XLIX sesja Rady Miasta Pionki z 18 lutego 2026 roku przejdzie do historii jako jedna z najbardziej kontrowersyjnych. Pod nieobecność Przewodniczącego Rady i przy pustych krzesłach części radnych, dokonano politycznej roszady, która może zostać podważona przez nadzór wojewody. najważniejsze pytania brzmią: czy 7 głosów to faktycznie większość i czy sesja po ogłoszeniu przerwy w ogóle trwała legalnie?
Przerwa, której nie uznano
Zapalnikiem wczorajszych wydarzeń był punkt „sprawy różne”. Wiceprzewodniczący Kamil Panufnik, prowadzący obrady w zastępstwie Włodzimierza Szałabaja, widząc narastający chaos i wnioski o odwołanie prezydium, ogłosił formalną przerwę w sesji do 2 marca.
– Ogłaszam przerwę w obradach sesji… Ustalam nową datę na 2 marca – zadeklarował Panufnik, po czym opuścił salę. Mimo to, pozostali radni kontynuowali posiedzenie pod przewodnictwem wiceprzewodniczącej Iwony Wydmuch. Tu pojawia się fundamentalne pytatnie: czy można kontynuować obrady po ich przerwaniu przez osobę uprawnioną? Statut Miasta Pionki w § 8 daje prowadzącemu prawo do przerwania sesji. Ignorowanie tej decyzji stawia pod znakiem zapytania legalność każdej podjętej później uchwały. Czy sesja, która formalnie została „odroczona”, może trwać dalej w tym samym miejscu i czasie?
Bezwzględna większość. Dlaczego 7 głosów to za mało?
Największa kontrowersja dotyczy interpretacji wyniku głosowań. Zgodnie z art. 19 ust. 1 i 4 Ustawy o samorządzie gminnym, odwołanie i wybór prezydium następuje bezwzględną większością głosów.
Art. 19. 1. Rada gminy wybiera ze swego grona przewodniczącego i 1–3 wiceprzewodniczących bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej
połowy ustawowego składu rady, w głosowaniu tajnym.
W Radzie Miasta Pionki, która liczy 15 radnych, połowa ustawowego składu to 7,5. Na logikę oznacza to, iż aby jakakolwiek decyzja o odwołaniu lub powołaniu była stabilna i niepodważalna w kontekście całej Rady jako organu, powinna uzyskać minimum 8 głosów „za”. Tymczasem w Pionkach mieliśmy do czynienia z „kadłubowym” głosowaniem:
-
Odwołanie Przewodniczącego Włodzimierza Szałabaja: Przy 10 obecnych, za odwołaniem było 7 osób, 2 przeciw, 1 się wstrzymała.
-
Odwołanie Wiceprzewodniczącego Kamila Panufnika: Przy zaledwie 9 obecnych, za odwołaniem było 7 osób, 1 przeciw, 1 się wstrzymała.
-
Powołanie nowego Przewodniczącego Dominika Cybulskiego: Uzyskał on jedynie 7 głosów „za” przy 10 obecnych.
-
Powołanie Wiceprzewodniczącego Krzysztofa Bińkowskiego: Również uzyskał tylko 7 głosów „za”.
Jak to możliwe, iż w 15-osobowym gremium o najważniejszych funkcjach decyduje mniejszość 7 radnych? Czy wojewoda uzna, iż taki „wynik na krawędzi”, uzyskany po przerwaniu sesji, spełnia wymogi ustawowe?
AKTUALIZACJA
Kluczowym wnioskiem jest rozróżnienie wymagań w zależności od frekwencji zgodnie z Art. 19 ust. 1 . Powyższe analizy, wskazujące na próg 8 głosów, odnosiły się do sytuacji pełnego, 15-osobowego składu obecnego na sesji.
W przypadku niższej frekwencji (np. 10 lub 12 radnych), ustawa nakazuje liczyć większość bezwzględną od liczby osób faktycznie uczestniczących w głosowaniu, przy zachowaniu ustawowego kworum. Tym samym, przy mniejszej liczbie radnych na sali, wybór dokonany mniejszą liczbą głosów (np. 6 lub 7) jest w pełni prawnie skuteczny.
Fragment XLIX Sesja Rady Miasta Pionki 18.02.2026 – głosowania/ źródło- Esesja
Widmo paraliżu. Miasto na skraju prawnej przepaści
Jeśli Wojewoda Mazowiecki uzna, iż sesja została skutecznie przerwana przez Kamila Panufnika, wszystkie podjęte po jego wyjściu uchwały zostaną uchylone. Co to oznacza dla Pionek? Kompletny paraliż decyzyjny.
Uchylenie uchwał personalnych sprawi, iż miasto obudzi się w rzeczywistości „dwóch prezydiów”. Nowe zostanie pozbawione mandatu, a stare może nie być w stanie przejąć obowiązków w atmosferze konfliktu. Co gorsza, jeżeli podczas tej „przedłużonej” sesji podjęto (a podjęto!) jakiekolwiek uchwały finansowe lub merytoryczne, one również mogą wylądować w koszu. To oznacza wstrzymanie inwestycji, brak możliwości podpisywania kluczowych umów i miesiące batalii w sądach administracyjnych. Pionki mogą stać się zakładnikiem prawnego chaosu, w którym nikt nie będzie pewien, czyja pieczątka na dokumentach jest ważna.
Powyższy tekst jest wyrazem naszej opinii, redakcyjnych obserwacji oraz blisko 20 lat obecności PIONKI24 na lokalnym rynku. Patrzymy, słuchamy, pytamy i nie przestaniemy pytać. Bo Pionki zasługują na więcej.











