Niepokojące doniesienia zza zagranicy. Rząd PiS nie chce akredytować bardzo wielu obserwatorów

7 miesięcy temu
Wybory są już w tę niedzielę. Jak się jednak okazuje, ponad 100 obserwatorów nie dostało nie jeszcze akredytacji. W ocenie tych sześciu organizacji "stanowi to znaczące odejście od poprzedniej praktyki, w której międzynarodowi obserwatorzy społeczni byli akredytowani do obserwowania polskich wyborów we właściwym czasie".


Rząd PiS nie chce wpuścić części obserwatorów na wybory


Informację na ten temat podaje m.in. dziennikarka radia TOK FM Anna Gmiterek-Zabłocka. "Stu dwudziestu obserwatorów z sześciu organizacji międzynarodowych do tej pory nie dostało akredytacji na wybory" – poinformowała dziennikarkę Zofia Lutkiewicz z Fundacji Odpowiedzialna Polityka. "To znaczące odejście od dotychczasowej praktyki" – oceniła ekspertka.

Chodzi o takie organizacje jak:


EPDE – European Platform for Democratic Elections (Niemcy)


Agora Election Observation (Estonia)


EDDA – European Dialogue and Democracy Association (Norwegia)


Silba – initiative for dialogue and democracy (Dania)


SILC Swedish International Liberal Centre (Szwecja)


ERASMUS project „Eye of the Voter“ (Włochy i Szwecja).


We wspólnym oświadczeniu tych organizacji czytamy, iż "do Warszawy przybyło


już 120 międzynarodowych obserwatorów – przedstawicieli renomowanych


organizacji społeczeństwa obywatelskiego z Danii, Szwecji, Norwegii, Niemiec,

Węgier, Estonii i Włoch, którzy od miesięcy przygotowywali się do obserwacji


przebiegu dnia wyborów".



"Jednak żadna z tych organizacji nie otrzymała dotąd akredytacji od Państwowej Komisji Wyborczej i Ministerstwa Spraw Zagranicznych" – napisano.

W ocenie tych organizacji "stanowi to znaczące odejście od poprzedniej praktyki, w której międzynarodowi obserwatorzy społeczni byli akredytowani do obserwowania polskich wyborów we właściwym czasie".

Organizacje wydały specjalny komunikat


"Opóźnianie wydania akredytacji stwarza trudności operacyjne i organizacyjne dla stowarzyszeń chcących obserwować wybory. Odmowa akredytacji obserwatorom międzynarodowym stanowiłaby naruszenie utrwalonych praktyk w państwach uczestniczących w OBWE i byłaby sprzeczna z paragrafem 8 Dokumentu Kopenhaskiego OBWE z 1991 r., którego Polska i wszystkie kraje europejskie są sygnatariuszami" – przypomniano.

Wyżej wymienione organizacje poinformowały także, iż dotąd Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Państwowa Komisja Wyborcza akredytowały jedynie obserwatorów z Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE/ODIHR) i Rady Europy.

Nie podano wystarczających wyjaśnień, dlaczego inne międzynarodowe organizacje obserwatorskie nie otrzymały jeszcze akredytacji.

Jak informowaliśmy pod koniec sierpnia, obserwatorzy wyborczy nie zostali wpuszczeni na inauguracyjne zebrania trzech z pięciu okręgowych komisji wyborczych. Doszło choćby do interwencji policji. Jak podkreślają przedstawiciele organizacji dbającej o sprawdzanie legalności procesu wyborczego, to bardzo niebezpieczna sytuacja, która poddaje pod dyskusję to, czy wybory będą odbywały się uczciwie.

Idź do oryginalnego materiału