Niemcy skuli Bąkiewicza, Pałac już reaguje. Przydacz żąda interwencji! „Jak najszybciej”

15 godzin temu
Robert Bąkiewicz i członkowie Ruchu Obrony Granic zostali zatrzymani w Berlinie przez niemiecką policję. Pałac Prezydencki domaga się reakcji rządu. – Sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna – zagrzmiał Marcin Przydacz. Bąkiewicz i niemiecka policja Nie milkną echa wtorkowych wydarzeń z Berlina. Robert Bąkiewicz i jego ekipa Ruchu Obrony Granic przybyli do Berlina, by upamiętnić ofiary niemieckich zbrodni podczas II wojny światowej. Przynieśli ze sobą drewniany krzyż i chcieli ustawić go przy pomniku-głazie polskie niemieckiej okupacji. Niemiecka policja wyjaśniła narodowcom, iż nie zgłosili wcześniej manifestacji i wskazała im, co mogą robić, a co jest zabronione. Bąkiewicz i spółka zrobili co chcieli. Ruszyli w stronę pomnika, co spotkało się z reakcją policji. Służby zareagowały stanowczo. Doszło do przepychanek, użycia siły i tymczasowych zatrzymań. Na nagraniach widać, jak funkcjonariusze obezwładniają i skuwają Bąkiewicza i inni działaczy. Wypuszczono ich po opanowaniu sytuacji. Bąkiewicz opowiadał potem, co zrobiła mu policja. – Niemcy zamknęli mnie w takiej klatce bez tlenu (…) Potem mnie rzucili, bili dalej, nogami przyduszali, no i tyle. To są bandyci – relacjonował na antenie TV Republika. Opowiadał, iż niemieccy funkcjonariusze wsadzali mu palce do oczu i nosa. Mieli go też dusić i bić pięściami i kolanami. Kochani. Husaria została pokonana. Dość sprawnie choćby 😏 pic.twitter.com/mzAHHbZLz6
Idź do oryginalnego materiału