KROŚCIENKO. - Dotarliśmy się jak trybiki w maszynie - nie krył zadowolenia wójt Stanisław Tkaczyk. - Mówił, iż się plątam po urzędzie jak smród po gaciach, a my mieliśmy o nim tylko negatywne zdanie. Ten spór, który trwał dwa lata, skończył się w tej chwili - podkreślił przewodniczący rady, który jeszcze niedawno sugerował referendum w sprawie odwołania wójta.