Historia Campusu Polska Przyszłości doskonałe oddaje charakter i osobowość Rafała Trzaskowskiego. W 2020 roku Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie z Andrzejem Dudą i główną przyczyną porażki wcale nie była ucieczka przed debatą, ale jego francuszczyzna, wielkomiejskość, elitarność i salonowość. Pomimo porażki we własnym środowisku politycznym znacznie podniósł swoją pozycję i był typowany na następcę Donalda Tuska, zresztą w swoim stylu sam też się w tej roli widział, wcześniej odsyłając założyciela PO na emeryturę. Pocieszeniem po porażce i jednocześnie drogą do przejęcia władzy w partii miał być właśnie Campus Polska.
We wrześniu 2020 Rafał Trzaskowski założył fundację… Rafała Trzaskowskiego, a miesiąc później powstał Ruch Wspólna Polska, który zajął się organizacją Campusu Polska. Pierwsza edycja miała miejsce we wrześniu 2021 roku i trzeba przyznać, iż odniosła sukces. Politycy PiS półoficjalnie przyznawali, iż taka inicjatywa może być zagrożeniem dla przyszłych wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Prognoza częściowo się sprawdziła, wprawdzie Koalicja Obywatelska w 2023 roku nie wygrała wyborów parlamentarnych, ale odzyskała władzę stając na czele koalicji 13 grudnia. Udział Rafała Trzaskowskiego w tym sukcesie nie był wielki, za to odsyłany na emeryturę Donald Tusk stał się samotnym ojcem sukcesu i już wtedy pozycja Trzaskowskiego zaczęła się chwiać.
Dwa lata później odbyły się wybory prezydenckie, w których po raz drugi wystartował Rafał Trzaskowski i od razu został ogłoszony absolutnym faworytem, z dużą szansą na wygraną już w pierwszej turze. Zanim do tego doszło Donald Tusk postanowił pokazać kto tu rządzi i zaordynował prawybory, na zmianę upokarzając Rafała Trzaskowskiego i Radosława Sikorskiego. W internetowym głosowaniu zdecydowanie wygrał Radosław Sikorski, ale w partyjnym i decydującym plebiscycie proporcje były dokładnie odwrotne. Najważniejsze jest jednak to, iż Rafał Trzaskowski ostatecznie wybory prezydenckie przegrał i to w fatalnym stylu. Nie dość, iż pokonał go debiutujący w polityce Karol Nawrocki, to jeszcze w dniu wyborów Trzaskowski na podstawie pierwszego sondażu exit poll, który dawał mu zaledwie 0,6 proc. przewagi, ogłosił się zwycięzcą. Do dziś Trzaskowski nazywany jest dwugodzinnym prezydentem, a jego pozycja w KO po aferze szpitalnej zjechała na samo dno.
Takie są skutki pielęgnowania ego, ale z tym problemem walczy wielu polityków, nie wyłączając Donalda Tuska, który dziś był gwiazdą Campusu Polska Przyszłości. Jeden z uczestników Campusu zapytał Tuska wprost, czy nie uważa, iż fatalne sondaże premiera oraz rządu, w połączeniu z ego premiera, doprowadzą do upadku rządu. W pytaniu była też zawarta sugestia lub raczej postulat, żeby obóz rządzący zmienił lidera. Odpowiedź Donalda Tuska na pytanie dotyczące ego, powinna stać się hitem kabaretowym:
Pan mnie pyta, czy nie oddałbym teraz władzy przed wyborami komuś lepszemu ode mnie, w tym moim obozie politycznym. Tylko zrozumcie mnie dobrze: jakby był ktoś lepszy, to by tę władzę wziął.
Wypisz wymaluj niezastąpiony, młody, wykształcony „Francuz” poliglota i do tego dwugodzinny prezydent Rafał Trzaskowski. Od dłuższego czasu komentatorzy polityczni zwracają uwagę, iż Donald Tusk stracił słuch społeczny, ale ta wypowiedź wskazuje na coś więcej, mianowicie na utratę instynktu samozachowawczego. Gdy polityk sam siebie uważa za niezastąpionego i jeszcze wygłasza tę laudację pod własnym adresem po pytaniu o ego, to rzeczywiście powinien przejść na emeryturę zanim zatopi siebie i cały rząd. Nic takiego się nie stanie, bo ego Donaldowi Tuskowi na to nie pozwoli i to jest dobra informacja dla Polaków.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

8 godzin temu










