Plan separatystów z Alberty na państwo po opuszczeniu Kanady

bejsment.com 56 minut temu

Keith Wilson przemawia podczas inauguracji organizacji niepodległościowej Alberty Let Alberta Decide w Calgary

Zwolennicy odłączenia Alberty od Kanady przedstawili szczegółowy plan funkcjonowania prowincji jako niezależnego państwa. Liczący 214 stron dokument opisuje m.in. przyszłość waluty, emerytur, kredytów hipotecznych, policji, wojska, granic i stosunków z Pierwszymi Narodami. Jego autorzy przyznają jednak, iż wiele najważniejszych kwestii zależałoby od negocjacji z Ottawą.

Alberta Transition Council opublikowała dokument w czwartek, na niespełna siedem tygodni przed referendum zaplanowanym na 19 października. Nie będzie to jeszcze głosowanie nad wystąpieniem Alberty z Kanady. Mieszkańcy mają wybrać między pozostaniem prowincją Kanady a rozpoczęciem przez rząd Alberty procedury wymaganej do przeprowadzenia kolejnego, tym razem wiążącego referendum w sprawie secesji.

Według sierpniowego sondażu Research Co. 74 proc. mieszkańców wybrałoby pozostanie w Kanadzie, a 22 proc. rozpoczęcie procesu prowadzącego do drugiego referendum.

Autorzy planu wychodzą z założenia, iż niepodległa Alberta nie musiałaby budować całego państwa od podstaw. Istniejąca infrastruktura, przedsiębiorstwa, sądy i administracja przez cały czas by funkcjonowały, natomiast część kompetencji federalnych zostałaby stopniowo przejęta przez nowe państwo.

– Nie wysadzimy lotniska. Ono przez cały czas tam będzie. Zmieniamy tylko listę płac – tłumaczy prawnik Keith Wilson, współprzewodniczący Alberta Transition Council i jeden z liderów separatystycznej organizacji Let Alberta Decide.

Plan obejmuje 29 rozdziałów dotyczących m.in. systemu prawnego, podatków, bankowości, waluty, emerytur, obywatelstwa, imigracji, opieki zdrowotnej, programów socjalnych, energetyki, transportu, telekomunikacji, granic, obronności, handlu zagranicznego oraz relacji z rdzennymi mieszkańcami. Organizacja twierdzi, iż przy jego opracowaniu pracowało 45 osób reprezentujących różne dziedziny. Nazwisk większości z nich jednak nie ujawniono. Wilson tłumaczy to obawą przed szykanami i „cancel culture”.

Jednym z pierwszych problemów byłaby waluta. Autorzy proponują, aby bezpośrednio po uzyskaniu niepodległości Alberta przez cały czas posługiwała się dolarem kanadyjskim. Miałoby to ograniczyć zakłócenia w handlu, umowach i cenach. W przyszłości możliwe byłoby przejście na dolara amerykańskiego, wprowadzenie dwóch walut albo utworzenie własnego pieniądza.

Podobną zasadę ciągłości zastosowano do emerytur. Wypłaty miałyby być kontynuowane, natomiast podział aktywów i stworzenie docelowego systemu emerytalnego wymagałyby późniejszych negocjacji.

Autorzy zajęli się również kredytami hipotecznymi. Proponują, aby Canada Mortgage and Housing Corporation mogła przez cały czas działać w niepodległej Albercie. Gdyby Ottawa nie wyraziła na to zgody, powstałaby albertańska instytucja, która miałaby przejąć gwarancje hipoteczne.

To właśnie w takich punktach pojawia się podstawowa słabość całego projektu: Alberta nie mogłaby samodzielnie zdecydować o wielu rozwiązaniach. Podział długu publicznego i majątku, system emerytalny, przepływ ludzi i towarów, infrastruktura energetyczna czy granice wymagałyby negocjacji z Kanadą i innymi zainteresowanymi stronami. Sami autorzy przyznają, iż ich rezultatów nie można dziś przewidzieć ani zagwarantować.

Szczególnie skomplikowana byłaby kwestia Pierwszych Narodów. Ich prawa są chronione konstytucyjnie, a traktaty zostały zawarte z Koroną jeszcze przed utworzeniem Alberty jako prowincji w 1905 roku. Plan przyznaje, iż uzyskanie niepodległości nie oznaczałoby automatycznej zmiany statusu rezerwatów. Przedstawia cztery możliwe modele przyszłych relacji, w tym rozwiązanie pozwalające Pierwszym Narodom zachować w możliwie największym zakresie dotychczasowe związki z Kanadą.

Niepodległa Alberta potrzebowałaby również własnych służb państwowych. Alberta Sheriffs mieliby zostać rozbudowani do pełnowymiarowej policji prowincjonalnej, która zastąpiłaby RCMP. Plan przewiduje także utworzenie niewielkich sił zbrojnych liczących początkowo 2100 osób: 300 zawodowych wojskowych i 1800 członków formacji terytorialnej.

Największą niewiadomą pozostają jednak pieniądze. Alberta Transition Council nie przedstawiła jeszcze szczegółowych kosztów niepodległości. Osobny raport ekonomiczny ma zostać opublikowany w najbliższych tygodniach.

Znacznie mniej optymistycznie przyszłość Alberty przedstawia Canada West Foundation. Niezależny think tank z Calgary opublikował własną analizę ekonomicznych, handlowych i konstytucyjnych konsekwencji secesji. Według przedstawionych w niej szacunków utworzenie niezależnego państwa mogłoby kosztować ponad 200 miliardów dolarów, a dodatkowe wydatki bieżące mogłyby przekroczyć 50 miliardów dolarów rocznie.

Analiza wskazuje również, iż po uwzględnieniu części federalnego długu przypadającej na Albertę zadłużenie w przeliczeniu na mieszkańca mogłoby wzrosnąć z około 27 tys. dolarów w 2024 roku do 80–95 tys. dolarów.

Separatyści kwestionują jednak założenie, iż federalny dług powinien być dzielony przede wszystkim według liczby mieszkańców. Ich zdaniem przy ustalaniu udziału Alberty należałoby uwzględnić również historyczny wkład podatkowy prowincji do federalnego budżetu.

Prezes Canada West Foundation Gary Mar przestrzega przed pewnością prezentowaną przez obie strony sporu. Jego zdaniem zarówno zwolennicy pozostania w Kanadzie, jak i separatyści przedstawiają prognozy tak, jakby ich założenia musiały się sprawdzić.

Znacznie ostrzej dokument ocenia Thomas Lukaszuk, były wicepremier Alberty i lider federalistycznego ruchu Forever Canadian. Porównał secesję do rozwodu, po którym jedna ze stron następnego dnia pojawia się w dawnym domu i pyta: „Co dziś na kolację?”.

Keith Wilson nie ukrywa natomiast, iż plan separatystów jest optymistyczny. Opiera się bowiem na założeniu, iż Ottawa, pozostałe prowincje i Pierwsze Narody przystąpiłyby do negocjacji w dobrej wierze.

Debata dopiero się rozkręca. Jeszcze we wrześniu ma zostać opublikowana zamówiona przez rząd Alberty analiza University of Calgary dotycząca ekonomicznych kosztów ewentualnego opuszczenia Kanady. Dopiero wtedy mieszkańcy otrzymają kolejny zestaw liczb, zanim 19 października pójdą do urn.

Idź do oryginalnego materiału