„OZE-sroze”. Czarnek gra Trumpem, choć to PiS stawiał na zieloną energię

2 godzin temu

Za czasów żadnego prezydenta USA znaczenie węgla w energetyce nie spadło bardziej, niż za Donalda Trumpa. Za czasów żadnego rządu w Polsce znaczenie węgla w energetyce nie spadło bardziej, niż za PiS. Rzekomi obrońcy „czarnego złota” mają szansę na jego obronę wyłącznie po trupach i wbrew zdrowemu rozsądkowi.

„Nowe Zielone Oszustwo – być może największy przekręt w historii” – piekli się Donald Trump, a Biały Dom tworzy inicjatywy, by je zakończyć. „Nie mamy żadnego Zielonego Ładu. Żadnych OZE – Sroze” – wtóruje mu Przemysław Czarnek, gdy pokazuje się jako kandydat PiS na premiera.

„Te wielkie wiatraki są tak żałosne i złe, tak drogie w eksploatacji. I muszą być ciągle odbudowywane, a zaczynają rdzewieć i gnić” – przemawia Trump na szczycie ONZ. „I tak codziennie myślę o tym, czy na tym dachu mi się ta fotowoltaika nie zapali, co się stanie, jak to się zepsuje” – przekonuje Czarnek w Radiu ZET, pytany o panele na własnym domu.

„Zakończyliśmy wojnę przeciwko pięknemu, czystemu węglowi” – mówi z dumą Trump. „My mamy nasz miks węglowy, bo mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich” – zapewnia Czarnek w wystąpieniu.

Podobieństw w wypowiedziach obu polityków jest znacznie więcej. Wszystkie wpisują się w prawicową retorykę, która od lat polega na bronieniu paliw kopalnych i atakowaniu transformacji energetycznej. Ale słowa to nie działania – i pokazują to fakty tak z Polski, jak i USA.

PiS ubija węgiel…

Gdyby w latach 2016-2023 r. w Polsce nie rządziła Zjednoczona Prawica, jej przekaz byłby wówczas oczywisty: antypolska władza promuje „zieloną ideologię” i zabija rodzime górnictwo. Skąd takie przypuszczenie?

No cóż, za ostatnich rządów PiS udział węgla w produkcji energii elektrycznej spadł w osiem lat o jedną czwartą – z niecałych 80 proc. do ponad 60 proc. Było to tempu dwukrotnie szybsze niż we wcześniejszych siedmiu latach (a więc przed 2008 r., gdy PiS rządziło po raz pierwszy).

W ciągu ośmiu lat rządów PiS o mniej więcej jedną trzecią zmniejszyło się też wydobycie węgla kamiennego – z ok. 6 do ok. 4 mln ton rocznie. „Wydobycie węgla w Polsce w 2023 cofnęło się do 1910 roku” – informował portal Wysokie Napięcie.

Co więcej, w latach 2021-2023 żaden inny kraj na świecie nie zmniejszył produkcji prądu z węgla bardziej niż Polska.

  • Czytaj także: Ustawa wiatrakowa zawetowana. Nawrocki wbrew większości Polaków, Tusk współodpowiedzialny

… i idzie w OZE

Dane wyglądają podobnie, o ile chodzi o odnawialne źródła energii.

Polska za czasów PiS wprowadzała je jak mało kto – zwłaszcza w drugiej kadencji. Na przykład pod względem procentowego wzrostu produkcji energii z OZE w latach 2021-2023 nasz kraj znalazł się na ósmym miejscu na świecie. Żadna duża gospodarka nie była wyżej. Pod względem liczb bezwzględnych byliśmy w tym czasie na 13. miejscu, wyprzedzając m.in. Francję i Wielką Brytanię.

W największym stopniu za skalę transformacji odpowiada stworzony przez PiS program „Mój prąd”. W jego rezultacie dziś fotowoltaikę na dachach ma już 1,6 mln gospodarstw domowych. Jednym z takich gospodarstw jest… dom samego ministra Czarnka.

„W 2016 roku, gdy partia obejmowała władzę, moc zainstalowana fotowoltaiki wynosiła zaledwie 0,24 gigawata. Na koniec 2022 roku osiągnęła ponad 22 gigawaty” – zauważa w analizie Marcel Wandas z OKO.press.

  • Czytaj także: Dlaczego Trump kłamie o zmianach klimatu? Na stole pół miliarda dolarów

Trump też wycofuje węgiel i idzie w OZE

Można uznać, iż dotychczasowe działania PiS odstawały od buńczucznych deklaracji podobnie, jak to było w przypadku Trumpa.

Jak wynika z niedawnej analizy portalu Carbon Brief, w 2025 r. niemal wszystkie przyłączone moce do systemu elektroenergetycznego USA pochodziły ze źródeł niskoemisyjnych. Całość nowego zapotrzebowania na prąd pokryły zaś fotowoltaika, wiatraki i gaz. „Pomimo wysiłków Trumpa, czysta energia stanowiła 96 proc. nowej mocy wytwarzania energii elektrycznej dodanej do amerykańskiej sieci w 2025 r. Żadna z nowych mocy nie pochodziła z węgla” – odnotował prowadzony przez naukowców portal.

W analizie przyjrzano się też temu, jak wyglądała sytuacja za czasów różnych prezydentów. Wniosek? Najwięcej mocy z elektrowni węglowych wycofano z eksploatacji właśnie za prezydentury Trumpa. Co więcej, każdy jego rok obecności w Białym Domu (wliczając obie kadencje) przynosił procentowo największe spadki pod tym względem.

Jednocześnie wspomniana już dominacja czystych źródeł będzie kontynuowana w kolejnych latach. I stwierdza to nie proklimatyczna organizacja pozarządowa, ale rządowa instytucja U.S. Energy Information Administration (EIA). Z jej prognoz wynika, iż z przewidywanych do przyłączenia w tym roku mocy aż 99 proc. pochodzić będzie z OZE i magazynów energii. W rezultacie do 2027 r. łącznie o 3 pkt proc. ma zmaleć udział gazu i węgla, a wzrosnąć – wiatraków i fotowoltaiki. Te dwa ostatnie źródła już dziś produkują w USA więcej prądu niż „piękny, czysty węgiel”.

Uśmiechy do Konfederacji i zacietrzewienie

Co tak naprawdę może i chce zrobić Czarnek, jeżeli zostanie premierem?

Mikołaj Gumulski z Greenpeace Polska zwraca uwagę, iż inwestycja Czarnka w fotowoltaikę już mu się zwróciła, a – jak sam mówi – rachunki za prąd ma dzięki temu o ponad połowę niższe.

– Naprawdę dziwi mnie ta ideologiczna wojna z OZE, z których korzysta tyle osób w naszym kraju. Tym bardziej iż to właśnie za czasów rządu PiS, którego częścią był minister Czarnek, w Polsce masowo instalowano panele fotowoltaiczne. To bardzo racjonalne rozwiązanie. W momencie kryzysu energetycznego to właśnie OZE dają nam bezpieczeństwo energetyczne i niezależność – mówi Gumulski naszemu portalowi.

I dodaje: – Korzyści z transformacji wygrywają z ideologicznym zacietrzewieniem ministra i jego pokrzykiwaniem o OZE-sroze.

Więcej zrozumienia dla „ideologicznej wojny z OZE” ma Wojciech Kukuła, członek zarządu fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Według niego wypowiedzi Czarnka to preludium do debaty w kampanii wyborczej, a fałszywy podział na „złe OZE” i „dobry węgiel” to próba przeciągnięcia części wyborców Konfederacji i Grzegorza Brauna.

– Czarnek nie mówi więc do zadeklarowanych sympatyków PiS, którzy w dużej mierze przekonali się do OZE i zainstalowali własne panele słoneczne – tak jak on sam. Zdecydowana większość polskich prosumentów powstała przecież za czasów i z inicjatywy poprzedniego rządu – ocenia w komentarzu dla SmogLabu Kukuła.

Jego zdaniem o ile PiS dzięki tej strategii podbierze trochę głosów skrajnej prawicy, to w kontekście transformacji energetycznej nie będzie to zła wiadomość. – Dziś słowa Czarnka budzą oczywiście emocje, ale jestem przekonany, iż po ewentualnym powrocie do władzy PiS będzie robił dokładnie odwrotnie, bo to się po prostu opłaca – twierdzi Kukuła.

Kryzys i chaos w energetyce

Problem w tym, iż opłacalność finansowa i polityczna to dwie różne sprawy. Pokazuje to druga kadencja Trumpa, w której postępuje o wiele bardziej agresywnie i autorytarnie. Rządy twardej ręki sprawiły, iż rozwój sektora czystych technologii faktycznie został przyblokowany. Trump poucinał dofinansowania i zezwolenia dla odnawialnych źródeł energii, a jednocześnie skasował wiele przepisów regulujących i blokujących rozwój paliw kopalnych.

Efektem tego jest m.in. pierwszy od lat wzrost emisji CO2 USA i zadyszka sektora fotowoltaicznego, który w 2025 r. „dołożył” do systemu elektroenergetycznego o 14 proc. mniej mocy niż rok wcześniej. Mimo to wciąż było to źródło, które Stany Zjednoczone zasiliło największą nową mocą. Eksperci przestrzegają, iż efektem tego będą prawdopodobnie coraz droższe rachunki za prąd i energetyczny chaos.

Wolny rynek, który ponoć dla prawicy jest tak ważny, mówi jasno: odnawialne źródła są tańsze i bezpieczniejsze niż paliwa kopalne, w tym węgiel. Utrzymywać go przy życiu mogą tylko decyzje polityczne podejmowane wbrew dobru obywateli i zdrowemu rozsądkowi, za to grające na populistycznych emocjach.

Czy Polskę czeka więc energetyczny chaos i coraz droższy prąd, jak jest to w przypadku USA? Odpowiedź zależy od tego, jak bardzo skrajnie prawicowy w przypadku wygranej postanowią być premier Czarnek i PiS.

  • Czytaj także: Ile warte jest ludzkie życie? Administracja Trumpa przestaje to liczyć
Idź do oryginalnego materiału