PiS przegrał w NSA. Kolejny cios w finanse partii Kaczyńskiego

wschodni24.pl 1 godzina temu

Prawo i Sprawiedliwość poniosło kolejną porażkę w sporze o partyjne pieniądze. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił kasację dotyczącą niewypłacenia partii dotacji i subwencji przez Ministerstwo Finansów.

Dla PiS oznacza to podtrzymanie niekorzystnego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Sąd uznał wcześniej, iż minister finansów, wstrzymując wypłatę pieniędzy, nie pozostawał w bezczynności, ale działał na podstawie decyzji Państwowej Komisji Wyborczej.

Krótko mówiąc: PiS chciało wykazać, iż resort finansów bezprawnie przetrzymuje należne partii miliony. Sądy obu instancji nie podzieliły tej argumentacji.

Domański ogłasza zwycięstwo

Po decyzji NSA minister finansów Andrzej Domański nie krył satysfakcji.

„Miażdżący dla PiS wyrok sądu w sprawie subwencji i dotacji podtrzymany. Kasacja oddalona. Żadnych wątpliwości” – napisał w mediach społecznościowych.

Jeszcze ostrzej sprawę skomentował premier Donald Tusk, który stwierdził, iż dla osób dopuszczających się nieprawidłowości pieniędzy „nie ma i nie będzie”.

Polityczny przekaz obozu rządzącego jest czytelny: PiS przez lata wykorzystywało instytucje państwa do prowadzenia kampanii wyborczej, a teraz musi ponieść finansowe konsekwencje.

Sam Domański przekonywał w rozmowie z TVN24, iż decyzja NSA oznacza ostateczne zwycięstwo nad zarzutami formułowanymi przez polityków PiS. Jak podkreślał, sąd potwierdził, iż Ministerstwo Finansów działało zgodnie z prawem i nie dopuściło się ani bezczynności, ani celowego opóźniania wypłat.

Chodzi o miliony

Spór dotyczył między innymi trzeciej raty subwencji za 2024 rok w wysokości ponad 6,48 mln zł. Pieniądze nie zostały wypłacone po tym, jak Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe PiS z kampanii parlamentarnej w 2023 roku.

PKW wskazywała na nieprawidłowości związane z finansowaniem kampanii. W praktyce pojawiły się zarzuty, iż partia rządząca wykorzystywała publiczne środki, urzędy i instytucje państwowe do promowania własnych kandydatów.

Za 2024 rok PiS otrzymało dwie pełne kwartalne raty subwencji. Trzecia nie została wypłacona, a czwarta została pomniejszona. Łącznie partia otrzymała około 15 mln zł, czyli ponad 10 mln zł mniej, niż pierwotnie zakładano.

Dla największej partii opozycyjnej nie są to drobne. To pieniądze potrzebne na utrzymanie struktur, wynagrodzenia pracowników, działalność biur, kampanie informacyjne i przygotowania do kolejnych wyborów.

Każdy kolejny miesiąc bez pełnej subwencji oznacza więc coraz większą presję na partyjną kasę.

Sąd Najwyższy uznał skargę, ale problem nie zniknął

PiS zaskarżyło decyzję PKW do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Izba uznała skargę partii.

I tu zaczęła się prawna układanka, której do dziś nie udało się jednoznacznie zakończyć.

Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła sprawozdanie PiS, ale jednocześnie zaznaczyła, iż nie rozstrzyga, czy Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rzeczywiście jest sądem oraz czy jej orzeczenie wywołuje skutki prawne.

Minister finansów uznał, iż taka uchwała jest wewnętrznie sprzeczna, i zwrócił się do PKW o jej wyjaśnienie.

Sprawa komplikuje się dodatkowo dlatego, iż status Izby Kontroli Nadzwyczajnej jest od lat kwestionowany. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazywały na problemy związane z jej niezależnością i sposobem powoływania sędziów.

PiS uważa natomiast, iż orzeczenie Sądu Najwyższego powinno zamknąć sprawę i otworzyć drogę do wypłaty pieniędzy.

Kolejna porażka partii Kaczyńskiego

Środowy wyrok nie kończy wszystkich sporów dotyczących finansowania PiS, ale stanowi poważny polityczny i prawny cios dla partii Jarosława Kaczyńskiego.

Po pierwsze, sąd nie potwierdził narracji o bezprawnym blokowaniu pieniędzy przez ministra finansów.

Po drugie, obóz rządzący otrzymał argument, iż działania resortu były zgodne z prawem.

Po trzecie, PiS przez cały czas musi funkcjonować z ograniczonym finansowaniem i szukać pieniędzy w kieszeniach swoich sympatyków.

W partii, która przez osiem lat dysponowała pełnią władzy, kontrolowała ogromne budżety państwowych instytucji i mogła liczyć na wsparcie spółek Skarbu Państwa, sytuacja wygląda dziś zupełnie inaczej.

Teraz każda faktura boli bardziej, każdy etat kosztuje więcej, a każda kampania wymaga zaciskania pasa.

Można oczywiście przekonywać, iż to polityczna zemsta, atak na opozycję i próba osłabienia największego przeciwnika rządu. PiS prawdopodobnie właśnie tak będzie przedstawiało ten wyrok swoim wyborcom.

Problem polega na tym, iż tym razem nie jest to jedynie decyzja ministra, komunikat PKW czy wypowiedź politycznego rywala.

To wyrok sądu.

A z wyrokami, choćby tymi niewygodnymi, polemizuje się znacznie trudniej.

Marcus Pryszberg

Idź do oryginalnego materiału