Nowy Jork: nożownik ranił dwóch mężczyzn. Mamdani mówi o „zdrowiu psychicznym”

dzienniknarodowy.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Nowy Jork: nożownik ranił dwóch mężczyzn. Mamdani mówi o „zdrowiu psychicznym”


W Nowym Jorku nożownik ranił dwóch mężczyzn: Żyda i Azjatę. Według doniesień napastnik miał wykrzykiwać „Allahu Akbar”, a burmistrz Zohran Mamdani oświadczył, iż wstępne ustalenia policji wskazują na możliwy udział „czynnika zdrowia psychicznego”, choć sprawa jest badana także jako przestępstwo z nienawiści. Ta jedna wypowiedź natychmiast stała się polem sporu o to, jak Zachód nazywa przemoc wobec Żydów.

Co się wydarzyło

W czwartek na ulicy Nowego Jorku doszło do ataku nożownika. Ranne zostały dwie osoby: mężczyzna określany jako Żyd oraz mężczyzna pochodzenia azjatyckiego. Policja zatrzymała podejrzanego, którego media wskazują jako Raula Moralesa, w związku z obydwoma napaściami. Według relacji, na które powołują się amerykańskie portale, napastnik miał w trakcie ataku wykrzykiwać „Allahu Akbar”. To ustalenie nie zostało jednak potwierdzone przez śledczych jako motyw, a pobudki zatrzymanego pozostają przedmiotem postępowania.

Słowa burmistrza

Największe emocje wywołała reakcja burmistrza. Zohran Mamdani napisał, iż „wstępne dochodzenie policji sugeruje, iż czynnikiem mógł być stan zdrowia psychicznego”, dodając zarazem, iż zdarzenia są oceniane jako potencjalne przestępstwa z nienawiści. Podkreślił też, iż „te nienawistne i haniebne ataki nie mają miejsca w naszym mieście”. Dla części komentatorów te słowa się wykluczają: skoro pada podejrzenie o nienawiść, dlaczego pierwszym tłumaczeniem ma być psychika sprawcy.

Spór o nazywanie zagrożenia

Krytycy burmistrza, przede wszystkim ze strony prawicy, odczytali jego słowa jako próbę rozmycia antysemickiego charakteru napaści. Powołują się przy tym na doniesienia o gwałtownym wzroście przestępstw z nienawiści wobec nowojorskich Żydów w ostatnim czasie oraz na wcześniejsze wezwania Mamdaniego do protestów przeciwko wizycie premiera Izraela. Obrońcy burmistrza wskazują z kolei, iż nie zbagatelizował on ataku: nazwał go haniebnym i uruchomił procedurę badania przestępstwa z nienawiści, a wzmianka o zdrowiu psychicznym pochodzi od samej policji.

Powtarzający się schemat sporu

Debata, która wybuchła po nowojorskim ataku, nie jest nowa. Po serii zamachów i napaści w zachodnich miastach raz po raz wraca to samo pytanie: czy sprawcą kierowała ideologia, czy zaburzenie psychiczne, choć często jedno nie wyklucza drugiego. Od 2023 roku, wraz z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, w wielu europejskich i amerykańskich metropoliach odnotowano wzrost incydentów antysemickich, od dewastacji sklepów po napaści na ulicy. W tym kontekście każde słowo polityka jest ważone, bo albo wzmacnia poczucie bezpieczeństwa zagrożonej społeczności, albo pogłębia jej przekonanie, iż państwo odwraca wzrok.

Dlaczego to ważne także dla nas

Spór wykracza poza jeden incydent. Chodzi o język, jakim zachodnie elity opisują przemoc wobec mniejszości, i o to, czy przyjęte z góry ramy nie decydują o tym, co w ogóle zostanie nazwane po imieniu. Dla Polski, która obserwuje debatę o bezpieczeństwie w wielkich zachodnich metropoliach, to przestroga: sposób, w jaki władza nazywa zagrożenie, potrafi przesądzić o tym, jak państwo na nie odpowie. Dopóki motyw pozostaje niejasny, uczciwość każe trzymać się faktów, a nie gotowej tezy, niezależnie od tego, która strona chciałaby ją narzucić.

Źródło: breitbart

Idź do oryginalnego materiału