Podlaska Kronika Towarzyska czyli przypadki Stefana K.

1 dzień temu
Wracamy do Stefana, bo naczelny na urlopie. Stefana Krajewskiego rzecz jasna, bo żaden regionalny Stefan z nim się nie równa. Otóż okazuje się, iż nasz minister od rolnictwa narobił siary nie za jednego lajka pani starosty zambrowskiej, ale za dwa! No to już poważna sprawa. Żeby to był jeden, to jeszcze do wybaczenia. Ale dwa!? W tej sytuacji bez wątpienia należy użyć odpowiednich służb, aby za tego lajka rozliczyć. Jest też dobra strona ministra Krajewskiego. Oto w obecności wszystkich możliwych mediów przekazał szkole podstawowej w Miastkowie dwadzieścia kilka komputerów. Piękna sprawa, choć łyżką dziegciu w beczce wizerunkowego miodu jest fakt, iż to komputery dwuletnie, wycofane z rolniczej agencji jako przestarzałe i dlatego mogą trafić do najmłodszych uczniów, dopiero wprawiających się w podstawy informatyki. Fajnie, iż komputery trafiły do szkoły, ale czy nie można tego robić bez pompy?

Odysei z halą sportowo-widowiskową ciąg dalszy. Otóż okazało się, iż ministerstwo sportu odrzuciło wniosek miasta Białystok o dofinansowanie jej budowy. Zrobiło to już 10 czerwca tego roku, o czym władza jakoś milczała. Przestała milczeć teraz, bo prezydent Truskolaski przyznał, iż wniosek złożą jeszcze raz i tym razem to już na pewno kasa będzie. Przy okazji zwiększył budżet na halę do pół miliarda złotych. Co to znaczy „zwiększyć budżet”? Zadłużyć miasto o kolejne 80 mln złotych.
Idź do oryginalnego materiału