Temat planowanej budowy kompostowni w rejonie Kocich Dołów budzi duże zainteresowanie wśród mieszkańców Lubonia. Inwestycja, która według władz miasta ma wpisywać się w ideę nowoczesnej gospodarki obiegu zamkniętego, wywołuje jednocześnie wiele pytań dotyczących jej lokalizacji, wpływu na otoczenie oraz funkcjonowania. O szczegółach przedsięwzięcia rozmawiamy z I Zastępcą Burmistrza Lubonia, Piotrem Izydorskim.
Gazeta Lubońska: Miasto podkreśla, iż planowana kompostownia wpisuje się w ideę gospodarki obiegu zamkniętego i nowoczesnego zarządzania bioodpadami. Dlaczego właśnie rejon Kocich Dołów został uznany przez Państwa za najlepszą lokalizację tej inwestycji?
Piotr Izydorski: Inwestycja wpisuje się w założenia gospodarki obiegu zamkniętego, zgodnie z którymi bioodpady mogą zostać przetworzone i ponownie wykorzystane, m.in. w postaci kompostu stosowanego w rolnictwie, ogrodnictwie i zieleni miejskiej. adekwatne zagospodarowanie bioodpadów ogranicza również emisję gazów powstających podczas ich rozkładu. Planowana kompostownia powstanie w sąsiedztwie funkcjonującej od kilku lat stacji przeładunkowej odpadów komunalnych, do której już dziś codziennie trafiają odpady z terenu całego miasta.
Lokalizacja została wybrana m.in. ze względu na istniejącą infrastrukturę techniczną i drogową oraz przeznaczenie tego terenu pod działalność przemysłową i odpadową. w tej chwili jest to jedyne miejsce
w Luboniu posiadające odpowiednią infrastrukturę i logistykę związaną z gospodarowaniem odpadami. Inwestycja pozwoli ponadto ograniczyć koszty transportu bioodpadów, zwiększyć niezależność systemu gospodarowania odpadami i prowadzić proces w kontrolowanych warunkach.
Gazeta Lubońska: Część mieszkańców oraz Stowarzyszenie Ochrony Kocich Dołów twierdzą, iż konsultacje społeczne miały bardziej formalny niż rzeczywisty charakter. Jak Państwo odpowiadają na zarzuty dotyczące braku realnego dialogu z mieszkańcami?
Piotr Izydorski: Na obecnym etapie odbyło się spotkanie o charakterze informacyjno – konsultacyjnym dotyczące planowanej inwestycji, które zorganizowaliśmy, chcąc rozpocząć rozmowę z mieszkańcami jeszcze przed uruchomieniem formalnych procedur. Zaproszenie skierowane było do wszystkich zainteresowanych mieszkańców, a informacja o spotkaniu została szeroko rozpowszechniona różnymi kanałami komunikacji, w tym poprzez kolportaż ulotek do skrzynek pocztowych w rejonie Kocich Dołów. W spotkaniu uczestniczyli zarówno mieszkańcy Lubonia, w tym mieszkańcy rejonu Kocich Dołów jak i okolicznych miejscowości, którzy zadawali szczegółowe pytania dotyczące planowanej kompostowni i otrzymywali odpowiedzi od przedstawicieli miasta oraz ekspertów. Spotkanie miało zatem w pełni realny i rzeczywisty charakter. Rozumiemy, iż część mieszkańców ma obawy związane z inwestycją, dlatego zależy nam na prowadzeniu dalszego dialogu i przekazywaniu możliwie pełnych informacji na temat projektu. Jednocześnie informujemy, iż na kolejnych etapach procesu inwestycyjnego prowadzone będą również wymagane prawem konsultacje społeczne.
Gazeta Lubońska: Kocie Doły znajdują się w pobliżu terenów cennych przyrodniczo i Wielkopolskiego Parku Narodowego. Jakie ekspertyzy środowiskowe zostały wykonane i jakie gwarancje bezpieczeństwa dla tego obszaru mogą Państwo przedstawić?
Piotr Izydorski: Teren pod planowaną biokompostownię objęty jest miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego „Kocie Doły – etap 1”, na terenie przeznaczonym pod usługi, produkcję lub gospodarowanie odpadami. W trakcie procedury planistycznej projekt planu został zaopiniowany i uzgodniony przez adekwatne organy i instytucje, w tym Wielkopolski Park Narodowy oraz Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Co istotne, każda inwestycja, która zakłada przetwarzanie odpadów, wymaga uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Jest to wysoce rygorystyczna procedura, niejednokrotnie trwająca kilka lat, która obejmuje przede wszystkim Raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko oraz Kartę informacyjną przedsięwzięcia. Bez uzyskania takiej decyzji kompostownia na pewno nie powstanie.
Jednocześnie podkreślamy, iż już na etapie projektu przewidziano rozwiązania ograniczające wpływ instalacji na najbliższe otoczenie. Najbardziej intensywny etap kompostowania będzie odbywał się w zamkniętych komorach (bioreaktorach), z kontrolą temperatury i dostępu powietrza, co pozwala prowadzić proces w stabilnych warunkach tlenowych.
Powietrze z instalacji będzie odprowadzane i oczyszczane dwuetapowo w specjalistycznych biofiltrach i płuczkach, a cały proces będzie na bieżąco monitorowany przez zaawansowane systemy pomiarowe.
Dodatkowo instalacja zostanie wyposażona w zabezpieczenia techniczne i przeciwpożarowe, a jej działanie będzie podlegało nadzorowi i kontrolom adekwatnych instytucji.
Gazeta Lubońska: Mieszkańcy obawiają się wpływu inwestycji na jakość wód, starorzecze Warty oraz lokalny ekosystem. Czy miasto posiada analizy dotyczące możliwego oddziaływania kompostowni na środowisko naturalne?
Piotr Izydorski: Na obecnym etapie nie zostały jeszcze opracowane szczegółowe analizy oddziaływania inwestycji na środowisko. Będą one elementem postępowania środowiskowego, które jest wymagane dla tego typu inwestycji i obejmuje m.in. przygotowanie dokumentacji oraz ocenę wpływu przedsięwzięcia na otoczenie, w tym na wody i lokalny ekosystem.
Należy jednak już teraz podkreślić, iż proces kompostowania jest naturalnym rozkładem materii organicznej, który – w kontrolowanych warunkach, a takie właśnie gwarantujemy – nie stanowi zagrożenia dla środowiska. Co więcej, jest to proces bardzo podobny do przydomowego kompostowania, z którego korzysta wielu mieszkańców.
Planowana instalacja będzie wyposażona w systemy monitoringu oraz oczyszczania powietrza i cieczy procesowych. Będzie ona też działać w kontrolowanych warunkach, z monitoringiem kluczowych parametrów (temperatura, tlen), co zapewnia stabilność procesu i ogranicza ryzyko powstawania uciążliwości. W procesie tym nie powstają żadne toksyny ani szkodliwe gazy. Ryzyko pożaru w nowoczesnej instalacji jest z kolei o wiele mniejsze niż w przypadku składowiska, na które trafiłyby niezagospodarowane odpady.
Inwestycja nie będzie również wpływać ujemnie na jakość wód, w tym starorzecza Warty z uwagi na prowadzenie procesu kompostowania w zamkniętych, szczelnych bioreaktorach, przy zastosowaniu nowoczesnego systemu automatyki przemysłowej. Jednocześnie proces dojrzewania kompostu, odbywać się będzie na monolitycznej, szczelnej płycie betonowej ukształtowanej w sposób umożliwiający odbiór powstających odcieków do szczelnego zbiornika.
Gazeta Lubońska: Jednym z najczęściej podnoszonych problemów są potencjalne uciążliwości zapachowe. Jakie technologie lub rozwiązania planują Państwo zastosować, aby ograniczyć emisję odorów?
Piotr Izydorski: Na wstępie warto opisać, jak będzie przebiegał proces kompostowania bioodpadów. Po przyjęciu do kompostowni, bioodpady trafiają do instalacji, gdzie są przygotowywane i kierowane do zamkniętych komór (bioreaktorów). Tam, przy kontrolowanym dostępie powietrza, zachodzi intensywny rozkład materii organicznej. Powietrze z instalacji jest odprowadzane i oczyszczane w biofiltrze i płuczkach, które neutralizują zapachy. Dzięki temu uciążliwości zapachowe są ograniczone do minimum i nie powinny być odczuwalne poza terenem instalacji. Następnie materiał dojrzewa w pryzmach, aż powstanie gotowy kompost. Mogą z niego skorzystać na przykład rolnicy i ogrodnicy. W chwili, kiedy świeży kompost opuszcza zamknięte bioreaktory, zapachem przypomina leśną ściółkę, o czym w czasie spotkania z radnymi i mieszkańcami informował prof. Jacek Dach, ekspert w dziedzinie zagospodarowania bioodpadów z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Oznacza to, iż kompost dojrzewający w pryzmach nie będzie uciążliwy dla otoczenia. Warto po raz kolejny wspomnieć, iż już dziś bioodpady przyjeżdżają na działkę sąsiadującą z planowaną biokompostownią, gdzie funkcjonuje stacja przeładunkowa odpadów komunalnych.
Gazeta Lubońska: Czy miasto analizowało wpływ inwestycji na ruch drogowy w tej części Lubonia, szczególnie w kontekście zwiększonego ruchu ciężarówek transportujących odpady?
Piotr Izydorski: Tak jak już wspomnieliśmy, w sąsiedztwie działki, na której planowana jest kompostownia, działa dziś stacja przeładunkowa odpadów komunalnych. W praktyce już teraz w tej okolicy transportowane są odpady, które dodatkowo później należy przewieźć do instalacji w innych gminach. Co więcej, zdarza się, iż odpady są transportowane na setki kilometrów; dla przykładu część z nich dziś trafia w okolice Grudziądza. Budowa kompostowni oznacza, iż frakcja bio będzie zagospodarowywana na miejscu. Dodatkowo, warto doprecyzować, iż pojazdy będą poruszać się wyznaczonymi trasami, odpady będą trafiać bezpośrednio do miejsca przyjęcia, ruch będzie trwał w godzinach pracy instalacji.
W praktyce, załadunek odpadów będzie od razu kierowany do bioreaktorów. Kiedy śmieciarka przyjedzie do kompostowni, będzie mogła bez dłuższego oczekiwania oddać bioodpady. Trafią one do pomieszczenia, w którym zachodzi najbardziej intensywny etap kompostowania. W okolicy przeważa ruch z zakładów produkcyjnych. Z kolei odpady komunalne przyjeżdżają do stacji przeładunkowej ok. południa, kiedy maleje ruch ciężarowy w okolicy.
Śmieciarki z bioodpadami skorzystają z tych dróg, którymi już dziś wożone są odpady transportowane do sąsiedniej stacji przeładunkowej odpadów. Jej ostatni fragment zostanie wydłużony o ok. 100 metrów.
Gazeta Lubońska: Przeciwnicy inwestycji wskazują również na ryzyko pogorszenia warunków sanitarnych, w tym pojawienia się gryzoni. Czy tego rodzaju zagrożenia zostały uwzględnione w dokumentacji projektowej?
Piotr Izydorski: Instalacja jest zaprojektowana tak, aby ograniczać takie zjawiska – m.in. poprzez szybkie kierowanie odpadów do procesu kompostowania oraz kontrolowane warunki przetwarzania: w zamkniętej części instalacji. Dodatkowo podczas kompostowania w zamkniętych bioreaktorach wydziela się amoniak. Choć jest on odsysany przez specjalistyczną aparaturę i nie stanowi żadnego zagrożenia dla ludzi, zdąży odstraszyć gryzonie.
Gazeta Lubońska: W przestrzeni publicznej pojawiają się obawy dotyczące możliwego spadku wartości nieruchomości w sąsiedztwie planowanej kompostowni. Czy miasto analizowało ten aspekt?
Piotr Izydorski: Nowoczesne kompostownie są projektowane tak, aby ograniczać wpływ na otoczenie – m.in. poprzez prowadzenie najbardziej intensywnego etapu w zamkniętych komorach, oczyszczanie powietrza w biofiltrach i płuczkach oraz stały monitoring procesu.
Dodatkowo planowana inwestycja ma powstać na terenie o charakterze przemysłowym, gdzie już dziś funkcjonuje infrastruktura do zagospodarowania odpadów i odbywa się ruch m.in. do sąsiedniej firmy produkującej i sprzedającej nawozy.
W praktyce największy wpływ na postrzeganie takiej inwestycji mają uciążliwości – przede wszystkim zapachy i ruch pojazdów. Dlatego cały projekt jest przygotowywany w taki sposób, aby je ograniczyć i utrzymać w granicach obowiązujących norm.
Warto też pamiętać, iż brak nowoczesnych instalacji do przetwarzania odpadów oznacza inne koszty – wyższe opłaty za wywóz śmieci czy ryzyko kar za niski poziom recyklingu nakładanych na gminę. To również wpływa na atrakcyjność miejsca do życia w dłuższej perspektywie.
Gazeta Lubońska: Podczas uchwalania miejscowego planu dla Kocich Dołów część uwag mieszkańców została odrzucona jako „niezgodna z polityką miasta”. Jak Państwo rozumiecie dziś rolę mieszkańców w procesie decyzyjnym dotyczącym tak kontrowersyjnych inwestycji?
Piotr Izydorski: Rola mieszkańców w procesie planowania i realizacji inwestycji jest dla nas bardzo ważna, szczególnie w przypadku przedsięwzięć strategicznych oraz budzących duże zainteresowanie społeczne. Dlatego już na wczesnym etapie przygotowań zorganizowaliśmy spotkanie informacyjne dotyczące planowanej kompostowni. Właśnie po to, aby mieszkańcy — w szczególności z rejonu Kocich Dołów — mogli zadawać pytania, zgłaszać swoje uwagi i uzyskać szczegółowe odpowiedzi dotyczące planowanej inwestycji.
Rozumiemy, iż część mieszkańców ma wątpliwości związane z inwestycją, dlatego zależy nam na przekazywaniu rzetelnych informacji i prowadzeniu dalszego dialogu na kolejnych etapach procesu. Jednocześnie musimy pamiętać, iż dziś Luboń nie posiada własnej infrastruktury do przetwarzania bioodpadów, co wiąże się m.in. z koniecznością ich transportu i zagospodarowania poza miastem oraz ponoszeniem związanych z tym kosztów. Rolą samorządu jest podejmowanie decyzji z uwzględnieniem interesu całego miasta oraz poszukiwanie rozwiązań, które będą bezpieczne dla mieszkańców i środowiska, a jednocześnie pozwolą odpowiedzialnie realizować zadania związane z gospodarką odpadami
Gazeta Lubońska: Czy rozważali Państwo alternatywne lokalizacje dla kompostowni — dalej od zabudowy mieszkaniowej i terenów przyrodniczych? jeżeli tak, dlaczego zostały odrzucone?
Piotr Izydorski: Takie inwestycje zawsze poprzedzają analizy. Wybór lokalizacji dla tego typu inwestycji wymaga uwzględnienia wielu uwarunkowań technicznych, środowiskowych i logistycznych. W praktyce ogranicza to liczbę terenów miejskich, na których mogłaby powstać tego rodzaju instalacja.
Planowana kompostownia ma powstać obok funkcjonującej od 2023 roku stacji przeładunkowej odpadów komunalnych, na terenie przeznaczonym pod działalność przemysłową i odpadową. Lokalizacja znajduje się w odległości ok. 500–800 metrów od istniejącej zabudowy mieszkaniowej. Warto również zauważyć, iż część mieszkańców, w tym z sąsiedztwa Kocich Dołów dowiedziała się o funkcjonowaniu stacji przeładunkowej dopiero w ostatnim czasie, co pokazuje, iż działalność związana z gospodarką odpadami może być prowadzona w sposób ograniczający uciążliwości dla otoczenia.
Gazeta Lubońska: Czy Urząd może zagwarantować mieszkańcom, iż jeżeli inwestycja okaże się bardziej uciążliwa niż zakładano, miasto będzie gotowe do interwencji lub ograniczenia działalności obiektu?
Piotr Izydorski: Planowana instalacja jest projektowana w taki sposób, aby jej funkcjonowanie spełniało obowiązujące normy środowiskowe i techniczne oraz ograniczało wpływ na otoczenie. Właśnie dlatego najbardziej intensywny etap kompostowania będzie odbywał się w zamkniętych komorach, a instalacja zostanie wyposażona m.in. w system oczyszczania powietrza oraz stały monitoring procesu. System transportu został zaplanowany w taki sposób, aby ograniczyć do minimum czas obsługi pojazdów dostarczających bioodpady do instalacji. Zastosowane rozwiązania technologiczne mają również minimalizować ryzyko występowania gryzoni. Funkcjonowanie instalacji będzie podlegało stałemu nadzorowi oraz obowiązującym normom środowiskowym i technicznym
Gazeta Lubońska: Jakie są najbliższe etapy realizacji inwestycji i kiedy mieszkańcy mogą spodziewać się ostatecznych decyzji?
Piotr Izydorski: Inwestycja planowana jest zgodnie z poniższym harmonogramem. Czas realizacji inwestycji: lata 2026-2030. Prace projektowe wraz z postępowaniem środowiskowym: lata 2026-2027. Prace budowlane: lata 2027-2028. Uzyskanie decyzji administracyjnych w zakresie przetwarzania odpadów: 2029 r. Rozpoczęcie działalności: 2030 r.
Gazeta Lubońska: Jakie realne korzyści dla mieszkańców Lubonia ma przynieść ta inwestycja? Czy przełożą się one np. na niższe koszty gospodarowania odpadami?
Piotr Izydorski: Tak, inwestycja powinna przynieść mieszkańcom realne korzyści dla całego systemu gospodarowania odpadami. w tej chwili Luboń przekazuje bioodpady do instalacji znajdujących się poza miastem, co wiąże się zarówno z kosztami ich zagospodarowania, jak i transportu — niekiedy na bardzo duże odległości. Biorąc pod uwagę, iż bioodpady stanowią ok. 1/3 wszystkich odpadów komunalnych, własna instalacja pozwoli ograniczyć część tych kosztów oraz zwiększyć niezależność miasta w zakresie gospodarowania odpadami. W przyszłości możliwe będzie również przyjmowanie bioodpadów z innych gmin.
Należy jednak zauważyć, iż koszty funkcjonowania całego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi systematycznie rosną. Wpływają na to m.in.: stale rosnąca masa odpadów komunalnych wytwarzanych przez mieszkańców; wzrost kosztów pracy; wzrost cen paliw i energii; rosnące koszty przetwarzania odpadów w instalacjach; wprowadzenie systemu kaucyjnego, które wpłynęło na zmianę struktury odpadów trafiających do systemu komunalnego, a tym samym na wzrost kosztów zagospodarowania części frakcji; brak wdrożenia systemowych rozwiązań w zakresie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP), które docelowo mają przenieść część kosztów zagospodarowania odpadów opakowaniowych na producentów.
W związku z powyższym nie można dziś jednoznacznie zakładać, iż opłaty ponoszone przez mieszkańców będą niższe. Z całą pewnością należy jednak podkreślić, iż zaniechanie działań inwestycyjnych w zakresie własnej infrastruktury do zagospodarowania bioodpadów w dłuższej perspektywie przełoży się na wzrost kosztów systemu w jeszcze większym stopniu.
Beata Spychała

2 godzin temu













