- Rządzenie w każdym kraju jest mniejszym czy większym rozczarowaniem, iż nie wszystko udało się zrobić - powiedział podczas Campusu Polska Przyszłości 2026 premier Donald Tusk. Szef rządu wskazał m.in. na "brak przełomu" w sprawach praw kobiet i praw mniejszości. - Nie powiem, iż to jest moja porażka, ale to jest porażka tych trzech lat - stwierdził Tusk.
"Sprzedadzą Polskę w pięć minut". Tusk uderza w opozycję

Donald Tusk po swoim przemówieniu na Campusie Polska odpowiadał na pytania uczestników. Jedno z nich dotyczyło rozczarowań związanych z niespełnieniem obietnic wyborczych. Szef rządu w swojej odpowiedzi mówił m.in. o tym, iż "bardzo martwi" go tempo rozliczeń dotyczących nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem poprzedniego rządu.
Według premiera, szybkie rozliczenia nie są możliwe "bez łamania takich absolutnie fundamentalnych praw człowieka". Przekonywał, iż nie może"wsadzić kogoś do więzienia", bez adekwatnej ścieżki uwzględniającej prokuraturę i sądy.
- Cały ten proces, i on często trwa bardzo długo, czasami jest sabotowany przez niektórych urzędników. Niektórzy tęsknią za czasami pisowskimi i myślą sobie: "Przeczekam, nic nie zrobię". Tak, taka jest prawda, w takich warunkach pracuję, ale tutaj mam poczucie porażki – przyznał Tusk.
Tusk o porażkach rządu. "Nie uzyskaliśmy poczucia przełomu"
- Kampania wyborcza to jest obietnica tego, co bym zrobił, gdybym miał pełną władzę. Jak zauważyliście, wszystkie kampanie wyborcze to są obietnice, niezależnie od tego jaki kraj i jakie partie. Rządzenie w każdym kraju jest mniejszym czy większym rozczarowaniem, iż nie wszystko udało się zrobić. co udało się zrobić - stwierdził Tusk.
Premier wskazał na prawa kobiet, do których państwo musi "szukać jakichś dziwnych mechanizmów".
ZOBACZ: Chcą odrzucić weto prezydenta. Czarzasty reaguje na słowa Tuska
- Ustawy nie mogą przejść, no to nie wiem, prawo do bezpiecznej aborcji w sytuacji, kiedy ona jest konieczna. Ono w praktyce stało się znowu prawem, dzięki rekomendacjom prokuratury i ministra zdrowia, ale nie uzyskaliśmy tego poczucia przełomu, iż prawa kobiet są ustawowo, prawem zagwarantowane - mówił szef rządu.
- Nie powiem, iż to jest moja porażka, ale to jest porażka tych trzech lat, iż nie udało się w tych kwestiach takich jak prawa kobiet czy prawa mniejszości uzyskać ustawowych gwarancji. Mamy pewne sposoby omijania tej obstrukcji, ale one na pewno nie są satysfakcjonujące dla tych najbardziej zainteresowanych - zaznaczył.
Maciej Berek kandydatem do TK. Tusk: Za to dostałem po głowie
Inny z uczestników spotkania zapytał też Tuska o kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Berek do niedawna był ministrem w rządzie premiera Tuska.
- Ja jestem po stronie tych, którzy mówią: "Postawili nam takie warunki walki, trzeba prawdopodobnie postawić w tym przypadku na skuteczność". Wiecie kto jest dzisiaj szefem Trybunału Konstytucyjnego? Tego pseudo Trybunału Konstytucyjnego? To jest gość, który był szefem ABW, prokuratorem, wiceministrem, jest autorem sławnej książki "Afery Donalda Tuska", pan Święczkowski - powiedział premier.
ZOBACZ: Afera Zondacrypto. Morawiecki chce powołania komisji śledczej
- Wiecie jak funkcjonują sędziowie sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, wybrani przez Sejm, a bojkotowani przez Nawrockiego? Muszą siedzieć tam na schodach, bo Święczkowski nie chce ich dopuścić do orzekania - dodał.
Przechodząc do oceny Macieja Berka, Tusk powiedział, iż jego były już współpracownik sam zgłosił tę kandydaturę i "pracował wiele razy nad kwestiami ustrojowymi".
- Już za to dostałem po głowie wystarczająco dużo, nie mam powodu niczego zmyślać. On nie ma nic wspólnego z polityką rozumianą tak, jak to zabrzmiało w pana pytaniu. Nie należał do żadnej partii politycznej. W rządzie zajmuje się nie konfrontacją polityczną, tylko pilnowaniem tego, żeby prawo było zgodne z konstytucją - zapewnił.
"Nie będę pięknoduchem". Deklaracja premiera ws. Trybunału Konstytucyjnego
- Wiecie dlaczego mam zaufanie do niego jako kandydata? Bo ja mam dość silny autorytet w rządzie. Nie każdy chętnie się stawia mi i jakoś tam protestuje. Berek zawsze kiedy miał problem, czy nasze pomysły są konstytucyjne, przychodził i mówił: Ze mną takie numery nie przejdą - podsumował szef rządu.
Według premiera, rząd Prawa i Sprawiedliwości "zgwałcił nasz system sprawiedliwości i nasz ustrój".
- Ja nie będę pięknoduchem. W tej sprawie ja muszę we wrześniu mieć pewność, iż nasi sędziowie wejdą do tego gmachu i iż to będzie wszystko zgodne z prawem. To nie będzie estetyczne. Może część z was się na mnie obrazi, ale pomyślcie, czy więcej z was nie obrazi się na mnie, jeżeli będę stał tak z rozdziawioną gębą i mówił: Nic się nie da zrobić. I dalej Święczkowski będzie pomiatał sędziami. Ale ja to biorę na siebie - zadeklarował.
Tusk zapytany o "zniknięcie" z polityki. "Jakby był ktoś lepszy"
Podczas piątkowego wydarzenia z sali padło także pytanie o to, czy byłby gotowy zniknąć z głównego nurtu polityki w stylu Jarosława Kaczyńskiego, który wygrywał wybory, wyznaczając na stanowisko premiera Beatę Szydło i Mateusza Morawieckiego.
- To też jest dobry pomysł dla Pana, żeby Pan mógł już zniknąć z polskiej polityki w tym sensie, iż niestety ma Pan ten negatywny PR i to też spowodowało przegranie wyborów prezydenckich rok temu, ale spowodowało też niezrealizowanie stu konkretów. (...) Czy nie myślał pan, iż może jednak ktoś z Platformy dorówna panu za rok i może on będzie kandydatem na premiera? - zapytał jeden z uczestników.
- Pytanie o to, iż już jestem obciążeniem i iż powinienem dać sobie spokój, jest pytaniem zasadnym. Pan użył pewnego sformułowania i proszę mi uwierzyć, bo mówię bardzo serio. Pan spytał mnie, czy nie byłoby dla mnie lepiej, gdybym się już wycofał. Jezu, ludzie, o ile lepiej byłoby dla mnie - odpowiedział polityk.
ZOBACZ: Prezydent zdecydował w sprawie ustaw. Trzy weta, cztery podpisy
- Każdy ma jakieś tam ego, a politycy mają ego wybujałe. Powiem wam, możecie mi nie uwierzyć. Jak patrzę na polityków, którzy na tej drodze mi towarzyszą, jako oponenci czy sojusznicy, to moje ego nie jest aż takie duże, szczerze powiedziawszy. Ja bym tutaj mógł wymienić kilku mistrzów, jeżeli chodzi o wiarę we własne siły i możliwości - mówił.
Według Tuska "polityka to jest też bezwzględna konkurencja". - Pan mnie pyta, czy nie oddałbym teraz władzy, czy przed wyborami komuś lepszemu ode mnie, w tym moim obozie politycznym. Tylko zrozumcie mnie dobrze. Jakby był ktoś lepszy, to by tę władzę wziął - odpowiedział.
Zadeklarował też, iż "nie będzie płakał" w przypadku pojawienia się w jego stronnictwie politycznym osoby która będzie "w równie zdeterminowany sposób walczyła o te wartości, które mi leżą na sercu i który będzie po prostu lepszy ode mnie".
Porównanie Tuska do Kaczyńskiego. "Nie schowam się w żadnej szafie"
W swojej odpowiedzi odniósł się też do wskazanego wyżej porównania do Jarosława Kaczyńskiego.
- Ja uważam, iż o wiele lepszą sytuacją jest, kiedy ja wychodzę i biorę na siebie pełną odpowiedzialność, także prawną. To mnie będą ścigać, jeżeli my przegramy wybory. Ja sobie zdaję z tego sprawę, więc ja nigdy w życiu nie schowam się w żadnej szafie i ja uważam, iż to, co zrobił Kaczyński, jest niegodne - mówił.
ZOBACZ: Iskrzy w Koalicji Obywatelskiej. "Znam go wyłącznie z tego, co nie przystoi"
- Wystawiać kogoś i w ogóle być premierem zależnym od kaprysu takiego faceta jak Kaczyński, to ja bym wolał się nie urodzić - dodał Tusk.
- Co to za premier? Jak mają go słuchać ludzie jeżeli wiedzą, iż tak naprawdę ten gość, który w szafie siedzi, podejmuje decyzję. Także to nie liczcie - zadeklarował.
"Polskę sprzedadzą w pięć minut". Tusk wskazuje na partie prawicowe
Odpowiadając na pytanie o rosnące w siłę ugrupowania prawicowe we Francji i w Niemczech, Tusk wskazywał iż "to co łączy ultraprawicę, też w Polsce, to jest wyraźna, jednoznaczna niechęć do Ukrainy w jej konfrontacji z Rosją i mniej lub bardziej skrywana sympatia do Putina i do Rosji".
ZOBACZ: Wypowiedź Grzegorza Brauna pod lupą prokuratury. Wszczęto śledztwo
- Martwmy się o tych, którzy w Polsce dzisiaj mają 15, 20, 25 proc. poparcia, którzy jawnie już w tej chwili stanowią taką opcję prorosyjską i antyukraińską. To jest zagrożenie fundamentalne dla nas wszystkich, dla naszego życia, dla niepodległości państwa polskiego. Tu nie może być żadnego, najmniejszego wahania - mówił premier.
- Partia Brauna, część partii Bosaka, część PiS- u to są ludzie, którzy Polskę sprzedadzą w pięć minut czy z głupoty, czy dla zdrady, czy dla pieniędzy czy dla ideologii jakiejś przeraźliwej. Ale to będzie oznaczało tak naprawdę realne zagrożenie dla fundamentów naszego państwa. Więc jest rzeczywiście o co się martwić. Ewentualna wygrana prawicy na zachodzie może im pomóc - podsumował.


1 godzina temu










