Nikt poważny nie chce rozmawiać z Nawrockim. Stres w pałacu rośnie

23 godzin temu
Zdjęcie: Nikt poważny nie chce rozmawiać z Nawrockim. Stres w pałacu rośnie


W Pałacu Prezydenckim panuje dziś cisza, która mówi więcej niż oficjalne komunikaty. Karol Nawrocki, który ogłosił się głową państwa, pozostaje politycznie samotny. Nie ma telefonów od zagranicznych przywódców, nie ma zaproszeń na międzynarodowe szczyty, nie ma choćby kurtuazyjnych gestów, które zwykle pojawiają się wobec nowego prezydenta. Zamiast dyplomatycznego ruchu – pustka.

To nie przypadek ani chwilowe opóźnienie. W polityce międzynarodowej liczy się jedno: legitymacja. A tej Nawrocki nie posiada. Dla zagranicznych stolic nie jest partnerem, z którym warto rozmawiać, bo jego pozycja jest wątpliwa, a mandat – nieuznawany. Świat dyplomacji działa pragmatycznie: nie inwestuje czasu ani prestiżu w rozmowy z kimś, kto może zniknąć szybciej, niż się pojawił.

Nawrocki jest traktowany jak uzurpator, a nie jak realny prezydent państwa Unii Europejskiej. Brak kontaktów międzynarodowych nie jest więc „przejściowym problemem”, ale logiczną konsekwencją sytuacji, w której znalazła się Polska. Bez uznania – nie ma rozmów. Bez rozmów – nie ma wpływu.

Najbardziej wymowne są jednak obrazy zza kulis. Przerażenie w oczach doradców Nawrockiego nie jest grą pod kamery. To świadomość, iż projekt polityczny, który miał dać im władzę i znaczenie, ugrzązł w próżni.

Czekają na 2027 i już wiedzą, iż przegrali.

Idź do oryginalnego materiału