Pojednanie wyzwala duszę, niweluje strach...

1 godzina temu
Polityczne szambo rozlewa się po naszym kraju z zastraszającą prędkością. Mieliśmy prezydenta fajtłapę, ale w miarę przewidywalnego. Dzisiaj mamy fajtłapę – narcyza wetującego co popadnie i szukającego wszędzie poklasku. Skoro poseł największej partii opozycyjnej, chlubiący się tytułem naukowym, publicznie twierdzi, iż „czas skończyć słuchanie idiotyzmów o jakichś prawach człowieka, czy jakiejś równości, a ci ludzie (LGBT) nie są równi normalnym ludziom”, to zaczyna wiać grozą. Los, czy opatrzność – jak zwał, tak zwał – zabrał mi młodość, zabronił wolnego podróżowania po świecie, czerpania wzorców ze stabilnych europejskich demokracji, kazał wielbić ciemniaków rządzących ojczyzną i opowiadać się za jedynie słuszną siłą, czyli Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą. Miałem gdzieś ciemniaków, dlatego od 1968 do 1989 roku moja stopa nie przekroczyła progu lokalu wyborczego, przez co odmawiano mi paszportu i zapewniono częste wizyty dzielnicowego.
Idź do oryginalnego materiału