Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w środę na antenie TVN24 zapowiedział, iż podwyżka kwoty wolnej od podatku zostanie zrealizowana jeszcze w tej kadencji rządu – najlepiej od 1 stycznia przyszłego roku. Dla mieszkańców Warszawy, gdzie zarobki od lat należą do najwyższych w kraju, każda zmiana progów podatkowych dotyczy proporcjonalnie większej grupy podatników niż gdziekolwiek indziej w Polsce.
Pieniądze w nieładzie. | Fot. Warszawa w Pigułce.Co dokładnie powiedział wicepremier?
Będzie realizacja obietnicy podwyższenia kwoty wolnej od podatku – stwierdził szef PSL, dodając, iż nad propozycją pracuje minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, a koalicja czeka na jego „przemyślaną, dobrą ofertę”. Kosiniak-Kamysz ocenił też, iż brak realizacji tej zapowiedzi oznaczałby poważny polityczny koszt dla całej koalicji, ponieważ temat wiąże się z innymi elementami umowy koalicyjnej – w tym z postulatem emerytury bez podatku, na którym szczególnie zależy PSL.
Obietnica sprzed niemal trzech lat
Podniesienie kwoty wolnej z obecnych 30 tys. zł do 60 tys. zł to jeden z filarów wyborczego programu Koalicji Obywatelskiej z 2023 roku, zapowiadany jeszcze jako element „100 konkretów na 100 dni rządów”. Mimo to do dziś nie doczekał się realizacji ani choćby ostatecznie ustalonego harmonogramu. Sam minister Domański w ubiegłym roku studził nastroje, zapowiadając wprost, iż w 2026 roku podwyżki kwoty wolnej nie będzie, a w 2027 roku jej wprowadzenie „może być bardzo trudne”. Koszt podniesienia progu do 60 tys. zł resort finansów szacuje na 54 mld zł rocznie – to główna przeszkoda, która od miesięcy blokuje decyzję mimo powtarzanych zapowiedzi polityków koalicji.
Kilka konkurencyjnych wariantów zamiast jednej decyzji
Temat komplikuje dodatkowo to, iż nie ma dziś jednego uzgodnionego projektu. Własną wersję zgłosiła Konfederacja, proponując kwotę wolną „nie mniej niż 60 tys. zł” – Klub Koalicji Obywatelskiej wnioskował jednak o odrzucenie tego projektu już w pierwszym czytaniu, mimo iż docelowa kwota pokrywa się z rządowymi zapowiedziami. Senator Grzegorz Schetyna sugerował z kolei, iż dojście do 60 tys. zł nie musi nastąpić jednym skokiem, tylko zostać rozłożone na kilka etapów. Kosiniak-Kamysz dodał jeszcze jeden wątek – jego zdaniem podwyżkę kwoty wolnej najlepiej powiązać z jednoczesnym podniesieniem drugiego progu podatkowego, dziś ustalonego na 120 tys. zł rocznego dochodu, w ramach jednej, całościowej reformy.
Ile realnie zyskałby podatnik?
Mechanizm działa przez tak zwaną kwotę zmniejszającą podatek, stanowiącą 12 proc. kwoty wolnej rozłożone na miesiące. Przy obecnych 30 tys. zł daje to miesięczną ulgę w wysokości 300 zł odejmowaną od zaliczki na PIT. Podniesienie kwoty wolnej do 60 tys. zł podwoiłoby tę ulgę do 600 zł miesięcznie – a więc dodatkowe 300 zł miesięcznie, czyli 3600 zł rocznie, dla wszystkich podatnika rozliczającego się według skali podatkowej, niezależnie od wysokości zarobków, o ile jego dochód przewyższa próg zwolnienia.
Kluczowe wyliczenia (własne, orientacyjne – ZUS 13,71%, koszty uzyskania 250 zł):
- 4666 zł brutto (najniższa krajowa): zaliczka PIT po obecnej uldze to ok. 153 zł. Ulga 600 zł przewyższyłaby to, więc realny zysk to tylko 153 zł/mies., nie pełne 300 zł – bo ulgi nie można wykorzystać ponad kwotę należnego podatku.
- 7000 zł brutto: pełne 300 zł/mies. (3600 zł rocznie).
- 10 000 zł brutto: również pełne 300 zł/mies.
- 20 000 zł brutto: w skali roku również dokładnie 3600 zł rocznie – mimo wejścia w drugi próg, bo kwota zmniejszająca podatek jest wbudowana w obie stawki skali.
Najciekawszy wniosek jest taki, iż powyżej pewnego poziomu zarobków korzyść w złotówkach jest identyczna niezależnie od tego, czy ktoś zarabia 7 czy 20 tys. – zyskują tylko ci na samym dole, i to mniej niż reszta.
Sprawdź, dlaczego warto zachować ostrożność w planach?
Podatnik planujący domowy budżet na przyszły rok traktuje tę zapowiedź jako możliwy, ale wciąż niepotwierdzony scenariusz – żaden projekt ustawy nie trafił dotąd do Sejmu w formie gotowej do uchwalenia, a resort finansów od ponad roku wstrzymuje się z ostateczną decyzją o terminie i mechanizmie wdrożenia. Osoba układająca budżet na 2027 rok nie zakłada więc automatycznie dodatkowych 300 zł miesięcznie w wypłacie netto, dopóki nie pojawi się konkretny projekt ustawy przyjęty przez rząd i skierowany do Sejmu.
Mieszkaniec Warszawy zarabiający powyżej drugiego progu podatkowego – co w stolicy dotyczy wyraźnie większego odsetka podatników niż w innych regionach kraju ze względu na wyższe przeciętne wynagrodzenia – śledzi w najbliższych tygodniach przede wszystkim to, czy rząd zdecyduje się połączyć podwyżkę kwoty wolnej z podniesieniem progu 120 tys. zł, bo to właśnie ta decyzja, a nie sama kwota wolna, będzie miała dla niego większe znaczenie finansowe.

1 godzina temu










