Obowiązki związane z kierowaniem trybunałem miała przejąć sędzia z najdłuższym stażem Anna Korwin-Piotrowska. Niedługo później na terenie gmachu pojawili się funkcjonariusze policji. Jak wynika z komunikatu Komendy Stołecznej Policji, realizowali czynności na podstawie pisma sędzi Korwin-Piotrowskiej. Wskazywała ona na ryzyko zakłóceń porządku publicznego oraz zagrożenie dla zdrowia i życia sędziów oraz pracowników.
Do działań rządu odniósł się premier Donald Tusk, który opublikował oświadczenie w mediach społecznościowych.
- Przywracanie rządów prawa jest naszym obowiązkiem. Po latach pisowskiego bezprawia to proces trudny, czasem bolesny i wymaga zdecydowanego działania. Innej drogi nie ma - napisał w serwisie X premier Donald Tusk.
Wydarzenia skrytykował Jarosław Kaczyński, prezes PiS, który ocenił wejście służb do budynku jako „zamach”. Prezes PiS ostro skrytykował działania policji.
- Zamach na Trybunał Konstytucyjny. Służby Tuska wchodzą siłowo do Trybunału. To pierwszy taki przypadek w skali światowej. Od dzisiaj Polska staje się państwem policyjnym - oświadczył Jarosław Kaczyński, prezes PiS.
Wydarzenia skomentował także I prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński w rozmowie na antenie Kanału Zero.
- Przejęcie siłowe Trybunału Konstytucyjnego to jest niewątpliwie zamach stanu - stwierdził Zbigniew Kapiński, I prezes Sądu Najwyższego.
Poseł z Wielkopolski Jan Dziedziczak na miejscu
Przed warszawską siedzibą trybunału zgromadził się tłum protestujących. Wśród osób obserwujących działania policji pod czerwonym zadaszeniem był poseł z okręgu kalisko-leszczyńskiego Jan Dziedziczak. Parlamentarzysta nagrał i opublikował w mediach społecznościowych bezpośrednią relację spod gmachu. Za jego plecami przemawiał do zgromadzonych Jarosław Kaczyński.
- Moi drodzy, pozdrawiam spod Trybunału Konstytucyjnego. To, co się dzieje, to jest zamach stanu, ale jesteśmy, bronimy normalności w Polsce - powiedział poseł Jan Dziedziczak.
Parlamentarzysta określił działania rządu mianem „siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego”. Zwrócił uwagę na obecność funkcjonariuszy wyposażonych w tarcze oraz hełmy. Zaznaczył, iż ich obecność budzi pytania o cel oraz podstawy prawne prowadzonych czynności.
Opozycja, w tym posłowie z regionu organizują transport osob chętnych do protestu pod TK.
Prezydent zawrócił samolot i wszedł do trybunału
Rozwój wydarzeń w Warszawie wpłynął na plany głowy państwa. Prezydent Nawrocki, który leciał z wizytą do Senegalu, przerwał podróż nad Hiszpanią w piątek po godzinie 18. Samolot zawrócił i wylądował na warszawskim lotnisku przed godziną 22.
Po północy prezydent udał się do budynku Trybunału Konstytucyjnego w towarzystwie Zbigniewa Kapińskiego. Na miejscu doszło do szarpaniny. Głowa państwa przebywała wewnątrz instytucji przez kilka godzin i opuściła budynek dopiero w sobotę przed godziną 5 rano.
Rano oświadczenie Karola Nawrockiego odczytał Paweł Szefernaker:
- Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa - przekazał w oświadczeniu prezydent Karol Nawrocki.
Z powodu narastającego napięcia prezydent zapowiedział pilne konsultacje z przedstawicielami sił parlamentarnych. Mają one służyć stabilizacji sytuacji politycznej i przywróceniu porządku konstytucyjnego. Na wtorek, 3 listopada, zwołał również posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie sytuacji bezpieczeństwa oraz budowy stałej bazy wojsk USA w Polsce.
/informacja jest aktualizowana/











