Nowy podatek wchodzi 1 sierpnia i wyniesie aż 75 proc. „Od nadmiarowych zysków”

1 godzina temu

Rząd Donalda Tuska szykuje nowy podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, który ma wejść w życie 1 sierpnia 2026 r. Stawka 75 proc. uderzy głównie w Orlen – i już teraz analitycy szacują, iż może kosztować go choćby 6 mld zł. najważniejsze pytanie brzmi: czy podatek zapłacimy pośrednio my wszyscy?

Donald Tusk podczas udzielania wypowiedzi | Fot. Shutterstock.

Bliski Wschód, ropa po 119 dolarów i dziura w budżecie wartości 1,6 mld zł miesięcznie

Żeby zrozumieć, skąd wziął się pomysł na windfall tax, trzeba cofnąć się do początku 2026 r. Eskalacja konfliktu zbrojnego w Iranie i zakłócenia na kluczowych szlakach transportowych ropy naftowej wywindowały cenę baryłki Brent – z poniżej 60 USD na początku roku do choćby 119 USD w szczytowym momencie, jak wynika z danych cytowanych przez Strefę Inwestorów. Polskie stacje benzynowe odczuły to natychmiast: benzyna kosztowała 6,90 zł, olej napędowy – 7,84 zł za litr.

Rząd zareagował pod koniec marca 2026 r., ogłaszając pakiet „Ceny Paliwa Niżej” (CPN). Jak wynika z komunikatu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, składał się z 3 elementów: obniżki VAT na benzynę i diesel z 23 do 8 proc., redukcji akcyzy do minimum wymaganego prawem unijnym (na benzynę o 29 groszy, na diesel o 28 groszy za litr) oraz mechanizmu cen maksymalnych wyznaczanych przez ministra energii. Efekt: kierowcy zaoszczędzili ok. 1,20 zł na litrze. Koszt dla budżetu: 1,6 mld zł miesięcznie – 900 mln zł z tytułu obniżonego VAT i 700 mln zł z tytułu niższej akcyzy. Obniżki zostały kolejny raz przedłużone i obowiązują do 15 czerwca 2026 r.

Tusk już przy ogłaszaniu CPN zapowiedział, iż rząd „podejmuje prace na rzecz wprowadzenia specjalnego podatku od nadmiarowych zysków, tak aby podmioty mające ponadwymiarowe zyski zapłaciły wyższy podatek”. 19 maja 2026 r. w wykazie prac legislacyjnych rządu pojawił się projekt ustawy pod numerem UD 411 – pierwszy oficjalny zarys windfall tax.

Jak działa windfall tax – mechanizm, który rozlicza „szczęście na kryzysie”

Projekt ustawy, opracowany przez Ministerstwo Finansów i Gospodarki pod kierunkiem wiceministra Jarosława Nenemana, opiera się na prostym założeniu: firma paliwowa nie powinna płacić podatku od zysków, które wypracowała własną pracą. Powinna płacić tylko od tej nadwyżki, którą zawdzięcza przypadkowi. W tym wypadku mówimy o wojnie, blokadzie Cieśniny Ormuz i skokowym cenom ropy.

Mechanizm wyliczenia wygląda następująco. Punktem odniesienia jest średnia marża sprzedaży paliw z ostatniego roku obrotowego zakończonego przed 1 marca 2026 r. (czyli zasadniczo z 2025 r.), powiększona o 20 proc. – ta „poduszka bezpieczeństwa” chroni przed opodatkowaniem zwykłych wahań rynkowych. Dopiero to, co wykracza ponad ten próg referencyjny, jest uznawane za zysk nadzwyczajny. I od tej właśnie nadwyżki naliczany jest podatek wynoszący 75 proc.

Projekt przewiduje, iż firmy będą samodzielnie wyliczać należność (mechanizm samoopodatkowania) i odprowadzać comiesięczne zaliczki. W sierpniu 2026 r., gdy ustawa wejdzie w życie, trzeba będzie uiścić pierwszą skumulowaną zaliczkę obejmującą okres od marca do lipca. Zapłaconego podatku nie będzie można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów – to przepis celowo podnoszący realne obciążenie.

Kto zapłaci? 20-30 firm i Orlen. Czy kierowcy odczują podwyżkę?

Podatnikami będą przedsiębiorcy, którzy w Polsce wytwarzają paliwa ciekłe lub dokonują ich importu i nabycia wewnątrzwspólnotowego. Ministerstwo Finansów szacuje, iż takich podmiotów jest od 20 do 30 – to niewielka, ściśle zdefiniowana grupa krajowych i zagranicznych koncernów paliwowych.

W praktyce prognozuje się, iż zdecydowana większość wpływów pochodzi od Orlenu. Jak wynika z szacunków Michała Kozaka z Trigon DM cytowanych przez PAP Biznes, windfall tax może kosztować Orlen choćby 6 mld zł (ok. 5,20 zł na akcję), a Unimot – od 60 do 200 mln zł. Analityk zastrzega, iż zapisy projektu są na razie nieprecyzyjne, więc finalna kwota może się różnić.

Ministerstwo Finansów szacuje łączne wpływy z nowej daniny na 4,2-5,1 mld zł. Dla porównania: analizy Tax&Analytics wskazują, iż od wybuchu konfliktu do czasu opublikowania projektu zyski nadzwyczajne przedsiębiorstw naftowych w Polsce wyniosły łącznie ok. 2 mld euro. Przy utrzymaniu obecnych warunków rynkowych do końca roku kwota mogłaby sięgnąć choćby 8,7 mld euro. Rząd deklaruje, iż wpływy z windfall tax trafią na 3 cele: utrzymanie obniżonego VAT na paliwa po 15 czerwca, zamrożenie innych obciążeń wpływających na cenę przy dystrybutorze oraz dopłaty do transportu publicznego. To odróżnia windfall tax od zwykłej podwyżki – rząd argumentuje, iż nie zabiera pieniędzy z rynku, ale je redystrybuuje od beneficjentów kryzysu do poszkodowanych przez kryzys.

Problem polega na tym, iż ekonomiści od lat wskazują na zjawisko „przerzucania podatków”: firma obciążona nową daniną ma motyw, żeby część jej kosztów wbudować w cenę produktu. Na rynku paliw sytuację komplikuje dodatkowo zależność od cen ropy w USD i kursu dolara – to czynniki niezależne od żadnego rządu. o ile równocześnie ulgi podatkowe zostaną utrzymane, kierowca prawdopodobnie odczuje efekt netto jako neutralny lub lekko pozytywny. jeżeli VAT wróci do 23 proc., a cena ropy pozostanie wysoka – ceny na stacjach mogą przekroczyć poziomy z przed pakietu CPN niezależnie od tego, ile Orlen zapłaci podatku.

Warszawa – miasto, gdzie kryzys paliwowy boli podwójnie

Warszawa jest jedynym polskim miastem, gdzie codzienne funkcjonowanie na kole bez dostępu do taniego paliwa jest równoważone przez rozbudowaną sieć transportu publicznego – ale tylko częściowo. ZTM obsługuje ok. 1,2 mln pasażerów dziennie, jednak stołeczna flota autobusowa i znaczna część usług komunalnych w dalszym ciągu opiera się na oleju napędowym. Każda złotówka wzrostu ceny diesla to realny koszt dla budżetu m.st. Warszawy – według szacunków ratusza, wzrost cen paliwa o 1 zł na litrze kosztuje ZTM dodatkowe kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.

W Warszawie działa też nieproporcjonalnie duże skupisko firm logistycznych, transportowych i kurierskich – Mazowsze odpowiada za ok. 22 proc. wartości dodanej polskiej gospodarki. Przewoźnicy z regionu pierwszymi odczuli skutki skokowego wzrostu cen ropy w I kwartale 2026 r. Według ZDM stołeczny ruch na głównych arteriach uległ zmniejszeniu w marcu 2026 r. o 4-7 proc. w stosunku do lutego – analitycy łączą ten efekt m.in. ze wzrostem kosztów dojazdów samochodem osobowym.

Dopłaty do transportu publicznego zapowiadane jako jeden z celów windfall tax mogłyby realnie odciążyć warszawski ZTM – o ile projekt przejdzie przez Sejm w obecnym kształcie i środki faktycznie trafią do operatorów komunikacji miejskiej w drodze dotacji z budżetu centralnego.

Projekt UD 411 jest gorący – ale to wciąż projekt

Kluczowy fakt, który gubi się w medialnym szumie wokół windfall tax: projekt ustawy UD 411 nie pozostało uchwalony. Rząd planuje przyjąć go w II kwartale 2026 r., co oznacza, iż w momencie publikacji tego artykułu dokumenty trafiają dopiero do rządowego procesu legislacyjnego. Przed ostatecznym głosowaniem w Sejmie projekt przejdzie przez konsultacje publiczne, Komitet Stały Rady Ministrów i Radę Ministrów – na każdym etapie może zostać zmieniony lub zawieszony.

Praktyka pokazuje, iż podatki od nadzwyczajnych zysków są politycznie atrakcyjne, ale legislacyjnie skomplikowane. Kraje Europy Zachodniej, które wprowadzały podobne rozwiązania po kryzysie energetycznym 2022-2023, zmagały się z lawiną odwołań i sporów sądowych ze strony koncernów naftowych. Polska droga do finalnego kształtu ustawy może być równie wyboista.

Element projektu Szczegóły
Wejście w życie 1 sierpnia 2026 r.
Okres opodatkowania 1 marca – 31 grudnia 2026 r.
Stawka podatku 75 proc. od nadwyżki ponad marżę referencyjną
Marża referencyjna Średnia marża z 2025 r. + 20 proc.
Liczba podatników ok. 20-30 podmiotów
Szacowane wpływy 4,2-5,1 mld zł (MF) / choćby 6 mld zł sam Orlen (Trigon DM)
Cel wpływów Utrzymanie VAT 8%, zamrożenie obciążeń, dopłaty do transportu publicznego
Kontrowersja prawna Retroaktywność – obejmuje zyski sprzed wejścia ustawy w życie

Sprawdź, zanim pojedziesz na stację

Co to oznacza dla wszystkich kierowców? Windfall tax nie uderza bezpośrednio w zwykłego kierowcę ani przedsiębiorcę – to podatek od firm paliwowych. Są jednak rzeczy, które warto wiedzieć, zanim wrócimy do „normalnych” cen paliwa:

Obniżki VAT i akcyzy działają tylko do 15 czerwca. Ministerstwo Finansów poinformowało 29 maja 2026 r. o przedłużeniu pakietu CPN do tej daty. Co będzie potem – zależy od sytuacji na rynku ropy i postępu prac nad windfall tax. jeżeli podatek nie przejdzie przez Sejm na czas, a ceny ropy pozostaną wysokie, VAT może wrócić do 23 proc. – a to skok ok. 1 zł na litrze.

Firmy transportowe i logistyczne powinny planować scenariusze budżetowe. Ceny oleju napędowego mogą się zmienić po 15 czerwca w każdym kierunku – w zależności od decyzji politycznych i geopolityki. Kontrakty podpisywane teraz powinny uwzględniać klauzule paliwowe lub rozliczenia według aktualnych stawek.

Właściciele pojazdów na LPG mogą chwilowo odetchnąć. Jak informuje Bankier.pl, ceny LPG zelżały na tle benzyny i diesla – ale i ten rynek jest zależny od cen surowców, więc stabilizacja może być przejściowa.

Zwolennicy transportu publicznego mogą zyskać. Część środków z windfall tax ma trafić na dofinansowanie komunikacji miejskiej – co może oznaczać utrzymanie obecnych cen biletów lub rozbudowę siatki połączeń, szczególnie w dużych miastach.

Inwestorzy posiadający akcje Orlenu. Trigon DM szacuje efekt windfall tax na ok. 5,20 zł na akcję przy obecnym makro. Kurs Orlenu wzrósł od początku roku o ok. 24,4 proc. w ślad za ceną ropy – windfall tax to czynnik ryzyka, który może ograniczyć dalsze wzrosty lub wywołać korektę po uchwaleniu ustawy.

Idź do oryginalnego materiału