Orlen: CBAM miał chronić przemysł, ale unijny system ma luki

14 godzin temu

Unijny mechanizm CBAM, czyli system dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO₂, miał wzmocnić konkurencyjność europejskiego przemysłu i ograniczyć napływ wysokoemisyjnych produktów spoza UE. Zdaniem przedstawicieli ORLEN, choć koncepcja jest słuszna, w praktyce przepisy wymagają dopracowania, a w niektórych branżach dochodzi do ich obchodzenia – informuje agencja Newseria Biznes.

CBAM jako tarcza dla przemysłu UE

CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) obejmuje import wybranych towarów do Unii Europejskiej i ma na celu uwzględnienie kosztów emisji gazów cieplarnianych powstałych podczas ich produkcji w krajach trzecich. Mechanizm ma przeciwdziałać tzw. ucieczce emisji, czyli przenoszeniu wysokoemisyjnej produkcji poza UE i późniejszemu eksportowi tańszych produktów na rynek wspólnotowy.

Jak podkreśla Witold Literacki, wiceprezes zarządu ds. korporacyjnych ORLEN, samo narzędzie może być skuteczne, ale w tej chwili nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

– Mechanizm CBAM, który wprowadziła Unia Europejska, może być całkiem dobrym systemem do tego, żeby chronić rynek i przemysł europejski. Wciąż jednak nie widzimy efektu działania tych regulacji. Naszym zdaniem są one mocno niedopracowane. Albo skupiamy się na ochronie, albo pozwalamy części rynku działać bez względu na wszystko i omijać regulacje CBAM – mówi w rozmowie z Newseria Witold Literacki.

Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym

Nie tylko regulacje, ale też konkurencyjność

W opinii przedstawicieli koncernu ochrona rynku nie powinna opierać się wyłącznie na barierach regulacyjnych. Kluczowa jest także realna konkurencyjność europejskich przedsiębiorstw.

– Pomysł z CBAM jest dobry, natomiast czy powinniśmy się opierać wyłącznie na nim w rozwoju gospodarki unijnej i produkcji na terenie Unii Europejskiej? Szczerze mówiąc, nie. Powinniśmy być konkurencyjni sami w sobie, a nie polegać wyłącznie na tym, iż ograniczymy dopływ tańszych produktów spoza Unii – podkreśla Witold Literacki.

Branża nawozowa alarmuje o obchodzeniu systemu

Jednym z sektorów, w którym – według ORLEN – widać problemy ze skutecznością mechanizmu, jest rynek nawozów. Szczególnie dotyczy to spółki Anwil, należącej do grupy.

– Dochodzi do omijania regulacji CBAM w zakresie nawozów, które są dla nas bardzo istotne. Firma Anwil ma bardzo duże problemy związane z niewiarygodnie dużym napływem nawozów pochodzących z Rosji i Białorusi, spoza Unii, które są produkowane niezgodnie z regułami klimatycznymi, które narzuca Unia Europejska. A jednak zalewają europejski rynek i niestety niszczą nasze zakłady – tłumaczy wiceprezes ORLEN.

Z danych Eurostat wynika, iż w III kwartale 2025 roku Rosja była drugim największym dostawcą nawozów do UE, z 13-proc. udziałem w imporcie spoza Wspólnoty. Wcześniej część nawozów, m.in. azotowych, fosforanowych i potasowych, nie podlegała cłom ani ograniczeniom – zmieniło się to dopiero w połowie 2025 roku, gdy UE wprowadziła dodatkowe kontrole i opłaty.

Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym

Import nawozów a bezpieczeństwo i gospodarka

Przedstawiciele branży chemicznej zwracają też uwagę na kontekst geopolityczny.

– W naszej branży chemicznej pomóc mogłoby ograniczenie napływu nawozów z Rosji. Unia Europejska, kupując nawozy ze Wschodu, tym samym własnymi pieniędzmi, wypracowanymi w Unii Europejskiej, będzie finansowała wojnę z Ukrainą – podkreśla Witold Literacki.

Według danych Komisji Europejskiej import nawozów do UE spadł z blisko 2,5 mln ton w styczniu 2025 roku do około 1,1 mln ton w styczniu 2026 roku. Organizacje rolnicze wskazują, iż to efekt wprowadzania opłat w ramach CBAM, natomiast Fertilizers Europe ocenia, iż wpływ miało kilka czynników, w tym wysoki napływ nawozów pod koniec 2025 roku.

Potrzebne skuteczniejsze kontrole CBAM

Na ryzyko obchodzenia przepisów wskazuje również Polska Izba Przemysłu Chemicznego, która postuluje m.in. wzmocnienie systemów kontroli i weryfikacji. Mimo zastrzeżeń CBAM przez cały czas jest postrzegany jako ważne narzędzie wyrównujące warunki konkurencji między producentami z UE i spoza niej.

Zdaniem ORLEN, mechanizm powinien być stosowany selektywnie.

– Są branże, w których CBAM powinien zadziałać, ale niestety tak się nie dzieje. W tym momencie jest to narzędzie, które nie jest w pełni wykorzystane. Naszym zdaniem są też pewne obszary, w których CBAM nie powinien działać. Jest ropa naftowa czy gaz, które ściągamy spoza Unii. Nałożenie podatku na te źródła energii powodowałoby wyłącznie podwyższenie cen dla konsumentów, więc to byłoby nietrafione. Tego narzędzia trzeba używać, ale mądrze i z głową – zaznacza wiceprezes.

Cement i inne sektory także z obawami

Mechanizm CBAM obejmuje m.in. nawozy, cement, żelazo, stal, aluminium, energię elektryczną oraz wodór – choć opłaty dotyczą tylko wybranych produktów wskazanych w odpowiednich kodach CN.

O skuteczność systemu obawia się także branża cementowa. Bez sprawnie działającego CBAM tani cement spoza UE przez cały czas może stanowić silną konkurencję dla produkcji europejskiej. Szacuje się, iż w ubiegłym roku do Polski mogło trafić rekordowe 1,7 mln ton cementu z importu, w tym niemal 1 mln ton z Ukrainy.

CBAM tematem debaty o przyszłości gospodarki

Wpływ CBAM na europejski przemysł był jednym z tematów debaty eksperckiej „Polska 2026. Horyzont zmian”, zorganizowanej przez Komisja Europejska, Parlament Europejski oraz agencję Newseria. ORLEN był partnerem strategicznym wydarzenia.

Źródło: Newseria Biznes

Idź do oryginalnego materiału