W ostatnich dniach mieszkańcy Szczecina i okolic znów zaczęli publikować w mediach społecznościowych zdjęcia martwych ryb, ślimaków, małż i raków w Odrze oraz w wodach Szczecińskiego Węzła Wodnego. To nie są obrazki, które można zbyć jednym komunikatem prasowym, uspokajającym tonem urzędnika albo zdaniem, iż sytuacja jest „monitorowana”. Po katastrofie ekologicznej z 2022 roku każda informacja o śniętych rybach w Odrze powinna uruchamiać natychmiastową, przejrzystą i zdecydowaną reakcję państwa. Dlatego skierowałem interpelację do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, domagając się konkretnych odpowiedzi: jakie działania podjęto, ile było zgłoszeń, jakie wykonano badania, kto odpowiada za usuwanie martwych organizmów i czy obecny rząd utrzymał realny monitoring Odry.
Mieszkańcy alarmują, instytucje uspokajają
Z komunikatu Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie wynika, iż już 30 maja 2026 roku Centrum Operacyjne RZGW otrzymało informację o występowaniu śniętych ryb i skorupiaków na odcinku Regalicy, a dzień później odnotowano serię zgłoszeń dotyczących różnych punktów Szczecińskiego Węzła Wodnego, między innymi Mostu Gryfitów, Kanału Zielonego, Odry Zachodniej oraz Mariny Dąbie. Wody Polskie wskazywały, iż przyczyną zjawiska może być niski poziom natlenienia, związany między innymi z wysokimi temperaturami, niskim stanem wody, cofką wiatrową i spływem wód opadowych. Jednocześnie w komunikacie potwierdzono, iż w kolejnych dniach weryfikowano następne sygnały dotyczące martwych lub „dziubkujących” ryb w rejonie Trasy Zamkowej, dawnej Stoczni Porta Odra oraz Międzyodrza.
Te informacje same w sobie pokazują, iż nie mamy do czynienia z wymysłem mieszkańców ani z pojedynczym, nieistotnym incydentem. Skoro oficjalne instytucje potwierdzają zgłoszenia z wielu lokalizacji, skoro prowadzone są patrole i pomiary, skoro pojawiają się kolejne sygnały o martwych organizmach wodnych, to opinia publiczna ma prawo oczekiwać pełnej jawności. Nie wystarczy powiedzieć, iż „służby monitorują sytuację”. Po doświadczeniach z 2022 roku państwo ma obowiązek natychmiast przedstawić obywatelom pełen obraz: co się dzieje, gdzie się dzieje, jakie są parametry wody, kto odpowiada za reakcję i jakie działania zostaną podjęte, żeby nie dopuścić do powtórki katastrofy.
Z kilku różnych źródeł mam takie informacje na temat stanu Odry. Co się dzieje? Chcecie nadać Odrze osobowość prawną a ona umiera? Przecież mieliście ją reanimować. Pytanie do @ElzbietaPolak, może to Niemcy rtęć zrzucają? pic.twitter.com/uh5FdyQZot
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) May 31, 2026
Dane o tlenie są alarmujące
Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego w Szczecinie poinformował, iż od 29 maja 2026 roku na całym Obwodzie rybackim nr 5 rzeki Odry utrzymują się niekorzystne warunki tlenowe. PZW przekazał również, iż 30 maja telefonicznie zawiadomił Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Szczecinie, a 31 maja, po pomiarach w różnych lokalizacjach, mailowo poinformował służby odpowiedzialne za ochronę środowiska, w tym WIOŚ i Wody Polskie. Co szczególnie istotne, według PZW wykonane badania fizykochemiczne potwierdzały wysoki deficyt tlenowy, a w wielu lokalizacjach i głębokościach zawartość tlenu rozpuszczonego w wodzie spadała poniżej 1,0 mg/dmł.
Rządowy komunikat dotyczący badań w Szczecinie wskazuje, iż nie potwierdzono obecności „złotej algi”, ale jednocześnie w dwóch punktach odnotowano obniżone stężenie tlenu: 1,75 mg/l przy Bulwarze Piastowskim oraz 1,93 mg/l przy Marinie Dąbie. W tym samym komunikacie podkreślono, iż takie warunki, zwłaszcza przy słabej wymianie wody, mogą lokalnie powodować śnięcia organizmów wodnych. To oznacza, iż choćby o ile w konkretnych próbkach nie wykryto Prymnesium parvum, problem nie znika. Deficyt tlenu jest realnym zagrożeniem dla życia biologicznego rzeki, a przy niskich stanach wody, wysokich temperaturach i potencjalnym zasoleniu sytuacja może pogarszać się bardzo szybko.
W 2022 roku Tusk krzyczał. Dziś jego obóz milczy
Warto przypomnieć, co działo się w 2022 roku, gdy katastrofa ekologiczna na Odrze była wykorzystywana przez Donalda Tuska i jego polityczne zaplecze jako pałka do bicia rządu Prawa i Sprawiedliwości. Tusk mówił wtedy o „jednym z największych skandali ekologicznych ostatnich lat”, zarzucał rządzącym, iż nie myślą o ludziach, środowisku, zdrowiu i bezpieczeństwie, a także oskarżał państwo o brak ostrzeżeń dla obywateli. W publicznym wpisie użył również słów: „Śnięte są nie tylko ryby w Odrze, śnięte jest całe państwo pod rządami Kaczyńskiego. PiS jest jak rtęć”.
Dziś rządzi Donald Tusk. Dziś to jego ministrowie, jego koalicjanci, jego urzędnicy i jego polityczne środowisko odpowiadają za reakcję państwa. I nagle nie ma tej samej temperatury wystąpień. Nagle nie widać takiego moralnego oburzenia. Nagle wielu z tych, którzy jeszcze niedawno budowali swoją pozycję na dramatycznych wystąpieniach w obronie Odry, mówi ciszej albo milczy. To jest właśnie hipokryzja, którą trzeba bezwzględnie punktować. Dla nich Odra była ważna wtedy, gdy można było uderzyć w PiS. Gdy odpowiedzialność spada na rząd Donalda Tuska, temat staje się niewygodny, techniczny, urzędowy i rozmywany w komunikatach o „monitorowaniu sytuacji”.
Państwo nie może działać dopiero pod presją mieszkańców
Najbardziej niepokojące jest to, iż znowu ogromną rolę w nagłaśnianiu problemu odgrywają mieszkańcy, wędkarze i lokalne środowiska. To oni pokazują zdjęcia, opisują skalę zjawiska, alarmują o martwych organizmach i domagają się reakcji. Państwo po katastrofie z 2022 roku powinno być przygotowane do takich sytuacji w sposób systemowy. Powinny działać stałe punkty pomiarowe, jasne procedury alarmowe, szybka komunikacja z mieszkańcami oraz przejrzysty mechanizm identyfikowania źródeł zagrożeń. o ile obywatele mają wrażenie, iż instytucje reagują dopiero wtedy, gdy sprawa staje się głośna w internecie, to oznacza, iż zaufanie do państwa zostało poważnie naruszone.
W interpelacji pytam więc nie tylko o to, co wydarzyło się w ostatnich dniach, ale również o to, co rząd Donalda Tuska zrobił z systemem monitoringu Odry po przejęciu władzy. Czy utrzymano wszystkie elementy stałej kontroli wody? Czy zmieniano liczbę punktów pomiarowych? Czy ograniczono częstotliwość badań? Czy dane są publikowane w sposób pełny, aktualny i zrozumiały dla obywateli? To nie są pytania polityczne w złym znaczeniu tego słowa. To są pytania o bezpieczeństwo środowiskowe, zdrowie mieszkańców i odpowiedzialność państwa za jedną z najważniejszych rzek w Polsce.
Trzeba sprawdzić zrzuty, zasolenie i odpowiedzialność konkretnych podmiotów
Nie można sprowadzać całej sprawy wyłącznie do pogody, upałów i niskiego stanu wody. Oczywiście warunki hydrologiczne mają znaczenie, ale po doświadczeniach z poprzednich lat trzeba szczególnie dokładnie badać także zasolenie, przewodność, zrzuty wód przemysłowych, technologicznych i kopalnianych oraz działalność podmiotów posiadających pozwolenia wodnoprawne. Wody Polskie w swoim komunikacie wskazywały, iż od wiosny utrzymuje się susza hydrologiczna w części zlewni regionu, w tym na dolnym odcinku Odry, a poziomy wód i przepływów są charakterystyczne raczej dla końca lata niż przełomu maja i czerwca. To tym bardziej powinno wymuszać ostrożność wobec wszelkich zrzutów, które mogą pogarszać parametry rzeki.
Dlatego domagam się informacji, czy w ostatnich tygodniach odnotowano zwiększone zrzuty zasolonych wód, ścieków przemysłowych, technologicznych albo innych substancji do Odry lub jej dopływów. Pytam również, czy przeprowadzono kontrole podmiotów posiadających pozwolenia wodnoprawne, jakie są wyniki tych kontroli i czy wszczęto jakiekolwiek postępowania administracyjne, kontrolne lub karne. Bez wskazania źródeł zagrożeń nie będzie realnej ochrony Odry. Będą tylko komunikaty, konferencje i uspokajanie opinii publicznej do kolejnego kryzysu.
Złożyłem interpelację. Oczekuję konkretnych odpowiedzi
Moja interpelacja do Ministerstwa Klimatu i Środowiska obejmuje dziesięć konkretnych pytań. Pytam o działania podjęte od momentu pierwszych zgłoszeń, dokładne daty wpływu informacji do poszczególnych instytucji, liczbę zgłoszeń i lokalizacje, wyniki badań fizykochemicznych, biologicznych i toksykologicznych, przyczyny śnięcia ryb, potencjalne zrzuty, kontrole podmiotów korzystających z Odry, odławianie i utylizację martwych organizmów, stan monitoringu po 13 grudnia 2023 roku oraz działania prewencyjne przed okresem letnich upałów.
Nie chodzi o to, żeby stworzyć kolejną papierową odpowiedź, pełną ogólników i urzędowego języka. Chodzi o to, żeby opinia publiczna dowiedziała się, czy rząd ma sytuację pod kontrolą, czy jedynie próbuje ją przeczekać. Chodzi o to, żeby mieszkańcy Szczecina i całego regionu wiedzieli, czy mogą liczyć na państwo. Chodzi wreszcie o to, żeby Donald Tusk i jego ministrowie zostali rozliczeni według tych samych standardów, które sami narzucali innym, gdy byli w opozycji.
Martwe ryby, ślimaki, małże i raki znów pojawiają się w Odrze. Tym razem w Szczecinie, Widuchowej i okolicach.
W 2022 roku banda Tuska, politycy KO, Zieloni i koncesjonowani „aktywiści ekologiczni” robili z katastrofy na Odrze polityczne widowisko. Imbecyle zrobili nawet… https://t.co/w003kLZ2cd pic.twitter.com/zKCdCNRn6j
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) June 5, 2026
Odra nie może być ważna tylko wtedy, gdy można atakować PiS
Największym symbolem tej sprawy jest polityczna podwójna miara. Kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, tragedia Odry była dla obozu Tuska paliwem do codziennych ataków, oskarżeń i moralizowania. Gdy dziś podobne obrazy pojawiają się w Szczecinie i okolicach, wielu dawnych krzykaczy nagle odkrywa ostrożność, cierpliwość i zaufanie do procedur. Tylko iż rzeka nie należy do żadnej partii. Martwe ryby nie mają kolorów politycznych. Mieszkańcy nie potrzebują propagandy, tylko działania.
Dlatego będę tę sprawę konsekwentnie monitorował. Będę domagał się odpowiedzi od Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Wód Polskich, GIOŚ, WIOŚ i wszystkich instytucji odpowiedzialnych za ochronę Odry. Nie pozwolę, by rząd Donalda Tuska chował się za komunikatami i rozmywał odpowiedzialność. o ile w 2022 roku politycy obecnej władzy potrafili krzyczeć o „śniętym państwie”, to dziś mają obowiązek pokazać, iż państwo pod ich rządami nie jest ślepe, głuche i bezradne wobec zagrożenia ekologicznego.
Odra musi być chroniona zawsze, nie tylko wtedy, gdy można zrobić z niej polityczny spektakl.

13 godzin temu












