Osiedle Maltańskie walczy o domy. Mieszkańcy apelują do prezydenta i premiera

dzienniknarodowy.pl 5 dni temu
Zdjęcie: Osiedle Maltańskie walczy o domy. Mieszkańcy apelują do prezydenta i premiera


Mieszkańcy Osiedla Maltańskiego w Poznaniu po eksmisji przeprowadzonej 2 września skierowali apele do prezydenta Karola Nawrockiego, premiera Donalda Tuska i polityków. Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom twierdzi, iż zagrożonych jest około 200 rodzin. Właścicielem 12,2-hektarowego terenu jest od 29 stycznia JHM Development, które kupiło grunt od archidiecezji.

Eksmisja i apel o interwencję

Pisma trafiły do prezydenta, premiera oraz przedstawicieli największych ugrupowań parlamentarnych po środowej eksmisji jednej z mieszkanek. Protestujący próbowali zablokować czynności komornicze. Jak podała Wirtualna Polska za PAP, policja usunęła demonstrantów, wylegitymowała ponad 60 osób, a dwie osoby zostały poszkodowane. Eksmitowana kobieta znalazła schronienie u sąsiadki.

Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom utrzymuje, iż od ponad dwóch lat bezskutecznie prosi władze Poznania o realne wsparcie. Mieszkańcy zwrócili się do Karola Nawrockiego o wstawiennictwo, a premiera Donalda Tuska i polityków poprosili o pytania do prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Według autorów apelu stawką jest los około 200 rodzin. To liczba podawana przez stronę mieszkańców, a nie urzędowy bilans.

Ich zarzut jest ciężki: samorząd ogranicza się do rozmów, choć powinien zapobiegać bezdomności i pomagać w zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych. Właśnie tu kończy się wygodna formuła o prywatnym sporze właścicielskim. Miasto nie może rozstrzygać zamiast sądu, kto ma prawo do gruntu, ale ma obowiązek działać, gdy rodziny realnie tracą dach nad głową.

Grunt sprzedany za 421,18 mln zł netto

Teren przy ul. Warszawskiej 82 ma powierzchnię 12,2285 ha. Raport bieżący grupy Mirbud określa wartość umowy na 421,18 mln zł netto. Nabywca, JHM Development, zamierza zbudować tam ponad 2 tys. mieszkań. Od 29 stycznia spółka jest właścicielem nieruchomości.

Historia terenu sięga końca XIX wieku. Przed wojną ziemię udostępniono pod działki dla niezamożnych mieszkańców. Po wojnie działały tam pracownicze ogrody działkowe. Po ich likwidacji większość użytkowników zawarła z parafią umowy dzierżawy gruntu, część parcel zajmowano bez umowy. Przez dziesięciolecia powstały jednak domy i więzi sąsiedzkie, których nie da się skreślić jednym wpisem w księdze wieczystej.

Prawo własności musi być chronione. Bez tego nie ma ani wolności, ani bezpieczeństwa gospodarczego. Równie poważnie trzeba traktować odpowiedzialność za ludzi, których sytuacja była przez lata tolerowana i utrwalana przez kolejne instytucje. Rodzina nie może stać się niewidocznym dodatkiem do transakcji inwestycyjnej.

Kuria i zarządca przedstawiają własne stanowisko

Archidiecezja Poznańska przypomina, iż czynności egzekucyjne prowadzone są na rzecz obecnego właściciela i wynikają z prawomocnego wyroku. W swoim oświadczeniu dotyczącym nieruchomości wskazuje też, iż obowiązujący plan zagospodarowania nie pozwala zachować istniejącej zabudowy z powodu niespełniania przepisów budowlanych i wymagań dotyczących dróg publicznych.

Pełnomocnik spółki Komandoria Jacek Masiota przekazał, iż eksmisję poprzedzały próby porozumienia z mieszkanką, której oferowano sfinansowanie rocznego najmu. Według jego relacji podpisano ponad 120 porozumień z rodzinami, ponad 200 parcel jest objętych porozumieniami albo pozostaje pustych, a około 80 nie zostało nimi objętych. Zarządca twierdzi, iż pomoc obejmuje trzy ścieżki dostosowane do sytuacji rodzin.

Te dane trzeba odnotować uczciwie. Nie unieważniają jednak lęku mieszkańców, którzy nie przyjęli warunków albo pozostają poza programem. Porozumienie zawarte pod presją zbliżającej się utraty domu wymaga szczególnej przejrzystości, pomocy prawnej i kontroli, czy oferowane rozwiązanie rzeczywiście zabezpiecza rodzinę.

Miasto ma narzędzia i odpowiedzialność

Poznańscy radni zajmowali się sprawą wielokrotnie. Rada Miasta odrzuciła pomysł powołania komisji doraźnej, wskazując, iż temat może prowadzić Komisja Polityki Mieszkaniowej. Oficjalne materiały miasta potwierdzają, iż urząd, zarządca i mieszkańcy omawiali program przeprowadzek oraz dostęp do lokali komunalnych.

Rozmowy nie są jednak miarą skuteczności. Miarą jest liczba rodzin, które otrzymały bezpieczne i trwałe rozwiązanie przed wykonaniem eksmisji. Władze miasta powinny przedstawić publicznie aktualny bilans: ile gospodarstw objęto pomocą, ile czeka na lokal, ile odmówiło porozumienia i dlaczego, a także jakie zabezpieczenie otrzyma każda rodzina zagrożona bezdomnością. Bez danych odpowiedzialność rozmywa się między ratuszem, zarządcą i inwestorem.

Od Kościoła wierni mają prawo oczekiwać szczególnej wrażliwości na los rodziny, choćby gdy własność i wyroki sądowe pozostają po jego stronie. Od samorządu trzeba wymagać sprawnego działania, nie przerzucania odpowiedzialności. Od inwestora należy żądać przejrzystych zasad przeprowadzek. Spór o Osiedle Maltańskie sprawdza, czy instytucje potrafią połączyć ochronę własności z ochroną człowieka. jeżeli tego nie zrobią, rachunek zapłacą zwykli poznaniacy.

Źródło: PAP za pośrednictwem Wirtualnej Polski; Archidiecezja Poznańska; Miasto Poznań; raport bieżący Mirbud/JHM Development.

Idź do oryginalnego materiału