Piotrków. Prezesi miejskich spółek lekceważą radnych i mieszkańców

1 miesiąc temu

Nadzwyczajna sesja Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego, zwołana dziś na wniosek sześciu z dwudziestu trzech radnych, okazała się fiaskiem władz miasta i szefów miejskich spółek.

Głównym celem sesji było uzyskanie od prezesów Miejskiego Zakładu Komunikacji, Towarzystwa Budownictwa Społecznego oraz Piotrkowskich Wodociągów i Kanalizacji jasnych raportów o kondycji podmiotów oraz planach ich rozwoju.

Na sesję nie stawił się żaden z prezesów kluczowych spółek komunalnych. Tłumaczenia, jakie przekazano radnym, brzmiały kuriozalnie: „pilne sprawy”, „inne obowiązki”, a w przypadku nowych prezesów – brak gotowości do przedstawienia jakiejkolwiek wizji funkcjonowania spółek. Trudno o bardziej jednoznaczny sygnał lekceważenia Rady Miasta i mieszkańców, których majątkiem te osoby zarządzają.

Sytuację dodatkowo zaogniło zachowanie prezydenta Piotrkowa Wiernickiego (33 lata), który po odczytaniu korespondencji od prezesów i zwróceniu uwagi na formalny błąd w dokumentach, demonstracyjnie opuścił salę obrad. Tym samym pozostawił radnych bez odpowiedzi i bez możliwości przeprowadzenia realnej kontroli nad spółkami, które w całości funkcjonują dzięki środkom publicznym.

Na oficjalnej stronie internetowej urzędu miasta opublikowano stanowisko prezydenta Wiernickiego odnoszące się do przebiegu sesji. Prezydent stanowczo zaprzeczył zarzutom o ograniczanie radnym dostępu do informacji na temat funkcjonowania spółek komunalnych.

Jak przekazali urzędnicy, sytuacja Piotrkowskich Wodociągów i Kanalizacji miała być szczegółowo omawiana podczas wcześniejszej sesji rady, trwającej – według prezydenta – blisko dwie godziny, z udziałem byłego prezesa spółki Michała Rżanka. Z kolei dyskusja dotycząca Miejskiego Zakładu Komunikacji została zaplanowana na kolejne posiedzenie rady w nadchodzącym tygodniu. Prezydent argumentował również, iż nowo powołani prezesi spółek muszą otrzymać czas na rzetelne zapoznanie się ze strukturami i sytuacją zarządzanych podmiotów.

W komunikacie zaznaczono także, iż prezydent Wiernicki opuścił obrady z uwagi na wcześniej zaplanowane obowiązki służbowe, ale nie podano jakie. Jednocześnie wskazano, iż w sesji nie uczestniczyło dwoje radnych, w tym jeden z jej inicjatorów. Obrady przed zakończeniem opuścił również przewodniczący rady Staszek, przekazując dalsze prowadzenie obrad swojemu zastępcy.

Czytaj: „Mariusz Staszek – sprawdzamy etaty piotrkowskich radnych”.

Sesja, zamiast dostarczyć informacji i umożliwić realną kontrolę, została sprowadzona do słownych przepychanek. Na nagraniu z obrad widać emocjonalne i obraźliwe wystąpienie radnego PiS Piotra Gajdy, który atakował inicjatorów posiedzenia (w tym członka swojego ugrupowania) za sam fakt złożenia wniosku o zwołanie sesji. Radny próbował zdyskredytować sam mechanizm kontroli i nadzwyczaj zaciekle bronił Wiernickiego pomimo faktu, iż prezydent wywodzi się z Koalicji Obywatelskiej, a zatem jest naturalnym przeciwnikiem ideologicznym. Tym samym Piotrków, po raz kolejny, stał się miejscem samorządowej aberracji.

Głos opozycji

O komentarz w sprawie przebiegu sesji „Gazeta Trybunalska” poprosiła radną opozycyjną Agnieszkę Chojnacką.

To kolejny przykład buty i arogancji władz miasta. Prezydent wiedział już dzień wcześniej, iż prezesi spółek nie pojawią się na sesji, mimo to ją zwołano. O tym fakcie nie poinformowano choćby wnioskodawców. W ten sposób nie szanuje się ani czasu radnych, ani mieszkańców.

Radna odniosła się również do słów Wiernickiego, który sugerował, iż prezesi spółek mają „ważniejsze obowiązki”, a sesja jedynie „zabiera czas urzędnikom”.

Rolą radnych jest kontrola spółek miejskich. Chciałabym wreszcie dowiedzieć się, jaką wizję ich rozwoju mają nowo powołani prezesi, co faktycznie dzieje się w MZK i czy – przy stałym dokładaniu pieniędzy przez miasto – naprawdę potrzebne są kolejne stanowiska kierownicze..

Chojnacka skrytykowała także zachowanie prezydenta podczas obrad.

Szyderczy śmiech i demonstracyjne opuszczenie sali to nie jest standard, jakiego mieszkańcy mają prawo oczekiwać od prezydenta miasta.

Radna zwróciła również uwagę na systemowe problemy finansowe spółek komunalnych.

Miasto od lat drenowało spółki poprzez dzierżawy. Sama podwyżka czynszu jeszcze za prezydentury Krzysztofa Chojniaka kosztowała jedną ze spółek około 5 mln zł. Łącznie z samych wodociągów wyprowadzono około 137 mln zł. Pytanie brzmi: na co te pieniądze zostały przeznaczone? Na modernizację sieci? Na stacje uzdatniania? Bo efektów nie widać.

Na koniec radna odniosła się do obniżania kapitałów spółek miejskich.

Obniżanie kapitału spółek to nic innego jak sięganie do kieszeni mieszkańców. Ten kapitał pochodzi wyłącznie z publicznych pieniędzy. Ostatecznie i tak zapłacimy za to w rachunkach – choćby za wodę.

Sesja, która miała przynieść odpowiedzi, pozostawiła po sobie wyłącznie pytania. I coraz silniejsze wrażenie, iż w Piotrkowie Trybunalskim odpowiedzialność za miejskie spółki stała się problemem, od którego władza konsekwentnie ucieka.

Obecny na sali obrad były prezydent Piotrkowa, dziś radny, Chojniak, nie zabrał głosu. Jego milczenie było szczególnie wymowne, zważywszy iż to właśnie za jego wieloletniej prezydentury kształtował się obecny model funkcjonowania miejskich spółek.

→ M. Baryła

14.01.2026

• zdjęcie tytułowe: 14 stycznia 2026 r., Urząd Miasta Piotrkowa Trybunalskiego, nadzwyczajna sesja rady miasta, foto / źródło: piotrkow.pl

• więcej o piotrkowskiej radzie miasta: > tutaj

Idź do oryginalnego materiału