Kielecka demokracja pod osłoną nocy – to była jedna z najtrudniejszych sesji w historii kieleckiego samorządu.

Obrady, które rozpoczęły się w czwartek rano, zakończyły się dopiero w piątek nad ranem w atmosferze skandalu, wzajemnych oskarżeń i zerwanego kworum.
Głównym punktem zapalnym okazały się uchwały w trybie „lex deweloper”. Radni spierali się o kontrowersyjne inwestycje mieszkaniowe na osiedlach Lecha i Malików. Gdy emocje sięgnęły zenitu, część radnych opozycji zdecydowała się na opuszczenie sali, licząc na zerwanie obrad. Przewodniczący Maciej Jakubczyk, opierając się na opiniach prawnych, kontynuował jednak głosowania do godziny 3 nad ranem.
Najbardziej pikantnym szczegółem sesji nie były same bloki, ale to, co działo się w przerwach. Na korytarzach dochodziło do ostrych spięć między radnymi opozycji a obozem prezydenckim. Nieoficjalnie mówi się, iż nagłe wyjście części radnych było zaplanowaną akcją „na telefon” z partyjnej centrali. Ponoć teraz prawnicy opozycji wertują nagrania, szukając błędów proceduralnych, by unieważnić nocne uchwały.
Zobacz także:
O tym się mówi



![Grzegorz Braun w Goworowie. "Takie rzeczy mówimy, których inni nie mówią" [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/687763563_1293666962872716_1608714162261055318_n.jpg)











