Nowa Lewica oficjalnie ogłasza zakończenie prac nad rewolucyjnym projektem ustawy, który zakłada wprowadzenie w Polsce podatku katastralnego. Dokument, który był w ostatnich dniach wnikliwie dyskutowany na najwyższych szczeblach klubu parlamentarnego, już w najbliższym czasie trafi na biurko marszałka Sejmu, wywołując potężne poruszenie na rynku nieruchomości. Jakie dokładnie rozwiązania systemowe przygotowali politycy, z jakimi stawkami muszą liczyć się właściciele lokali i kogo w pierwszej kolejności uderzy po kieszeni ta bezlitosna danina?

Fot. Warszawa w Pigułce
Koniec taniego posiadania nieruchomości. Projekt lewicy uderza w rynek
Temat opodatkowania majątku powraca do debaty publicznej z ogromną siłą, budząc powszechny niepokój wśród osób, które ulokowały swoje życiowe oszczędności w cegłach. Rzecznik prasowy Nowej Lewicy, Łukasz Michnik, podczas zwołanej konferencji prasowej z udziałem lidera ugrupowania Włodzimierza Czarzastego oraz wiceministra do spraw mieszkalnictwa Tomasza Lewandowskiego, nie pozostawił inwestorom żadnych złudzeń. Prace nad nowymi przepisami zostały sfinalizowane, a sam projekt jest gotowy do formalnego rozpoczęcia ścieżki legislacyjnej w parlamencie. To oznacza, iż widmo nowych, niezwykle dotkliwych obciążeń finansowych dla posiadaczy mieszkań staje się całkowicie realne i wymaga natychmiastowej uwagi ze strony całego rynku.
Zgodnie z przekazanymi zapowiedziami, nowy podatek miałby formę opłaty uiszczanej dokładnie 1 raz w roku. Jego ostateczna wysokość byłaby ściśle uzależniona od rynkowej wartości posiadanych nieruchomości. Choć politycy nie ujawnili jeszcze na tym etapie precyzyjnej stawki procentowej ani konkretnego progu, od którego miałby obowiązywać nowy obowiązek podatkowy (na przykład od 2 czy 3 posiadanego lokalu), sam mechanizm stanowi całkowite odwrócenie dotychczasowej logiki fiskalnej w Polsce. w tej chwili daniny nalicza się od fizycznego metrażu, co sprawia, iż koszty utrzymania choćby bardzo drogich apartamentów pozostają stosunkowo niskie w porównaniu do ich realnej wartości rynkowej.
Wyraźny zgrzyt w koalicji. Ministerstwo Finansów odcina się od pomysłu
Perspektywa wprowadzenia tak radykalnych rozwiązań momentalnie wywołała reakcję przedstawicieli rządu. Zaledwie kilka godzin po zapowiedziach lewej strony sceny politycznej, minister finansów i gospodarki Andrzej Domański kategorycznie podkreślił, iż obecny gabinet nie prowadzi absolutnie żadnych prac analitycznych ani legislacyjnych nad podatkiem katastralnym, ani nad zbliżonym w skutkach podatkiem od pustostanów. To wyraźny sygnał, iż propozycja Nowej Lewicy napotka niezwykle silny opór ze strony koalicjantów, którzy obawiają się gniewu klasy średniej oraz uderzenia w wolny rynek.
Niemniej jednak, samo wniesienie projektu do Sejmu zmusza parlamentarzystów do otwartej, merytorycznej debaty nad kształtem sektora nieruchomości. Głównym argumentem pomysłodawców jest chęć stanowczego ograniczenia zjawiska spekulacji na rynku oraz zwiększenie ogólnej dostępności mieszkań dla osób, które od lat bezskutecznie próbują zakupić swoje 1 lokum, odbijając się od ściany zaporowych cen i wysokich stóp procentowych. Polityczna przepychanka wokół tego dokumentu z pewnością zdominuje dyskurs gospodarczy na najbliższe miesiące.
Zandberg przecierał szlaki. Od 1 do 3 procent za kolejne lokale
Warto wyraźnie zaznaczyć, iż to nie jest 1 próba przeforsowania dodatkowych obciążeń dla posiadaczy ziemskich i mieszkaniowych w tej kadencji. Już w listopadzie 2025 roku lider Partii Razem, Adrian Zandberg, przedstawił swój głośny, autorski projekt ustawy o podatku antyspekulacyjnym. Tamta propozycja zakładała niezwykle rygorystyczną, progresywną skalę opodatkowania, uderzającą w osoby posiadające bogate portfele inwestycyjne. Według ówczesnych założeń, właściciele posiadający od 3 do 5 mieszkań musieliby odprowadzać rocznie kwotę równą 1 procentowi wartości tych nieruchomości. Posiadanie od 6 do 8 lokali wiązałoby się z drakońską daniną na poziomie 2 procent. Z kolei prawdziwi potentaci, dysponujący 9 i więcej nieruchomościami, zostaliby obciążeni stawką wynoszącą aż 3 procent wartości rynkowej.
Co to oznacza dla Ciebie? Koszty przerzucone na najemców i spadek rentowności
Perspektywa wprowadzenia podatku katastralnego lub mechanizmów antyspekulacyjnych to potencjalne trzęsienie ziemi, które w sposób bezpośredni i brutalny odczuje każdy uczestnik gry rynkowej. Co to oznacza dla Ciebie, jeżeli posiadasz nadwyżki finansowe ulokowane w nieruchomościach? Przede wszystkim musisz przygotować się na drastyczny spadek rentowności Twojej inwestycji. W Polsce kupowanie mieszkań na wynajem to od dekad najpopularniejsza i uznawana za najbezpieczniejszą metoda ochrony kapitału przed niszczącym wpływem inflacji. jeżeli nowe przepisy weszłyby w życie, a stawka wyniosłaby na przykład 1 procent od lokalu wycenianego na 800000 zł, to każdego roku musiałbyś oddać państwu 8000 zł. Taka kwota bezpowrotnie wyparowałaby z Twojego portfela, zjadając zysk z około 3 lub 4 miesięcy ciągłego wynajmowania mieszkania.
Dla zwykłego obywatela, który nie dysponuje portfelem inwestycyjnym, a jedynie wynajmuje mieszkanie od kogoś innego, najważniejsze jest zjawisko rykoszetu finansowego. Praktyka rynkowa pokazuje bezlitośnie, iż właściciele lokali niemal zawsze próbują przerzucić wszelkie nowe koszty podatkowe i eksploatacyjne bezpośrednio na swoich najemców. W praktyce oznacza to gigantyczne ryzyko gwałtownego wzrostu czynszów. Osoby, które dzisiaj z trudem płacą 3500 zł za 2 pokoje w dużym mieście, mogłyby z dnia na dzień otrzymać wypowiedzenia dotychczasowych umów i propozycje nowych, znacznie wyższych stawek. Rynek najmu w Polsce już teraz jest niezwykle drogi, a nałożenie dodatkowych danin na właścicieli tylko spotęguje barierę finansową dla młodych ludzi wchodzących w dorosłość.
Należy również zwrócić ogromną uwagę na sytuację tysięcy seniorów. Emeryci, którzy od 30 czy 40 lat mieszkają w świetnie zlokalizowanych domach w centrach aglomeracji, staną przed potężnym dylematem. Wartość ich nieruchomości na przestrzeni dekad wzrosła o setki tysięcy złotych, podczas gdy ich bieżące świadczenia emerytalne z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pozostają na dramatycznie niskim poziomie. Wprowadzenie podatku uzależnionego od wyceny rynkowej mogłoby zmusić wiele starszych osób do dramatycznej decyzji o konieczności sprzedaży dorobku całego życia i przeprowadzce, byle tylko uniknąć konieczności uiszczania podatków opiewających na 10000 czy 15000 zł rocznie.
Sam fakt procedowania tego projektu w ławach sejmowych to jasny sygnał ostrzegawczy dla wszystkich, kto w 2026 roku rozważa wzięcie kredytu hipotecznego pod inwestycję. Zasady prawne regulujące ten sektor mogą w niedalekiej przyszłości ulec drastycznym modyfikacjom, a gwarancja stałych, wysokich i bezpiecznych zysków z najmu powoli przechodzi do historii.

1 godzina temu















