Dmitrij Pieskow 21 sierpnia skomentował słowa Donalda Tuska o niemieckim ściganiu podejrzanych w sprawie Nord Stream. Rzecznik Kremla mówił o popieraniu „aktów sabotażu terrorystycznego”. Dla Polski stawka jest jasna: Moskwa próbuje rozgrywać niemieckie emocje wokół gazociągu, który od początku uderzał w nasze bezpieczeństwo.
Kreml odpowiada na słowa Tuska
Dmitrij Pieskow, rzecznik Władimira Putina, odniósł się w piątek 21 sierpnia do wypowiedzi Donalda Tuska o sprawie Nord Stream. Jak podała rosyjska agencja TASS, Pieskow stwierdził, iż ewentualne popieranie „aktów sabotażu terrorystycznego” wywołuje zdziwienie i niezrozumienie.
Ta reakcja nie jest przypadkowa. Kreml próbuje przerobić sprawę gazociągu, który latami wiązał Niemcy z rosyjskim surowcem, w opowieść o zagrożeniu dla europejskiej infrastruktury. Moskwa chce, by Berlin patrzył na Nord Stream jak na własną stratę, a nie jak na strategiczny błąd, przed którym Polska ostrzegała konsekwentnie.
Nord Stream wrócił po zatrzymaniu w Chorwacji
Tłem sprawy jest zatrzymanie Wołodymyra Żurawlowa w Chorwacji. Ukrainiec jest podejrzany przez niemieckie organy o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream. Do zatrzymania doszło w środę 19 sierpnia w Puli, na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Jak relacjonuje „Rzeczpospolita”, Tusk podtrzymał stanowisko, iż Niemcy nie powinni ścigać ludzi podejrzewanych o działania przeciwko Nord Stream w sytuacji rosyjskiej napaści na Ukrainę. Premier przypomniał też, iż Polska ostrzegała przed Nord Stream 2, a Berlin zmienił zdanie za późno.
Polska racja stanu była jasna od początku
W tej sprawie łatwo wpaść w wygodny dla Moskwy chaos. Trzeba więc oddzielić dwie rzeczy. Po pierwsze, o winie konkretnych osób decydują sądy, a nie konferencje prasowe ani publicystyczne skróty. Po drugie, sam Nord Stream był projektem wymierzonym w bezpieczeństwo Europy Środkowej, w tym Polski.
Gazociągi na dnie Bałtyku dawały Rosji możliwość omijania państw regionu i budowania politycznej przewagi nad Niemcami. To była infrastruktura wpływu, nie zwykła rura z gazem. Polska prawica mówiła o tym przez lata, często wbrew modzie na „pragmatyczny” handel z Moskwą. Dziś ten pragmatyzm widać w rachunkach wojny, kryzysu energetycznego i utraty złudzeń.
Pieskow próbuje odwrócić role
Słowa Pieskowa mają prosty cel: ustawić Rosję w roli obrońcy prawa i stabilności. To ta sama Rosja, która napadła na Ukrainę i przez dekady używała surowców jako narzędzia nacisku. Kreml nie broni europejskiej infrastruktury z troski o Europejczyków. Broni własnego instrumentu wpływu.
Dlatego polska odpowiedź musi być chłodna. Nie wolno dać się wciągnąć w rosyjską grę, w której winni są ci, którzy zatrzymali projekt, a nie ci, którzy go budowali i politycznie osłaniali. W tej logice Niemcy mają zapomnieć o własnym błędzie, a Polska ma milczeć, bo Moskwa rzuca mocne słowa.
Stawka dla Polski
Dla Polski sprawa Nord Stream to lekcja twardego realizmu. Sojusze są ważne, ale interes narodowy wymaga pamięci. Berlin przez lata wybierał rosyjski gaz i ignorował ostrzeżenia Warszawy, państw bałtyckich oraz części własnych ekspertów. Kreml teraz liczy, iż niemiecka uraza przykryje pierwotny grzech: budowę strategicznego kanału zależności od Rosji.
Nie chodzi o zachwyt nad sabotażem ani o zastępowanie sądu politycznym aplauzem. Chodzi o hierarchię zagrożeń. Dla Polaków realnym problemem był projekt, który wzmacniał Rosję i osłabiał bezpieczeństwo naszej części Europy. Pieskow może mówić o zdziwieniu. Polska powinna pamiętać, kto przez lata zarabiał na tej zależności i kto ostrzegał przed nią, gdy w Berlinie nie chciano słuchać.
Źródło: Gazeta.pl, Rzeczpospolita, TASS.
Źródło: Gazeta.pl Wiadomości



![GMINA TRZCIANA. Pierwsza łopata wbita! Budowa mieszkań w Trzcianie ruszyła! [ZDJĘCIA]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/08/18-5.jpg)










