NIK demaskuje finansowe kłamstwa rządu Tuska

5 godzin temu

Najwyższa Izba Kontroli postawiła rządowi Donalda Tuska wyjątkowo poważne zarzuty. Z najnowszych ustaleń wynika, iż Ministerstwo Finansów miało zastosować nierzetelne obliczenia przy wyznaczaniu limitu wydatków publicznych, co pozwoliło zwiększyć wydatki rządowe aż o 84,5 mld zł. Według NIK nie był to drobny błąd techniczny, ale działanie mające realny wpływ na konstrukcję budżetu państwa.

NIK zdemaskowała finansowe kłamstwa rządu Tuska. Przeciętny obywatel może nie rozumieć zawiłości Stabilizującej Reguły Wydatkowej, ale doskonale rozumie jedną rzecz: jeżeli państwo manipuluje metodologią liczenia wydatków, to w praktyce oznacza to obchodzenie ograniczeń, które mają chronić finanse publiczne przed nadmiernym zadłużaniem. Właśnie taki wniosek płynie z ustaleń NIK. Gdyby reguła została zastosowana zgodnie z jej celem, wydatki państwa musiałyby zostać znacząco ograniczone.

Od wielu miesięcy przedstawiciele obecnej koalicji przekonują Polaków o odpowiedzialnym zarządzaniu finansami państwa. Równocześnie jednak rosną deficyt, potrzeby pożyczkowe oraz koszty obsługi długu. NIK zwraca uwagę, iż wysoka nierównowaga finansów publicznych pozostaje poważnym problemem, a prognozowany wzrost zadłużenia może ograniczać możliwości reagowania państwa na przyszłe kryzysy.

Szczególnie niepokojący jest sam mechanizm działania. Zamiast otwarcie powiedzieć obywatelom, iż realizacja wszystkich obietnic wyborczych wymaga zwiększenia podatków, cięć wydatków albo dalszego zadłużania kraju, rząd sięga po coraz bardziej skomplikowane operacje księgowe. Efekt jest prosty: na konferencjach prasowych wszystko wygląda dobrze, ale rzeczywista sytuacja finansów publicznych staje się coraz trudniejsza do oceny przez zwykłych obywateli.

To nie pierwszy raz, gdy NIK alarmuje o działaniach ograniczających przejrzystość finansów państwa. W poprzednich latach Izba wielokrotnie wskazywała, iż różnego rodzaju operacje księgowe i przesuwanie wydatków utrudniają ocenę faktycznej kondycji budżetu. Problem polega na tym, iż obecna władza jeszcze niedawno sama krytykowała podobne praktyki swoich poprzedników. Dziś okazuje się, iż po przejęciu odpowiedzialności za państwo stosuje rozwiązania budzące równie poważne zastrzeżenia kontrolerów.

Politycy koalicji rządzącej lubią przedstawiać swoje działania jako powrót do standardów przejrzystości i europejskiej odpowiedzialności fiskalnej. Tymczasem ustalenia NIK pokazują obraz znacznie mniej korzystny. jeżeli rzeczywiście doszło do zawyżenia limitu wydatków o 84,5 mld zł, mamy do czynienia nie tylko z problemem technicznym, ale przede wszystkim z problemem zaufania. Państwo nie może oczekiwać od obywateli uczciwości podatkowej, jeżeli samo wykorzystuje kreatywne interpretacje przepisów do omijania ograniczeń, które powinny obowiązywać wszystkich.

Największym zagrożeniem nie jest choćby sama kwota 84,5 mld zł. Znacznie groźniejszy jest precedens polegający na tym, iż reguły mające dyscyplinować finanse publiczne mogą zostać rozmyte dzięki odpowiednio dobranych założeń i metodologii. Wówczas każda kolejna władza będzie mogła twierdzić, iż budżet jest pod kontrolą, choćby jeżeli rzeczywistość będzie wyglądała zupełnie inaczej.

Rząd Donalda Tuska powinien szczegółowo odpowiedzieć na zarzuty NIK i wyjaśnić, dlaczego zastosowano rozwiązania zakwestionowane przez kontrolerów. Obywatele mają prawo wiedzieć, czy prezentowane im dane odzwierciedlają rzeczywisty stan finansów państwa, czy jedynie starannie przygotowaną narrację polityczną. Bo demokracja opiera się na świadomych decyzjach wyborców, a świadome decyzje są możliwe tylko wtedy, gdy państwo nie żongluje statystykami, ale przedstawia fakty w sposób przejrzysty i uczciwy.

Polecamy również: Burza po ruchu Nawrockiego. Kijów reaguje ostro

Idź do oryginalnego materiału