Co prawda wybory parlamentarne, według ustawowego terminu, czekają nas wczesną jesienią 2027 roku, tym niemniej niektóre ugrupowania już zaczynają prężyć muskuły i kokietować elektorat. A czynią to choćby poprzez prezentację liderów przyszłych list. W ten sposób o swoim istnieniu postanowiła poinformować mieszkańców Ziemi Tarnowskiej „Bezpartyjni i Samorządowcy”.
Niedawno do Tarnowa pofatygował się w tej sprawie sam szef ugrupowania – Marek Woch – doktor nauk prawnych, któremu w ostatnich wyborach prezydenckich zaufało 18 338 Polaków, czyli niespełna jeden procent uprawnionych go głosowania. Marek Woch uzyskał najmniejsze poparcie w stawce 13 kandydatów do najwyższego urzędu w państwie. Tym niemniej uzyskany wynik zdopingował go do dalszej pracy na rzecz dobra wspólnego. Właśnie w ramach struktur „Bezpartyjnych i Samorządowców”. A losy ugrupowania w regionie tarnowskim zdecydował się powierzyć Pawłowi Augustynowi, burmistrzowi Ryglic.
Obieżyświat polityczny?
Paweł Augustyn, działacz rolniczy, hodowca, założyciel firmy ubezpieczeniowej, ministerialny doradca, samorządowiec w swej aktywności także z niejednego politycznego pieca chleb jadł. Szlifów nabierał w Polskim Stronnictwie Ludowym, z którego odszedł po konflikcie z nieżyjącym już posłem Wiesławem Wodą. Później romansował z Samoobroną, Polską Razem czy ugrupowaniem Polska Jest Najważniejsza. Pod rękę prowadził się także z Republikanami. A jego twarz ozdabiała plakaty Prawa i Sprawiedliwości, która poparła go w wyborach na burmistrza rodzinnej gminy. Teraz na jego talentach ma poznać się BiS.
Paweł Augustyn słyszy często zarzuty o uprawianie turystyki politycznej. Te odbiera jako niemalże kalumnie.
– Jestem Polakiem. Jestem polskim patriotą. Kocham nasz naród. Tak, zresztą słusznie, przedstawiał mnie Marek Woch – mówi w rozmowie.
„Bezpartyjni i Samorządowcy”. Czym się to je?
BiS to jeden z młodszych tworów w pejzażu polskiej polityki. To federacja, która jest efektem kłótni, szczególnie w środowiskach samorządowych Dolnego Śląska, gdzie działali „Bezpartyjni Samorządowcy”. Tacy bez „i”.
– Tu namieszał Paweł Kukiz, ale my patrzymy w przyszłość. Rozmawiamy z Konfederacją. I tą Brauna i tą od Mentzena. Możemy usiąść do stolika choćby z PiS-em. Do sejmu idziemy osobno, ale jesteśmy gotowi poprzeć wspólnego kandydata do senatu. Nasze postulaty programowe? Stop imigracji. Jak sobie ich zaprosiła Merkel, to niech ich teraz karmi i da im mieszkania. Ani jednego imigranta więcej w Polsce. Stop dla Merkosuru. Niech sami sobie jedzą to mięso. Będą lotne kontrole w sklepach. Tam mają być sprzedawane polskie produkty żywnościowe – twierdzi stanowczo pełnomocnik BiS na region tarnowski.
Z kim na Wiejską?
Jak słyszymy w rozmowie, w regionie ma nie brakować chętnych, którzy włączą się w nową inicjatywę, która w regionie liczy przynajmniej na jeden mandat sejmowy. Od znajomych samorządowców słyszymy, iż otrzymują deklaracje wstąpienia w szeregi Bezpartyjnych i Samorządowców.
– Czy się to komuś podoba, czy nie, odbieram liczne głosy sympatii. Część się boi wprost powiedzieć, iż nas popiera, bo może wylecieć z partii. Tu myślę o PiS-ie. Ale dołącza do nas grono znanych i cenionych samorządowców. To Zbigniew Drąg, były wójt Wierzchosławic, Mieczysław Kras, były starosta tarnowski, Sławomir Paterek, kiedyś wójt Gnojnika czy Andrzej Kuta z Izby Rzemieślniczej. A to dopiero początek – mówi Paweł Augustyn.










