył się metodami. Fakt pozostaje faktem, Ziobro będzie się łączył z TV Republika i kpił z „fujar” rządowych.

Odwieczni wrogowie polityczni wykrwawiają się wzajemnie, poza tą świętą wojną wszystkiemu przyglądają się „normalsi” i tutaj też nie ma jednego głosu. Zdecydowana większość bardzo krytycznie ocenia postawę Zbigniewa Ziobry, ale widzi też, iż stawiane mu zarzuty, przynajmniej w części, są całkowicie absurdalne. Dodatkowo wypowiedzi Waldemara Żurka odnoszące się do całej sprawy i sędziego, który nie uwzględnił wniosku o wydanie ENA, a także zlikwidowanie losowania sędziów, zostało fatalnie odebrane przez „normalsów”. W świetle przywołanych faktów i okoliczności, wynik tej nieczystej gry po obu stronach jest remisowy, chociaż lepsze określenie to klincz.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału