Od nienawiści w Internecie do wandalizmu na murach

1 godzina temu

Wulgarne napisy atakujące migrantów, Ukraińców i prezydent Kielc pojawiły się na jednym z murów w centrum miasta. Część ekspertów wskazuje, iż to efekt rosnącej temperatury debaty publicznej i ostatnich dyskusji podczas sesji rady miasta. Sprawa została już zgłoszona do odpowiednich służb.

Agata Wojda, prezydent Kielc nie kryje zaniepokojenia przejawami coraz bardziej radykalnych poglądów.

– Najpierw mieliśmy wysyp nienawistnych komentarzy internetowych. Teraz ta nienajlepsza dyskusja przenosi się w przestrzeń publiczną i łączy się z aktem wandalizmu. To jest najlepszy moment, żebyśmy wszyscy, ale przede wszystkim osoby, które pełnią funkcje publiczne, zatrzymały się i wykazały autorefleksję – tłumaczy Agata Wojda.

Podobnie sytuację postrzegają eksperci. Politolog, dr Agnieszka Zaremba wskazuje, iż populizmy, skrajne opinie i kwestie niepoparte żadnymi faktami zaczynają dominować już nie tylko w mediach społecznościowych. Coraz częściej możemy być ich świadkami w szeroko pojmowanej przestrzeni publicznej.

– Czas najwyższy, żeby politycy odpowiedzialnie się tym zajęli. Generalnie w całej Europie dzieje się źle. Myślę, iż o ile nie zrobimy kroku do tyłu, to emocje spowodują ataki fizyczne – uważa dr Agnieszka Zaremba.

18.06.2026. Kielce. Wulgaryzmy na murach / Fot. Wiktor Taszłow – Radio Kielce

Zdarzenie potępiają przedstawiciele różnych środowisk i opcji politycznych, w tym również opozycyjni wobec prezydent Agaty Wojdy radni. Przewodniczący klubu Prawo i Sprawiedliwość w Radzie Miasta Kielce, Marcin Stępniewski przekonuje jednak, iż choć napisy zawierają wulgarne kwestie, nie należy ich łączyć z atmosferą jaka miała miejsce podczas ostatniej sesji.

– Nie nadawałbym tamtemu napisowi szczególnego charakteru w tym zakresie i nie przypisywałbym powstania tego napisu jakimkolwiek zdarzeniom czy emocji, które pojawiły się w kontekście dyskusji na temat Ukrainy na linii Kielce-Winnica – mówi Marcin Stępniewski.

Miasto zgłosiło zdarzenie na policję. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, iż poszukiwanie sprawców może być utrudnione, ponieważ miejsce nie jest objęte kamerami miejskiego monitoringu.


Idź do oryginalnego materiału