Od 2 lat polscy kierowcy męczą się w wielotygodniowych kolejkach do wydziałów komunikacji. W niektórych miastach na rejestrację auta trzeba czekać miesiącami. Wszystko przez przepisy, które zmusiły wszystkich do osobistych wizyt w urzędzie. Jest jednak dobra wiadomość – za rok problem zniknie.

Zdjęcie poglądowe. Fot. Shutterstock
30 dni i grzywnę złotówkę. Przepisy, które sparaliżowały urzędy
1 stycznia 2024 roku weszły w życie zmiany w ustawie Prawo o ruchu drogowym, które odczuli wszyscy właściciele pojazdów. Od tego dnia każdy, kto kupił samochód, dostał go w spadku lub sprowadził z zagranicy, musiał przerejestrować go w ciągu 30 dni. Przedsiębiorcy zajmujący się handlem pojazdami dostali 90 dni, ale to i tak okazało się za mało.
Problem w tym, iż wcześniej można było to załatwić przez internet – wystarczyło zgłosić nabycie pojazdu online i na tym koniec. Nowe przepisy wykluczyły tę możliwość. Teraz każdy musi stawić się osobiście w wydziale komunikacji, złożyć wniosek, zapłacić opłaty i odebrać nowe dokumenty. Za spóźnienie przewidziano surowe kary: 500 zł, jeżeli opóźnienie nie przekracza 180 dni, oraz 1000 zł, gdy jest dłuższe. Dla przedsiębiorców kary są jeszcze wyższe – odpowiednio 1000 zł i 2000 zł.
Tłumaczenie ustawodawcy było proste: trzeba było uporządkować Centralną Ewidencję Pojazdów i Kierowców, która stała się kompletnym chaosem. W bazie tkwiły miliony tzw. „martwych dusz” – samochodów zarejestrowanych przed 14 marca 2005 roku, które nie miały aktualnego przeglądu ani ubezpieczenia OC. Właściciele sprzedawali pojazdy, a nowi nabywcy jedynie zgłaszali to przez internet, nie pojawiając się w urzędzie. Efekt? Policja wystawiała mandaty osobom, które dawno sprzedały auto, a urząd nie wiedział, kto faktycznie jeździ danym pojazdem.
Czekają 2 tygodnie, a niektórzy miesiącami. Urzędy nie nadążają
Skutki nowych przepisów okazały się druzgocące. Wydziały komunikacji w całym kraju zaczęły pękać w szwach. W Warszawie w dzielnicy Ursus na termin trzeba czekać 2-3 tygodnie. Na Bielanach również 2 tygodnie, choć na Bemowie czy Ursynowie kolejki są nieco krótsze – „zaledwie” kilka dni. W Krakowie sytuacja wygląda jeszcze gorzej – samo uzyskanie połączenia telefonicznego z urzędem to wyzwanie, bo w kolejce czeka często ponad 20 osób.
Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców w czerwcu 2024 roku alarmował, iż w wielu miejscach czas oczekiwania na rejestrację pojazdu to choćby 2 miesiące. Wiele osób, które kupiły auto do naprawy, znalazło się w patowej sytuacji – nie mogą zrobić przeglądu, bo pojazd nie jest sprawny, a urząd nie chce przerejestrować pojazdu bez aktualnego przeglądu. Koło się zamyka.
Większość wydziałów komunikacji wprowadziła system rezerwacji online, ale to kilka pomaga. Terminy rozchodzą się w kilka godzin, a niektórzy kierowcy narzekają, iż mimo rezerwacji i tak muszą czekać w kolejce po numerek. W praktyce 30-dniowy termin na rejestrację stał się dla wielu fikcją – choćby gdyby chcieli, nie zdążą przez brak dostępnych terminów w urzędzie.
Przedsiębiorcy w większych tarapatach
Szczególnie ciężko mają firmy zajmujące się obrotem pojazdami. Przed 2024 rokiem działało to tak: dealer kupował auto z zagranicy, rejestrował je tymczasowo, sprzedawał klientowi, a ten dopiero dokonywał pełnej rejestracji. Dziś dealer musi zarejestrować każdy pojazd na siebie w ciągu 90 dni, zapłacić wszystkie opłaty, a dopiero potem może go sprzedać. To oznacza dodatkowe koszty, czas i wizyty w zatłoczonych urzędach. Niektóre komisy mają na „stanie” kilkadziesiąt aut – można sobie wyobrazić, ile to wizyt w wydziale komunikacji.
Prezydent podpisał. Rejestracja przez telefon od 18 stycznia 2027 roku
Jest jednak światełko w tunelu. 1 grudnia 2025 roku prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację Prawa o ruchu drogowym, którą Sejm uchwalił 7 listopada 2025 roku. Ta zmiana to rewolucja – po raz pierwszy w historii Polacy będą mogli zarejestrować samochód całkowicie online, nie wychodząc z domu.
Większość przepisów wejdzie w życie po 6 miesiącach od ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw. Niektóre zmiany, jak dostęp sądów do danych z CEPiK, zaczną obowiązywać już po 14 dniach. Ale na to, na co wszyscy czekają – pełną cyfryzację rejestracji – trzeba będzie poczekać do 18 stycznia 2027 roku. To konkretna data, kiedy ruszy elektroniczny system obsługujący Centralną Ewidencję Pojazdów.
Co dokładnie się zmieni? Żadnych zaświadczeń, żadnych wizyt
Od połowy stycznia 2027 roku właściciel pojazdu będzie mógł złożyć wniosek o rejestrację przez aplikację mObywatel lub platformę ePUAP. Wszystkie dokumenty – umowa kupna-sprzedaży, potwierdzenie zapłaty akcyzy, zdjęcia pojazdu – będzie można przesłać elektronicznie. Urząd sprawdzi dane, wyda decyzję, a właściciel odbierze tablice i dowód rejestracyjny osobiście lub pocztą. To koniec z wielogodzinnym staniem w kolejkach.
Ale to nie wszystko. Zniknie obowiązek dostarczania papierowego zaświadczenia z badania technicznego. Diagnosta wpisze wynik bezpośrednio do systemu CEPiK, a urzędnik sprawdzi go elektronicznie. To oszczędność czasu i papieru. Kolejne ułatwienie: jeżeli ktoś zachowuje dotychczasowy numer rejestracyjny i tablice są w dobrym stanie, nie trzeba ich już legalizować – wystarczy oświadczenie, iż są czytelne i nieuszkodzone.
Właściciele pojazdów nabytych w spadku dostaną więcej czasu – zamiast 30 dni będą mieli 60 dni na rejestrację. To realna ulga dla osób, które i tak mają głowę pełną spraw spadkowych. Pojawi się też czasowa rejestracja w urzędzie adekwatnym dla miejsca zakupu lub odbioru pojazdu, co ułatwi życie osobom kupującym auto z innego końca Polski.
Haki holownicze bez dodatkowych przeglądów
Dotychczas montaż haka holowniczego wymagał dodatkowej wizyty w Stacji Kontroli Pojazdów, choćby jeżeli był to fabryczny element. Od 2026 roku, jeżeli dokumenty homologacyjne pojazdu zawierają informację o możliwości ciągnięcia przyczepy, urząd wpisze to do dowodu rejestracyjnego bez żadnych dodatkowych badań. To koniec z absurdalną biurokracją.
System AVI sprawdzi historię auta z zagranicy w kilka sekund
Nowe przepisy wprowadzają również usługę AVI (Actual Vehicle Information), która pozwoli polskim urzędom automatycznie pobierać dane o pojazdach z rejestrów innych państw Unii Europejskiej. Wymiana informacji będzie odbywać się przez system EUCARIS. Oznacza to, iż urzędnik przed rejestracją auta z importu sprawdzi jego historię, dane techniczne i czy dokumenty się zgadzają. To ma ograniczyć oszustwa, jak rejestracja skradzionych pojazdów czy aut z fałszowaną dokumentacją.
Co ciekawe, usługa AVI działa w dwie strony – polskie organy będą mogły przekazywać dane o naszych pojazdach do innych państw UE. To ma usprawnić wymianę informacji i poprawić bezpieczeństwo obrotu międzynarodowego.
Przedsiębiorcy odetchną z ulgą. Mniej formalności, więcej logiki
Nowelizacja przynosi ulgę również firmom zajmującym się handlem pojazdami. Jeśli przedsiębiorca sprzeda auto przed upływem 90-dniowego terminu na rejestrację, nie będzie musiał składać wniosku rejestracyjnego. Obowiązek przechodzi na nowego właściciela, a termin liczony jest od daty pierwotnego nabycia pojazdu na terenie Polski. To eliminuje absurdalną sytuację, w której dealer rejestrował auto na siebie, by za tydzień sprzedać je klientowi, który musiał je przerejestrować ponownie.
Ministerstwo Infrastruktury w komunikatach do powiatowych wydziałów komunikacji potwierdziło, iż w takich przypadkach obowiązek rejestracji przechodzi na kupującego, ale termin biegnie od daty pierwotnego nabycia. W praktyce może to jednak prowadzić do komplikacji – jeżeli dealer kupił auto 85 dni temu, a sprzedał je dopiero teraz, nowy właściciel ma tylko 5 dni na rejestrację. Ustawodawca prawdopodobnie będzie musiał doprecyzować te zapisy.
Kierowcy czekali na te zmiany latami. Czy tym razem się uda?
Cyfryzacja rejestracji pojazdów to temat, który wraca od lat. W 2020 roku pandemia pokazała, jak bardzo potrzebne są rozwiązania online – ludzie chcieli unikać wizyt w zatłoczonych urzędach, ale prawo na to nie pozwalało. Teraz, po 2 latach kolejek i frustracji, w końcu nadchodzi zmiana.
Największym wyzwaniem będzie przygotowanie infrastruktury informatycznej. Systemy muszą działać sprawnie, bezpiecznie i bez awarii. jeżeli ministerstwo nie zapewni odpowiednich serwerów i wsparcia technicznego, zamiast kolejek w urzędach będziemy mieli kolejki przed ekranami komputerów. Urzędnicy również będą musieli przejść szkolenia z obsługi nowych systemów.
Ale jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, od 18 stycznia 2027 roku rejestracja pojazdu będzie tak prosta, jak zapłata rachunku przez internet. Polacy w końcu odetchną z ulgą – bez kolejek, bez dni urlopu branych na wizytę w wydziale komunikacji, bez nerwów. To brzmi jak science fiction, ale za rok stanie się rzeczywistością.

1 godzina temu








![Zabytkowy most zniszczony – alarmuje ekspert [ZDJĘCIA]](https://zachod.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_3063-300x225.jpg)





