Karol Nawrocki gwałtownie udowodnił, iż Pałac Prezydencki nie będzie kancelarią notarialną rządu Donalda Tuska. Bronił własnego mandatu, mówił językiem interesu narodowego i postawił na bezpieczeństwo oraz strategiczne inwestycje. Po roku widać jednak również zasadniczą słabość tej prezydentury: wiele słusznych inicjatyw przez cały czas nie zmieniło życia Polaków, a twarda kohabitacja zbyt często kończy się blokadą zamiast rezultatem.
Prezydent z własnym mandatem
Największym sukcesem Karola Nawrockiego jest to, iż od pierwszego dnia zachowuje się jak polityk wybrany przez ponad 10,6 mln obywateli, a nie jak strażnik wygody rządzącej większości. Wygrał wybory niewielką przewagą, ale mandat prezydencki jest pełny. Nie oddał go ani partyjnym sztabom, ani liberalnym mediom, które jeszcze przed zaprzysiężeniem próbowały sprowadzić jego przyszłą rolę do politycznej ciekawostki.
Ten styl znalazł potwierdzenie w badaniu CBOS przeprowadzonym w dniach 8–10 czerwca 2026 roku na próbie tysiąca dorosłych mieszkańców Polski. Do cech najczęściej przypisywanych prezydentowi należały stanowczość, kierowanie się własnymi wartościami, obrona tradycji i wartości narodowych oraz posiadanie własnej wizji rozwoju kraju. To istotny kapitał. Polska potrzebuje głowy państwa, która wie, czemu służy urząd i nie przeprasza za patriotyzm.
Nawrocki przywrócił też prezydenturze polityczną wyrazistość. Spór o kierunek państwa przestał być zamknięty w Sejmie. Pałac Prezydencki stał się miejscem, z którego padają propozycje dotyczące podatków, energetyki, rodziny, obronności i wielkich inwestycji. W warunkach kohabitacji jest to zdrowe, o ile za deklaracją idzie praca nad rozwiązaniem.
Weto jako tarcza polskiego interesu
Kancelaria Prezydenta podała w rocznym podsumowaniu, iż Karol Nawrocki skierował do Sejmu 22 inicjatywy ustawodawcze, zawetował 41 ustaw i podpisał 255. Same liczby nie rozstrzygają, czy decyzje były dobre. Pokazują jednak, iż prezydent korzysta z konstytucyjnych narzędzi bez kompleksu wobec rządu.
Weta bywają potrzebną tarczą. Rząd nie może zakładać, iż każda ustawa przegłosowana przez koalicję automatycznie uzyska podpis. Szczególnie dobrze było to widać wtedy, gdy po zakwestionowaniu rządowego rozwiązania prezydent przedstawiał własną propozycję. Kancelaria wskazuje tu między innymi sprawy mrożenia cen energii, ochrony zwierząt, świadczeń zdrowotnych oraz pomocy publicznej dla obywateli Ukrainy. Taki model ma sens: odmowa podpisu powinna otwierać drogę do lepszego prawa, a nie kończyć rozmowę.
Właśnie tu leży stawka dla Polaków. Źle napisana ustawa uderza w portfel, bezpieczeństwo prawne albo swobodę prowadzenia działalności. Prezydencki podpis nie może być automatem. Nawrocki dobrze rozumie tę część swojej funkcji.
CPK, rodzina i gospodarcza ambicja
Mocną stroną pierwszego roku było podtrzymanie tematu Centralnego Portu Komunikacyjnego w ambitnym, ogólnopolskim kształcie. Pierwsza inicjatywa ustawodawcza prezydenta dotyczyła właśnie CPK. Nie jest to spór o jedno lotnisko. Chodzi o sieć kolejową, rozwój średnich miast, krajowe zamówienia i zdolność Polski do realizowania inwestycji przekraczających perspektywę jednej kadencji.
Podobnie należy ocenić propozycje odnoszące się do rodzin i kosztów życia. Projekt „PIT Zero. Rodzina na plus” zakłada zwolnienie z podatku dochodowego rodzin z co najmniej dwojgiem dzieci. Inna inicjatywa dotyczy obniżenia cen energii, kolejna gwarantowanej kwotowej rewaloryzacji emerytur. Można dyskutować o kosztach i szczegółach. Kierunek jest czytelny: państwo ma wzmacniać polską rodzinę i pozostawiać obywatelom więcej owoców ich pracy.
Problem zaczyna się dalej. Według rocznego podsumowania Kancelarii tylko ustawa określana jako „Ochrona polskiej wsi” uzyskała aprobatę parlamentu i została podpisana 9 marca 2026 roku. Reszta najważniejszych projektów utknęła w pracach sejmowych albo została odrzucona politycznie. Odpowiedzialność w dużej części ponosi większość parlamentarna, która nie powinna urządzać zamrażarki dla inicjatyw mających mandat milionów wyborców. Prezydent nie może jednak poprzestać na wskazywaniu winnego. Musi szukać większości, negocjować zapisy i zmuszać rząd do odpowiedzi na konkret.
Bezpieczeństwo i sojusz z USA
Na plus należy zapisać aktywność w polityce bezpieczeństwa. Kancelaria wykazała 29 wizyt zagranicznych w ciągu roku, w tym cztery w Stanach Zjednoczonych. Prezydent uczestniczył w pracach NATO, rozwijał kontakty z państwami regionu i podkreślał znaczenie Inicjatywy Trójmorza oraz Bukaresztańskiej Dziewiątki. Po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony we wrześniu 2025 roku uczestniczył w odprawie dowództwa, zwołał naradę w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, a następnie Radę Bezpieczeństwa Narodowego.
To jest adekwatna hierarchia. Rosja pozostaje bezpośrednim zagrożeniem, a bezpieczeństwo wschodniej flanki wymaga silnej armii, trwałej obecności amerykańskiej i współpracy państw naszego regionu. Dobre relacje z Waszyngtonem są polskim atutem, zwłaszcza gdy część zachodnioeuropejskich elit marzy o strategicznej autonomii kończącej się zwykle większą zależnością od Berlina i Paryża.
Jest jednak ryzyko. Polityka transatlantycka nie może zostać sprowadzona do osobistej relacji z jednym prezydentem USA ani do efektownych wizyt. Polska potrzebuje trwałych ustaleń wojskowych, przemysłowych i energetycznych, odpornych na zmianę administracji w Waszyngtonie. Miarą sukcesu będą kontrakty dla polskiego przemysłu, realne zdolności armii i obecność wojsk sojuszniczych. Zdjęcie ze spotkania jest dodatkiem.
Największa porażka: za mało uchwalonych rezultatów
Po roku największą porażką Nawrockiego nie jest brak aktywności. Jest nią ograniczona zdolność przekładania aktywności na obowiązujące prawo. Prezydent może przedstawić projekt, zawetować ustawę i zwołać Radę Gabinetową, ale Polak ocenia państwo po rachunku za prąd, terminie wizyty u lekarza, bezpieczeństwie granicy oraz tempie inwestycji. Na tym polu bilans pozostaje niedomknięty.
Część winy wynika z ustroju i wrogiej kohabitacji. Rząd ma większość sejmową, kontroluje administrację i może blokować prezydenckie projekty. Nie zwalnia to Pałacu z obowiązku budowania doraźnych porozumień. Nawrocki powinien częściej stawiać koalicję przed wyborem dzięki projektów krótkich, precyzyjnych i trudnych do odrzucenia bez politycznego kosztu. Rozbudowany program prezydencki wygląda poważnie, ale zbyt łatwo staje się katalogiem postulatów.
Także częstotliwość wet wymaga dyscypliny. Czterdzieści jeden odmów podpisu może świadczyć o czujności, ale może też utrwalić obraz instytucjonalnej wojny. Każde weto powinno mieć jasno wyjaśniony powód, wskazaną szkodę dla obywatela i gotową drogę naprawy. W przeciwnym razie narzędzie ochrony państwa zacznie być odbierane jak odruch polityczny.
Arbitraż, którego brakuje
CBOS wskazał trzy opisy najczęściej uznawane za niepasujące do Karola Nawrockiego: dobra kooperacja z rządem, stanie na straży praw wszelkich mniejszości oraz rola niezależnego arbitra równo traktującego siły polityczne. Z perspektywy prawicy brak dobrych relacji z gabinetem Donalda Tuska nie jest sam w sobie zarzutem. Zgoda dla samej zgody bywa kapitulacją. Niepokojący jest jednak deficyt arbitrażu.
Prezydent Rzeczypospolitej reprezentuje cały naród polityczny, także obywateli, którzy na niego nie głosowali. Ma prawo do twardego programu i wyrazistych wartości. Powinien zarazem umieć tworzyć przestrzeń wspólną w sprawach wojska, polityki zagranicznej, demografii czy infrastruktury. Autorytet rośnie wtedy, gdy przeciwnik wie, iż zostanie wysłuchany, choć nie dostanie automatycznej zgody.
Tu Nawrocki ma pracę do wykonania. Musi wyjść poza rolę najskuteczniejszego recenzenta rządu. Narodowy realizm nie polega na mnożeniu konfliktów. Polega na takim użyciu siły urzędu, aby państwo osiągało cele mimo konfliktu.
Bilans dodatni, kredyt warunkowy
Pierwszy rok Karola Nawrockiego należy ocenić dodatnio. Prezydent obronił samodzielność urzędu, przywrócił język narodowej ambicji, postawił na CPK, rodzinę, bezpieczeństwo i silny sojusz z USA. Liberalna lewica nie zdołała zamknąć go w roli ceremonialnej. To realny sukces.
Nie wolno jednak mylić odporności na presję ze sprawczością. Polska potrzebuje ustaw, inwestycji i bezpiecznych granic, a nie permanentnego spektaklu kohabitacji. Drugi rok pokaże, czy Nawrocki potrafi zamienić stanowczość w trwałe rezultaty. jeżeli tego dokona, może zbudować prezydenturę formacyjną i państwową. jeżeli pozostanie przy wetach, projektach w zamrażarce i mocnych wystąpieniach, zmarnuje znaczną część mandatu, który dali mu Polacy.
Źródło: WP Wiadomości















