Z Placu Piłsudskiego wchodzę bramą na reprezentacyjny dziedziniec Pałacu Brühla. Mijam ułożoną na jego środku różę wiatrów z czarnego bazaltu i zaznaczone w granitowej posadzce miejsca parkingowe dla limuzyn. Docieram do schodów prowadzących do głównego wejścia do budynku. Oczami wyobraźni widzę na nich ministra spraw zagranicznych Józefa Becka.